Jesienne kolory w Kioto (3/3)

Krótkim słowem wstępu: jest to trzecia i ostatnia część z serii wpisów poświęconych wypadowi do Kioto podczas jesieni 2015 roku. Opisywany pobyt w Japonii odbył się w towarzystwie Mastera 😀 Bez zbędnego przedłużania, kierunek: Kioto!

A brief introduction: this is third and last part from series of posts from my trip to Kyoto during fall foliage. This time it was a little bit different as I went there with my friend which was a nice change compared to my previous lone trips. Ok, without additional comments, it’s time to start this post! Direction: Kyoto!

przerwa techniczna

11 – Eikan-do

Wielki kompleks świątynny z dużą liczbą budynków oraz pagodą na zboczu góry. Może nie brzmi to zbyt porywająco jednak w moich oczach jest to jedna z najważniejszych atrakcji w Kioto i pluję sobie w brodę, że nie byłem tam podczas wiosny w 2014 roku. Niestety na miejscu nie wolno było robić zdjęć ze statywów co powoli staje się normą w świątyniach w Japonii. Tak samo zakazane było robienie zdjęć z selfi-sticków (bez komentarza). Zdjęć nie wolno też było robić we wnętrzu budynków, które pilnowały dziewczęta opatulone w ciepłe rzeczy (wyglądały na licealistki) – obserwowały czy nikt nie próbuje cichaczem zrobić zdjęć wnętrz i malowideł. Natomiast nie było problemu z uchwyceniem ogrodu z okna świątyni 😀 Naprawdę warto tam pójść. W budynkach jest co zobaczyć, rzecz jasna chodzi mi o wystrój i przedmioty sakralne, a nie licealistki ;). Z drugiej strony samo przejście po kompleksie sprawia dużo frajdy.

This is one big complex with huge number of buildings plus pagoda on the slope. Ok, it may not sound too great but you can trust me – this is one of the best attractions in Kyoto and I feel I made a mistake in Spring 2014 when I skipped visiting that place during cherry blossom. By the way – it was forbidden to take photos from tripods and with selfy-sticks. It was also forbidden to catch interiors but it was ok to take photos of garden through windows 😀 Just in case, a bunch of high school girls was in charge of checking if visitors were not taking photos of old paintings / interiors. To sum up this complex – buildings are awesome, garden is beautiful and just walking through passages gives a lot of joy.

12 – Arashiyama, małpki / monkeys

Jak się chce to się da! W ekspresowym tempie udało się przedostać ze wschodniej do zachodniej części Kioto, nie mordując nikogo po drodze 😉 Zupełnie przypadkiem wybrałem trasę przy której na jednym z parkingów wiosną 2014 widziałem znaną w pewnych kręgach Toyota AE 86 Trueno z reklamą sklepu z tofu. Niestety nie było jej na miejscu, szkoda. Może uda się ją upolować innym razem? 😉

Nothing is impossible if you want – in express way we moved from eastern part of Kyoto to far west district: Arashiyama. It was just a coincidence we took route where during my first trip to Kyoto I saw famous (for some people) Toyota AE 86 Trueno with tofu shop ad on its sides. Unfortunately it wasn’t there but it’s ok – I will check it next time 😉

Odwiedzenie małpiego ogrodu w Arashiyamie to dość ciekawe przeżycie i nie koniecznie chodzi mi o same zwierzęta. Podziwiałem spokój z jakim Makaki wytrzymywały zachowanie niektórych dzieciaków. Z zainteresowaniem obserwowałem poczynania jednego młodocianego przes… zawodnika mając cały czas w pogotowiu aparat z ustawionym najszybszy AF tak by w razie czego uchwycić moment, w którym któraś z małp nie wytrzyma i rozerwie go na strzępy. Nazwałbym tą serię ‘triumf natury nad bezstresowym wychowaniem’. Aż się wzruszyłem 😀

Monkey park in Arashiyama – it’s an interesting experience and I’m not talking about monkeys living there. I was pretty much amazed how calm were Macaques while some kids were trying really hard to piss them. I was observing one boy while my camera was set to the highest speed AF just to catch the moment when one of Macaques could not stand any more and rip (or shred? :D) him into small pieces. If I were to catch that moment I would call this session as ‘nature’s triumph over permissive parenting’. I almost shrugged 😀

13 – Arashiyama, rzeka Hozu / Hozu river

Krótko – jest to po prostu jedno z najpiękniejszych miejsc w Kioto. Trzeba tylko trafić z pogodą, nam niestety nie wyszło gdyż było pochmurnie z przelotnymi opadami deszczu. Na szczęście bardzo przelotnymi i tak naprawdę to tylko kropiło od czasu do czasu. Innym problemem z którym się zderzyłem na miejscu były zapachy. O ile nie mam nic przeciwko grillowanym owocom morza (ośmiornice) tak już zapach mocno przypalającego się potwora z głębin potrafi zniechęcić. Unosił się nad łódką, która pływała po rzece i od czasu do czasu przybiła do łodzi z turystami w celu abor… sprzedaży jedzenia oraz napojów. Łodzie sterowane były przez japońskich flisaków i widać było, że perfekcyjnie znają rzekę, zwłaszcza starsi. Kilka lekkich ruchów tyczką i łódka mknęła przed siebie.

Jeszcze raz – fajne miejsce, jedynie pogoda musi dopisać, o!

Briefly – one of the most beautiful places in Kyoto. You only need to get there when weather is good which was not the case for us, it was cloudy and it was raining from time to time. There was also another problem: smell. I have no problems with seafood (squid) being barbequed but if it start to burn then this is bad, really bad. There was one boat where locals were selling food to tourists on boats – it was really simple. Food-supplier just behaved like pirates and boarded tour boats controlled by people who knew river really well. A few really small movements and boat was rushing like mad between rocks 😀

In the end – awesome place, only weather has to be really good!

14 – Arashiyama, gaj bambusowy / Bamboo grove

Kolejne super miejsce z przytłaczającą wręcz liczbą turystów kręcących się po tych kilku uliczkach przecinających gaj bambusowy. Plan był prosty – najpierw w ciągu dnia zobaczyć gaj po czym wrócić tam wieczorem bym mógł na spokojnie zrobić super zdjęcia ze statywu. Niestety okazało się, że z jakiegoś powodu świtała były wyłączone a wieczorem w takim lesie jest po prostu piekielnie ciemno. Na szczęście ludzie są kreatywni i widać było od czasu do czasu grupki chodzących z telefonami z włączonymi latarkami. Szkoda – mocno się zawiodłem bo liczyłem na niezapomniane widoki.

Another great place to see with enormous number of tourist cramped on a few narrow streets in not so big bamboo grove. Our plan for seeing that place was simple, first briefly see it during day and then after few hours we would return there so I could take great photos from tripod. Unfortunately that day lights were not turned on and you can trust me – bamboo grove during night is really dark. Luckily people are creative and they know how to use tools so from time to time we passed people with their smartphones used as flashlights. I was really disappointed as I planned to get really good and unforgettable shots over there.

15 – Adashino

Ostatnim z większych punktów na trasie tegorocznego wypadu do Kioto była świątynia Adashino. Niektórzy mogą kojarzyć ją z rzędów rzeźb, lekko omszałych i mocno nadgryzionych przez ząb czasu w charakterystycznych czerwonych śliniakach. O samej świątyni wolę za dużo nie pisać, nie raz wspominałem o tym jak bardzo przygnębiające jest to miejsce, zwłaszcza jedna kapliczka przed którą stoi wielki napis po angielsku ‘nie robić zdjęć’. Niestety turyści z południowej części Azji (Malezja, Tajlandia?) standardowo olali napis i robili sobie zdjęcia przy tym bardzo ponurym miejscu. Sam natomiast unikałem jak ognia robienia zdjęć ograniczając się tylko do rozpoznawalnych schodów prowadzących przez gaj bambusowy. Jakby co to przewodnik Lonely Planet po Japonii ma dokładnie to ujęcie na okładce. Moje zdjęcie jest prawie takie samo tyle tylko bez tony poprawek za pomocą photoshopa 😀

Last point from our list for journey to Kyoto was Adashino temple – some of you may remember it as a place where really old Buddha’s sculptures are stored, ones with a lot of mosses on them and red bibs. This is a really sad place and I highly encourage visiting it, especially one small shrine within temple’s grounds with big sign in English “do not take photos or record videos”. Unfortunately some people violated that place by not respecting that sign – I’m talking about tourist from Thailand (if I’m not wrong). As for me I avoided taking photos and I took only a few of them on stairs leading through another famous bamboo grove. You may have seen it – it’s on Lonely Planet Japan guide’s cover. I have exactly shot like that one, not so photoshoped. But still counts 😀

16 – Obowiązkowy posiłek / Obligatory diner

Chociaż jedzenie oferowane w sklepach sieciowych (7eleven, Lawson Station, Family Mart i Daily Yamazaki) daje radę, to mimo wszystko dla mnie pobyt w Kioto bez pójścia na tonkatsu (schabowy) w jednej małej rodzinnej restauracji to tak jakbym w ogóle tam nie był. Ot taka moja mała tradycja zapoczątkowana w 2014. Dużo pisać nie będę, po prostu niebo w gębie i nie jest to tylko moje zdanie, nie Master? 😀

Last thing – food. If you are in hurry and you don’t want to wait in long queues you can go with lunch sets from convenient stores (7eleven, Lawson Sattion, Faily Mart and Daily Yamazaki) but in my case whenever I’m in Kyoto I just MUST go to one small family restaurant where I order one of the best pork cutlets (tonkatsu) I have ever eaten. This is my small custom which started in Spring 2014. Food there is more than awesome and this is not only my opinion – even after returning back to Korea I could not forget tonaktsu’s taste 😀

Schabowy z Masterem w tle ;) / Tonkatsu with my friend in the background ;)

Schabowy z Masterem w tle 😉 / Tonkatsu with my friend in the background 😉


ZDJĘCIE 16 – schabowy

Podsumowanie / End notes

Czas na podsumowanie wyjazdu. Pogoda dopisała i przez prawie cały czas było w porządku, pomijając ostatni dzień gdy było nieco pochmurnie. Problemem natomiast okazał się stan przyrody: ilość liści na drzewach w bajecznych kolorach była zdecydowanie za mała przez co wszystko wyglądało ‘łyso’. Mimo to wyjazd był bardzo. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że zaczynam czuć pewne znużenie jeśli chodzi o Kioto. Uwielbiam to miasto, ale spędziłem w nim już w sumie ponad 3 tygodnie i to głównie na zwiedzaniu zabytków – w przyszłości pominę znane i popularne miejsce na rzecz tego, co można znaleźć na uboczach miasta 😀

It’s time to summarize that trip. Weather was really good for most of the time, only during last day in Kyoto it was a little bit cloudy but it was nothing compared to problem caused by nature – number of leaves on trees was just too small so trees looked really sad. It was almost impossible to see ‘famous fall foliage’. That would be all from negative things, only this much so it wasn’t bad at all 🙂 Unfortunately I start to feel a little bit tired of Kyoto as I have already spent there over 3 weeks in total. I like it very much and I’ve seen almost all of famous places… so next time I need to focus on those places that are less known 😀

Tym pozytywnym akcentem kończę ten przydługi wpis o jesiennej wyprawie do Kioto w towarzystwie Mastera, dziękuję za uwagę 😀
A tym czasem właśnie zaczyna się sezon kwitnienia wiśni, czyli powoli trzeba się szykować na hanami 2016 :>

That would be all about Kyoto trip with my friend. Thank you for reading those long posts 😀
In the meantime, it’s almost time for cherry blossoms so I need to prepare for my next trips :>

Advertisements

~ by drzejan on March 20, 2016.

 
%d bloggers like this: