Druga wyprawa do Stanów – górki dookoła San Francisco / The second trip to the US – Hiking around San Francisco

I tak wielkimi krokami zbliżam się do ostatniego wpisu poświęconemu drugiemu wyjazdowi do Stanów. Spokojnie, to jeszcze nie jest ostatnia notka 😀 Zatem po Las Vegas, Tamie Hoovera i Wielkim Kanionie przyszła pora na Kalifornię i okolice San Francisco!

I’m slowly getting to the point when I will publish the final post from my second trip to the US. But be reassured, this is not the last one 😀 After Las Vegas, Hoover Dam and the Grand Canyon it is time for California and area around San Francisco!

przerwa techniczna

Na wejściu napiszę o jednej rzeczy. Nie wiem na ile zdajecie sobie sprawę, ale nocleg w San Francisco jest, delikatnie mówiąc, drogi. Bardzo drogi. Dlatego też przeglądając oferty na AirBnB początkowo planowałem zatrzymać się na obrzeżach miasta jednak i to okazało się zbyt kosztowne. Miałem postawiony jasno zdefiniowany wymóg: mieszkanie z trzema sypialniami. Ostatecznie skończyło się na tym, że zamieszkałem po ‘wewnętrznej’ stronie zatoki, w Oakland. Miało to niestety swoje smutne konsekwencje, ale chyba nie będę o tym pisał na blogu.

I need to mention one thing. I don’t know if you are aware but you need to pay a lot for a place with beds in San Francisco. No, seriously, a lot. At the beginning I was browsing AirBnB for interesting places I was looking for offers in the suburbs. There were only a few options and still it was too expensive. I had clear requirements: flat with three bedrooms. In the end, I found a place located on the ‘other’ side of San Francisco Bay, in Oakland. It wasn’t perfect and later there were problems but I think this blog is not the best place to write about them.

Nawet jeśli było daleko, w średnio ciekawej dzielnicy pełnej narkomanów pod mostami, to mimo wszystko nie było co się zrażać tylko już pierwszego dnia po wstaniu wybyć się na pieszą przechadzkę. Musiałem tylko przedostać się do San Francisco (co ja bym zrobił bez BARTa :D) i odnaleźć autobus, którzy zabrałby mnie mostem Golden Gate na drugą stronę cieśniny Golden Gate (tak to się nazywa?). Dalej już tylko wysiąść i można iść, na najdłuższą od jakiegoś czasu trasę bo ponad 40 km. Ponownie pozwolę sobie pominąć parę rzeczy, jak choćby szukanie w centrum San Francisco odpowiedniego przystanku autobusowego. Od razu napiszę, to nie było takie proste, w zależności od godziny dane przystanki były aktywne lub… nie 😀

Even if I was staying in a faraway place in a not so positive neighbourhood full of drug addicts living under the bridges, I had to overcome this. For the first day in San Francisco, I planned to go for a longer walk/hiking. I only needed to get to San Francisco (thanks BART :D), find correct bus stop and cross Golden Gate Bridge. After leaving bus the longest walk (or hike? :D) in some time started. Why longest? Because it was over 40 kilometers. I will skip the part about things that didn’t go my way such as finding the correct bus stop. It sounds funny but they were active (or not) based on the time 😀

Chyba nie ma sensu przedłużać, bo w sumie nie wiem co mógłbym tu jeszcze opisać 😀 Czas na zdjęcia!

There is no point in prolonging this description, right? I don’t have anything else to write about so it is time for photos!

To nie jest opis całej wyprawy. Zostało jeszcze trochę, ale jak widać wpis zrobił się już długi a doszły mnie słuchy, że znowu wrzucam za dużo tekstu. Dalsza część poświęcona łażeniu w okolicach nabrzeża i przejściu przez most Golden Gate będzie w następny wpisie! Do napisania 😉

This is not the whole description of my hiking from that day. There are still some more photos to show but as you can see, this post is already long and I heard that I’m writing too much. So the remaining description will be in the next posts where I will share photos of Golden Gate bridge. So you next time!

~ by drzejan on May 7, 2019.

 
%d bloggers like this: