Druga wyprawa do Stanów – Las Vegas / The second trip to the US – Las Vegas

Przyznam się na wejściu, że pierwotnie w tej notce miał być opis pobytu w stanie Nevada (Las Vegas i okolice) jednak po dłuższej chwili refleksji doszedłem do wniosku, że lepiej to rozbić na mniejsze porcje tak by nie zanudzić 🙂

I need to admit that originally I planned to have one bigger post about visiting Nevada (Las Vegas and interesting places around it) but after giving some thought I came to the conclusion that a number of smaller posts will work better. At least I will not bore the readers 🙂

przerwa techniczna

Tak naprawdę to nie mam za dużo zdjęć z samego miasta. Miało to związek z tym, że pobyt wyglądał tak: wieczorem pierwszego dnia przylecieliśmy z Seattle i od razu wypożyczyliśmy samochód, zrzuciliśmy rzeczy w mieszkaniu i poszliśmy zobaczyć słynny Las Vegas Strip (ulica z kasynami). Drugiego dnia z samego rana ruszyliśmy na wschód w stronę tamy Hoovera i Wielkiego Kanionu skąd wróciliśmy chwilę po północy czyli nad ranem trzeciego dnia. Nieco później tego samego dnia wylecieliśmy do San Francisco. Zatem tak, było intensywnie 😀

To be honest I don’t have too many photos from the city itself. It is directly caused by our plan for Nevada: the first day we arrived later in the evening – we picked up a rented car and went to our place, after that we went to see famous Las Vegas Strip (street with those fabulous casinos). The second day in the morning we departed to the east to see Hoover Dam and Grand Canyon – all within one day. This meant we returned to Las Vegas after midnight so it was already the third day on which later we left to San Francisco. Seriously well-packed schedule, wasn’t it? 😀

Wracając jednak do samego Las Vegas. Miasto nie zrobiło na mnie najlepszego wrażenia. Właściwie to zupełnie mi się nie podobało, było głośno i śmierdziało palonym ziołem (znowu). Pominę już wszechobecne reklamy striptizu i dowozu panienek pod podany adres. Wszystko trąciło tandetą i tanią rozrywką najniższych lotów :/ Ostatecznie dobrze się złożyło, że mało czasu spędziłem w samym mieście. Z drugiej strony pogoda dopisała i było gorąco, ale za to sucho 🙂

Going back to the topic of Las Vegas. The city didn’t make a good impression on me. To be honest, my impression is really bad as it was too loud and smelt a lot like a smoked weed (again). I will skip all those ads with striptease and offers where they will deliver girls to your address. Everything looked like made for the entertainment of the lowest grade executed in the cheapest possible way. In the end, I was lucky that I spent only a little time in the city itself. On the other hand, we had really good weather as it was moderately hot and it humidity was low 🙂

Do miasta wyszliśmy raz gdzie z premedytacją nie wziąłem ze sobą sprzętu foto (tak, nie ufałem okolicy). Zatem te kilka zdjęć poniżej zrobiłem za pomocą telefonu.

We went to see the Strip only once and I left my photo gear in the apartment on purpose (I didn’t trust people on the streets). So those few photos you can see below were taken with my phone.

Co pojawi się jako następne na blogu? Jeszcze nie wiem czy będzie to jeden lub kilka wpisów, ale na pewno będzie o wyprawie do tamy Hoovera i nad Wielki Kanion 😀

Ok, so what will be next? I’m not sure if it will be done as single or multiple posts but I will write about the trip to Hoover Dam and Grand Canyon 😀

~ by drzejan on February 17, 2019.

 
%d bloggers like this: