Oj ulało mi się

Myślałem od jakiegoś już czasu o tym by napisać o tym wszystkim co kotłuje mi się w głowie. Jakby co to wszystko jest winą tego, że pieszo chodzę do pracy a co za tym idzie – mam odpowiednio dużo czasu by rozmyślać o różnych rzeczach i to niekoniecznie związanych z pracą. To znaczy nie cały czas myślę o pracy i o problemach technicznych, które piętrzą się przede mną 😉

The main thought of this post might be too boring for you to read so I will skip English translation. I don’t think you will be interested in my whining about Polish society and how alone I feel every day. This is the positive description, if I were to write a negative I would write about all those things that piss me off, every hour every day 😉 Yup, that would be seriously boring 😀

TL;DR: jestem cholernie rozczarowany polskim społeczeństwem, konkretniej zachowaniem Polek.

Ogólnie słowem wstępu to mam już swoje lata… kurczę, ale to głupio brzmi – jeden z kolegów w pracy stwierdził, że mając tyle lat zgodnie z zasadami RPGów zmieniłem klasę postaci na czarodzieja… wracając jednak do tematu. Mam swoje lata i sam już czuję, że coś jest mocno nie tak. Podczas gdy ja siedzę nad książkami i cały czas douczam się do pracy to moi koledzy ‘ze szkolnych ławek’ planują lub też mają już rodziny. Niektórzy mogą się pochwalić już więcej niż jednym dzieckiem. Zatem zacząłem się zastanawiać, momentami dość głośno, co poszło nie tak.

Mniej więcej rok temu jeden kolega z licealnych czasów (nazwijmy go Notch Johson 😉 ) powiedział: „co tu się odpier… znam wielu leszczy, którzy spotykają się z fajnym dziewczynami a tu w porzo facet siedzi sam”. Przy okazji sprzedał mi jeszcze kilka moralnych kopniaków po czym zasugerował, że jeśli nie czuję się na siłach by zagadywać do nieznajomych to może powinienem spróbować ‘szybkich randek’. Biorąc pod uwagę, że codzienność to dom-praca-dom-zgon (ze zmęczenia) to taka propozycja wyglądała bardzo kusząco i dawała pewną nadzieję na zmianę 😀

I tak się zaczęło. Od tego tamtego momentu byłem na czterech takich spotkaniach i biorąc pod uwagę, że średnio na każdym miałem okazję porozmawiać z 20 dziewczynami mniej więcej w moim wieku to nasuwają się dwa wnioski. Pierwszy to to, że miałem okazję rozmawiać z kilkudziesięcioma dziewczynami z całego przekroju społeczeństwa: od pani prokurator, przez kilkanaście przedstawicielek służby zdrowia i prawniczek do przedstawicielek handlowych, ekspedientek i studentek. Drugi wniosek to to, że jeśli byłem cztery razy to znaczy, że efekty są raczej mizerne 😉

Jak sama nazwa wskazuje, szybkie randki są szybkie – ma się około 5 minut by chwilę porozmawiać na dowolny temat (w moim rozumieniu dowolny w granicach rozsądku 😉 ). Podchodząc systematycznie do tematu warto w tych 5 minutach powiedzieć o sobie (pochwalić się 😀 ) coś na tyle interesującego by druga osoba chciała wysłuchać więcej. Brzydko mówiąc – trzeba się umiejętnie sprzedać 😀 Brzmi głupio, ale ponownie w momencie gdy tych rozmów jest 15+ w ciągu jednego wieczoru to trzeba się jakoś wybić. Patrząc na to co jest na blogu można łatwo się domyślić o czym mówiłem :> Zatem było o podróżowaniu, Azji (szeroko rozumianej) oraz fotografii połączonej z łażeniem po tych niższych górach. Jak dla mnie to całkiem sporo – praktyka natomiast pokazuje, że to jednak niewystarczająco dużo osiągnięć / niezbyt interesujące rzeczy. Co by nie było, nie wspominałem o anime bo już chociażby powiedzenie o grach (Wiedźmin 3… kiedyś cię skończę…) oznacza odhaczenie ‘death flag’

Nauczyłem się w między czasie by najpierw pozwolić dziewczynie powiedzieć o tym, czym chce się pochwalić by później wpleść informacje o sobie. Tu też pojawia się pierwszy problem. Rozumiem, że rozmawia się z obcą osobą i nie o wszystkim się mówi, ale przegięcie w drugą stronę też nie najlepiej wygląda. Słabo wygląda jak ktoś jest w stanie powiedzieć wyłącznie takie rzeczy: gdzie pracuje, ‘lubi seriale’ i gdzie się uczyła. Czasem niektóre dziewczyny jeszcze mówiły o wyjeździe wakacyjnym z przed laty. To był koniec, nic więcej nie miały do powiedzenia. To wyglądało tak, jakby zupełnie nie wiedziały co z sobą dalej zrobić, na ile pozwolić sobie na otwarcie się na drugą osobę czy też jak dalej poprowadzić rozmowę. Kontynuacja rozmowy w takich warunkach może być nie lada wyczynem – niestety zebrałem już na tyle dużo doświadczenia w ‘small talkach’, że nie mam już większych problemów. Ale nie o to tu chodzi, nie? Może trzeba było wymownie po prostu zamknąć się i siedzieć cicho, tak by nastała niezręczna cisza…

Wracając do tego co słyszałem. Może jestem jakiś dziwny, ale cały czas walczę o to by nie definiować się pracą, którą wykonuję. Dlatego często mówiłem, że jestem co najwyżej pionkiem w wielkiej i złej korpo-machinie, zajmuje się przepychaniem maili oraz poganianiem ludzi czy też wciąż poszukuję sensu swojej pracy w biurze. Może mało konkretnie natomiast z dużą dozą dystansu do tematu pracy. Niestety spotykałem się często ze spojrzeniami, które jasno dawały do zrozumienia, że słuchaczka zawiesiła się na pierwszej połowie zdania dlatego w końcu dałem za wygraną i po prostu mówiłem ‘pracownik biurowy’ lub ‘pracownik działu IT’. Mimo to reakcje pozostawały mało entuzjastyczne. Morał, mitem jest, że dziewczyny lecą na IT – to dobrze 😀

Zatem usłyszałem co dana dziewczyna chciała powiedzieć o sobie jednocześnie sam kontynuowałem tematy, które według mnie mogłoby zainteresować rozmówczynię co jakiś czas podrzucając słowa klucze. Mimo wszystko te 5 minut potrafi momentalnie minąć, serio. Na tym etapie byłem już w stanie odpowiedzieć na pytanie czy chciałbym się jeszcze spotkać z daną dziewczyną. Niestety nie zawsze potrafiłem się powstrzymać i czasami mimo wszystko cisnęło mi się na usta jedno z dwóch pytań, których na pewno nie powinno się zadać.

Pierwsze z nich to ‘czego oczekujesz po tym spotkaniu’. Jak to pytanie padło zupełnie nieoczekiwanie to odpowiedzi zazwyczaj były dwie. Ta gorsza ‘dobrej zabawy’ oraz ta lepsza, czyli z dłuższym opisem. Drugim zakazanym pytaniem jest ‘co cię sprowadziło na to spotkanie’. Tu ponownie często padała odpowiedź ‘poszukiwanie dobrej zabawa’. Moja definicja dobrej zabawy wygląda chyba nieco inaczej – wyjść na miasto, do kino, spotkać się z przyjaciółmi i miło spędzić z nimi czas. Może też być bardziej aktywnie czyli rower, basen, siłownia lub co najmniej spacer – ponownie w gronie przyjaciół. Mniej aktywnie to książka, film lub muzyka. Nie bardzo widzę gdzie by tu można było wcisnąć ‘pójście do mało popularnego lokalu by spotkać się z kilkunastoma/kilkudziesięcioma obcymi ludźmi z którymi będzie się rozmawiać przez chwilę’. Rozumiem, że towarzyskie osoby mogą tak powiedzieć jednak te dziewczyny, które mówiły mi ‘dobra zabawa’ na takie nie wyglądały.

Słysząc taką odpowiedź zaczynałem się zastanawiać co to może się kryć za tymi słowami. Potencjalnie niepotrzebnie bo to mogła być odpowiedź tak by cokolwiek powiedzieć, ukryć swoje zażenowanie. Pewnie doszukuję się zbyt dużej głębi, ale odpowiedź ‘dobra zabawa’ mogła być próbą zbagatelizowania prawdziwego celu tych spotkań, poznania nowych osób, może nawet kogoś ‘wyjątkowego’. To stwierdzenie pozwala zamaskować przed sobą fakt, że ma się pewien problem (bycie samotną) i pozwoli odwlec jeszcze na jakiś czas pobyt w strefie komfortu. Może, a może nie.

Spotkałem się później z kilkunastoma, w tym i z takimi co mówiły o dobrej zabawie, i niestety potwierdziły się moje obawy dotyczące komunikacji (mniej istotny) oraz zupełnego braku tematów do rozmowy (bardziej istotny, właściwie kluczowy). To nie była kwestia próby ukrycia informacji o sobie bo dużo wysłuchałem się na temat ich pracy, co się w niej dzieje, kto komu robi pod górkę itp. One po prostu nie istniały poza pracą, serialami i tym pojedynczym urlopem który miał miejsce te kilka lat temu. Z drugiej strony widziałem ich profile na fb. Ba, same zachęcały do zajrzenia i to co rzuciło mi się w oczy to to, że miały po 400-600 znajomych a mimo to były cholernie samotne. I to chyba bardziej niż ja, gdzie u mnie na profilu w znajomych jest co najwyżej 50 osób. Pozdrowienia dla nich oraz dzięki za to, że w każdej chwili możemy porozmawiać praktycznie o wszystkim 😀

Po takim spotkaniu, byłem już w stanie jasno stwierdzić, że ta znajomość nie ma szans przetrwać. Nie piszę nawet o poważniejszym związku, tylko o zwykłej przyjaźni. Mimo to byłem fair i uczciwie pisałem o swoich wrażeniach. Niestety występuje u nas wszechobecny zwyczaj nagłego milknięcia, braku odwagi by napisać te parę słów i na czysto zamknąć sprawę ze swojej strony.

Ostatnia myśl, która pojawiła mi się w głowie. Podczas gdy rozmawiałem z różnymi dziewczynami, zarówno podczas szybkich randek jak i później już, na spokojnie i we dwoje, to zauważyłem powtarzający się schemat. Niestety za dużo z sobą nie reprezentowały (ponownie, praca i praktycznie nic poza tym), z drugiej strony oczekiwały bym je zabawiał, był dobrze wykształcony, miał dobrą pracę, znał świat i był obyty w kulturze. Lista wymagań była lekko przegięta jednocześnie same nie miała za dużo do zaoferowania, chyba, że w ich opinii kluczową wartością były piersi i pupa… mniejsza z tym. Smutne dziewczyny wychowane na księżniczki, które mając 30+ wciąż wyczekują księcia z bajki. Czas dorosnąć – nikt nie jest idealny i trzeba się z tym pogodzić, zacząć dostrzegać pozytywne cechy u innych a nie tylko odnotowywać te negatywne, które ich skreślają. Zresztą, kim jestem by cokolwiek mówić wielkim paniom?…

Nieraz zdarzają mi się w rodzinie te niezręczne sytuacje gdy ktoś pyta się mnie czy planuję się ożenić. W takich chwilach przypomina mi się demot, który widziałem dobre 10 lat temu, z tekstem: ‘Jestem sam z wyboru. One wybrały.’

Po tym jak już wykrystalizowała się we mnie cała ta żółć zastanawiam się co dalej. Pracę mam, ale nie jestem z niej w ogóle zadowolony. Innej pracy w Łodzi już raczej nie znajdę (zbyt specjalistyczny profil) – czyżby nadszedł czas by pogodzić się ze stolicą?

Przy okazji – to nie przypadek, że akurat dzisiaj opublikowałem ten wpis.

Tak zupełnie poza główną myślą, podczas każdego ze spotkań (szybkich randek) zauważyłem, że z o ile faceci robili notatki po rozmowach tak kobiety podchodziły do sprawy dość luźniej. Co bardziej skrupulatna zaznaczała z kim w ogóle rozmawia podczas gdy reszta miała zupełnie puste kartki i bynajmniej nie mówię tu o sytuacji gdy rozmawiałem z kimś na samym początku. W takim wypadku zastanawiam się jak po 15-20 rozmowach danego wieczoru taka osoba mogła kogokolwiek zapamiętać by później świadomie napisać ‘tak’ lub ‘nie’ przy imieniu.

Ot tajemnica, której jeszcze nie udało mi się rozwikłać 😉

~ by drzejan on August 8, 2018.

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: