Bandai 2.0 (część 1) / Bandai 2.0 (part 1)

Słowem wstępu – w 2015 stwierdziłem, że fajnie by było zdobyć dwa szczyty: Bandai (okolice Fukushimy) oraz Unzen Dake (okolice Nagasaki). Niestety nie udało się tak jak planowałem bo o ile w pierwszym przypadku byłem zupełnie nie przygotowany na wyprawę (brak odpowiedniego sprzętu + słaba pogoda) tak w drugim pogoda oraz zagrożenie gazami wulkanicznymi nie pozwoliło mi nawet zbliżyć się w okolice szczytu. Będąc jeszcze w Korei i odliczając dni do powrotu do Polski, pomyślałem ‘nie ma bata, wrócę tam i zdobędę obydwa szczyty’. I tak o to w połowie maja 2016 roku udałem się do Sendai – konkretniej do Koriyamy. Do miasta dotarłem shinkansenem z Tokio, standardowo wyszedłem z pracy przed południem by późnym wieczorem być na miejscu w Japonii, już w hotelu.

A brief introduction – in 2015 I have decided to get to the peaks of Bandai (Fukushima area) and Unzen Dake (Nagasaki Area) mountains. Unfortunately it didn’t go the way I planned as in the first case I had to give up due to improper hiking gears and bad weather conditions while in the second case I haven’t seen anything as there was too much of fog and most of hiking trails were closed due to volcanic gases. While I was still in Korea and I was happily counting days till my departure I decided: ‘no way I will not give up so easily, I will return and conquer both of those volcanos!’. To achieve that in the middle of May 2016 I’ve arrived in Sendai prefecture, in Koriyama city. I reached it after taking a flight from Seoul to Tokyo and then a short shinkansen ride. As always I went to the office in the morning, left before the noon so I could be in the hotel in Japan in the evening.

przerwa techniczna

Podczas pierwszej wizyty w Koriyamie szczęśliwie złożyło się, że hotel w którym nocowałem znajdował się dosłownie 200m od stacji kolejowej. Miało to jeden wielki plus: łatwiej było oszacować z rana ile czasu jest potrzebne by nie spóźnić się na pociąg (jeden na godzinę). Minusem było to, że praktycznie nie poznałem w ogóle Koriyamy. Tym razem niestety nie udało się załatwić pokoju w tym hotelu (wszystko było już zajęte :/) to też wybrałem miejscówkę nieco oddaloną do centrum, ale wciąż w zasięgu ‘nóg’. Jedynie 40 minut w jedną stronę… Jak jeszcze o hotelu mowa to po otworzeniu drzwi do pokoju ujrzałem łóżko. Łóżko i nieco miejsca dookoła niego a to wszystko za stalowymi drzwiami, które nie wyglądały na zbyt dźwiękoszczelne co się tylko później potwierdziło. Cóż – mnie inni nie przeszkadzali, ale nie wiem na ile moje chrapanie przeszkadzało innym 😀

During my first trip to Koriyama I was able (somehow) to book a room in a hotel that was no further than 200 meters from train station. I was just leaving hotel and I was right in the front of the station so there was no problem with being late for a train (one per hour). The negative thing was that I had no chance to see the city so I pretty didn’t know Koriyama. Unfortunately this time I was unable to book room in the same hotel so I had to choose another one, located much further from the train station but still within walking range. Only 40 minutes by walking, one way… never mind. Going back to the hotel – right after I got my keys I opened the doors to my temporary ‘home’ and I saw bed. Bed and a little bit of space around it, literally a little bit of free space but in the end that was not important. I noticed that my doors were made of steel and didn’t look like they will be able to block noise from both sides. I didn’t care about other quests making noise – it was more about them not being able to sleep while I was snoring 😀

W hotelu dostępna była też łaźnia do której wstępu nie miały osoby z tatuażami. Norma w Japonii, ale warto o tym wiedzieć. Z fajnych rzeczy to to, że dostałem śniadanie a’la stół szwedzki czyli japońska obsługa była w szoku ile jedna osoba potrafi wciągnąć – a chodziłem po górach więc można mi wierzyć, sporo jadłem 😀 To tak ogólnym wstępem i nie ma co przedłużać. Czas na zdjęcia i opis 😀

In hotel there were public baths open for all quests with exception for those with tattoos. This is normal in Japan (tattoos = organized crime). Another interesting thing was the fact I got ‘all you can eat’ breakfast during which staff was quite shocked to see how much food one person can consume. To defend myself I need to mention I was hiking a lot so I had to replenish nutrients 😉 That would be all worth mentioning before moving to the gallery 😀

I to by było na tyle jeśli chodzi o część pierwszą – w kolejnej będzie mniej ekscytująco, ot będzie o spokojnym chodzeniu, podziwianiu widoków i robieniu wielu dobrych zdjęć 😀

That would be all for the first part – in the next one I will take things slowly as it will be time for enjoying great views and taking good photos 😀

Advertisements

~ by drzejan on April 16, 2017.

 
%d bloggers like this: