Obowiązkowy wypad na Jeju / Obligatory trip to Jeju

Witam z powrotem po bardzo długiej przerwie! Po krótce o tym co się wydarzyło w miedzy czasie od mojej ostatniej notki i dlaczego byłem tak zajęty, że nie udało mi się nic wrzucić. Zacznę od faktu zakończenia mojego kontraktu w Korei po którym wróciłem wprost do Polski by od prawie pół roku próbować przestawić się na polską mentalność. Jest to o tyle dziwne, że przecież żyłem w otoczeniu tego wszystkiego przez tyle lat, a jednak mimo wszystko jest dziwnie. Zatem jak mi idzie? Szczerze – bardzo tak sobie.

Greetings everyone after this very long time of a total silence from my side! I will try to briefly summarize what happened since my last post and why there was not enough time for me to post anything new: in the meantime my contract in Korea ended so I’m back in Poland. For last six months I tried to get used to different culture and mentality, the one that I used to live in for so many years but now, to be honest, somehow it feels a strange. How do things go for me? Again, honestly, not so good but that is a different story and this note is definitely not about this.

Tym razem jednak nie będę smęcił – wrócę natomiast do czasu gdy jeszcze mieszkałem w Korei. W kwietniu odwiedził mnie kolega z liceum wraz z ówcześnie narzeczoną, dzisiaj już żoną. Po tym jak zwiedzili co było ciekawe w Suwonie i Seulu wspólnie wybraliśmy się na najlepszą wyspę pochodzenia wulkanicznego o nazwie zaczynającej się na J na południe od półwyspu koreańskiego nieopodal Japonii. W skrócie – Jeju, zwane przez Koreańczyków koreańskimi Hawajami. Czy w rzeczywistości tak jest? O tym przekonacie się za chwilę, w dalszej części wpisu 😀

Going back to the main topic of this note. In April this year right after my two trips to Japan my friend from high school with his fiancé (back then, now it’s his legal wife) paid me a visit. After spending a few days in Suwon and Seoul, when there was nothing interesting to see we went to the best in the world Korean volcanic island starting with letter J near the southern part of Korean peninsula… near the coast of Japan. Yes, I will write about Jeju often called ‘Korean Hawaii’ by Koreans. Is it really like this? Maybe – you may get some pieces of information that will help in getting your answer in following parts of this note! 😀

przerwa techniczna

Przy okazji tego wyjazdu muszę wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach. Przede wszystkim wszyscy zainteresowani odwiedzeniem Jeju muszą być odpowiednio nastawieni do tej podróży. Tak jak powiedzieli mi moi koledzy z Indii, którzy byli tam przede mną: najlepiej jechać na Jeju nie mając całkowicie żadnych oczekiwań bo wtedy na pewno się nie zawiedziesz. I wiecie co? Mieli rację, jakbym postrzegał Jeju przez pryzmat tego co opowiadali mi Koreańczycy to byłbym zawiedziony jak diabli bo to co jest na miejscu nijak nie przystaje mi do obrazu Hawajów. To jest po prostu wysepka, która ma nieco cieplejszy klimat, kilka fajnych górek do zdobycia, ładne nabrzeże, kilka czarnych plaż i właściwie to tyle. Należy delikatnie mówiąc zignorować wszystkie zapewnienia o ‘byciu najlepszym w…’ z czego niestety słynne są atrakcje na tej wyspie (serio, wszędzie są hasła ‘najlepszy na świecie…’ o czym zresztą wspomnę jeszcze poniżej).

I need to mention two things before I will proceed to photos. The first one is about your expectations for Jeju. Those who would like to visit this island need to be prepared for that. Why do I know about this? Before I went there I talked about Jeju with my Indian friends who were there before me and they told me one important thing: it’s much better to go to Jeju without any expectations as you will not get disappointed. After that trip I totally agree with them. If I were to expect things after listening only to my Korean coworkers and waited for ‘Korean Hawaii’ I would feel so bad about this trip as Jeju is just a normal island with a little bit warmer weather and with few mountains to hike, nice coast and few black beaches. Another important thing to ignore is all those Korean claims that things on Jeju are ‘the best in the world’, as I will show later some of those claims are really ridicules.

Drugą rzeczą o której jeszcze napiszę przed samymi zdjęciami jest to, że tym wyjazdem dość mocno naraziłem się gościom w Polsce. Wspominałem przed wyjazdem, że będzie sporo chodzenia chociaż nie jakiegoś bardzo strasznego. Niestety moje pojęcie sporo a pojęcie innych ludzi delikatnie mówiąc rozchodzą się i tak mój spacerek 15-20km to dla innych mordęga. Zastanawiam się czy przełożyło się to na jak bardzo źle jest wspominany ten wypad…

The second thing I need to mention is that I might have left bad impression on my guests form Poland. Before our trip I told them there will be a little bit of walking so it should be so bad. Unfortunately it was based on my way of seeing things and 15-20 km of marching is not a big deal for me which wasn’t true for them. I wonder if they have bad memories from Jeju after that…

Advertisements

~ by drzejan on December 31, 2016.

 
%d bloggers like this: