Hanami w Tokio / Hanami in Tokyo

Muszę się przyznać bez bicia, że w zeszłym roku z jakiegoś powodu (nie wiem nawet z jakiego) nie zdecydowałem się wyskoczyć chociażby na jeden dzień do Japonii w celu podziwiania kwitnących wiśni. Jako, że mój czas w Korei powoli dobiega końcowi, co jest równoznaczne z końcem wyjazdów do Japonii, postanowiłem ponownie zaszaleć i wyskoczyć na jeden dzień do Tokio 😀 Oczywiście do ostatniej chwili sprawdzałem raporty o kwitnieniu wiśni w Japonii (tak, tak – są strony z tego typu informacjami). Zatem, bez zbędnych detali – o mojej pierwszym wyjeździe do Japonii w 2016 😀

I need to admit that for some reason last year (which I don’t remember…) I didn’t go to Japan for cherry blossom, not even for one day. I’m fully aware that my time in Korea is slowly getting to the end and it also means I will not have any more chances to see Japan. For this reason I went for a small one-day trip to Tokyo. Of course I was checking reports with status of cherry blossoms around Japan (yes, there are pages with this kind of info :D). Below you will find a short post about my first trip to Japan in 2016 😀

przerwa techniczna

Jako, że wybrałem się na jeden dzień do Tokio (niedziela, 27 marca 2016) nie miałem innego wyjścia jak tylko wstać nad ranem, dotrzeć na lotnisko w Gimpo i udać się ponownie na Hanedę. Plan poruszania się po Tokio był ambitny i szczerze powiedziawszy – nie zrealizowałem go w pełni bo przede wszystkim chciałem odpocząć bez gonitwy. Oprócz parków, ogrodów i fos zahaczyłem jeszcze o pewien sklep z elektroniką z którego wyszedłem z bananem na twarzy. Od początku roku udało mi się uszkodzić trzy pary słuchawek (1x pchełki i 2x normalne zestawy) to też postanowiłem spróbować sprzęt nieco innej klasy, może wytrzyma nieco dłużej i już w tej chwili (po dwóch tygodniach) mogę napisać, że zakup słuchawek z aktywnym wyciszaniem otoczenia to był bardzo dobry pomysł, zwłaszcza jak siedzi się na open space’ie z 200-300 osobami…

Wracając jednak do notki – będzie to drugi wpis w ‘nowym stylu’, który chyba się spodobał tym kilku osobom, które tu zaglądają 😉 Czyli zdjęcia, zdjęcia i trochę opisów 😀

P.S. Hanami oznacza oglądanie kwitnących wiśni, mniej więcej 🙂

As this was one-day trip to Tokyo (Sunday, 27th of March 2016) I had no other option than woke up early in the morning and head to Gimpo airport from where I flew to Haneda (again :D). I had ambitious and quite challenging plan for that day and to be honest – I failed in executing them. In the end I decided to enjoy slow pace walking while enjoying to the max nice weather and beautiful views. Apart from parks, gardens and moats I went to one of the biggest shops with duty-free electronic equipment. Since the beginning of this year I have already broken 3 pairs of headphones (1x small and 2x normal size) so I decided to check something a little bit different. I left that shop smiling from ear to ear and at the moment I’m writing those words (2 week later) I’m know that buying active noise cancellations headphones was a good idea, especially when I’m using them on open space with 200-300 people…

Ok – headphones are important but they are not the thing this post should cover. This will be the second post in ‘new way’ of writing as previous one was received positively by those few people who are reading this blog 😉 So it’s time for photos 😀

P.S. Hanami means gazing / looking at cherry blossom, more or less 🙂

Advertisements

~ by drzejan on April 16, 2016.

 
%d bloggers like this: