Jesienne kolory w Kioto (1/3)

Krótkim słowem wstępu: jeśli ktoś planuje pojechać do Japonii po to by podziwiać przepiękną przyrodę to zapewne myśli o dwóch najlepszych momentach w roku: wiosna z cudowanie kwitnącymi wiśniami oraz jesień podczas której drzewa pokryte są barwnymi liśćmi. Mimo, iż jest już nowy rok (2016) to wciąż bliżej jest do minionej jesieni niż do kolejnego kwitnienia wiśni to też tym razem będzie o jesiennej wyprawie do Japonii . Kierunek: Kioto!

A brief introduction: to see beautiful nature in Japan one has to go there during one of two major seasons: spring with cherry blossoms or autumn with beautiful foliage. I’m writing those words right after new year so it’s still closer to fall than to spring – as you may guess, this time I will share with you a little bit about my trip to Japan. Direction: Kyoto!

przerwa techniczna

Ogólniki / General stuff

Przyznam się, że ten wypadł był moją drugą wizytą w Kioto w czasie japońskiego święta pracy oznaczającego w Japonii jesienny sezon urlopowy. Rok wcześniej (2014) było bardzo dobrze zatem w tym roku mogło być tylko lepiej! Dla odmiany nie byłem sam – pozdrowienia dla Mastera 😀 Sama wyprawa została zaplanowana w okolicach czerwca 2015 i to tylko dlatego, że akurat ktoś zwolnił dwa miejsca w hostelu. Zatem jeśli planujesz zobaczyć Kioto jesienią 2016 to radzę zacząć rozglądać się za noclegiem mniej więcej… teraz? Właściwie to już po ptokach (połowa stycznia) – większość miejsc jest już zajęte.

This trip was my second time in Kyoto during fall holidays connected with Japanese Labour Thanksgiving day. In 2014, my first trip, it was great so this year could be only better! This time I didn’t go there all alone as my friend came to Korea and together we went to Japan. Whole trip was planned in June 2015 and only because I found beds in one hostel. So if you are planning to go to Kyoto during Fall 2016 you should start thinking about hotel/hostel… now? In fact it’s already too late (mid-January) as most of places are already booked.

O ile pogoda nam dopisała i było ciepło (koniec listopada, 15 stopni w ciągu dnia? Jesień? Zima? :D) tak niestety natura spłatała nam małego psikusa. Powtórzyło się to co widziałem tydzień wcześniej w Himeji – większość liści zmieniła kolory na takie, jakich się nie spodziewaliśmy. Były brązowe (zeschnięte) zatem w tym rejonie również panowała susza. Nie ma co narzekać, na to akurat wpływu nie mieliśmy to też cieszyliśmy się tym co było 😀

To sum up weather – it was good as it was warm (+15 Celsius degrees during day? Fall? Winter? :D) and there was almost no rain while we were in Kyoto. There was only this small problem with nature, same as I saw one week earlier in Himeji – most of leaves already changed colors and unfortunately it wasn’t pleasant for eyes. They were brown, dried brown and it clearly meant there was drought. But… let’s be honest, we couldn’t do anything with it so there was no point in whining . We could only enjoy trip to the fullest, right? 😀

W tej serii wpisów nie mam zamiaru skupiać się na encyklopedycznej wiedzy o każdym z miejsc ponieważ szkoda by było miejsca na to. Wystarczy przecież nazwa świątyni i każdy na pewno znajdzie jej historie w sieci. Planuję natomiast podzielić się co ciekawszymi anegdotami / przemyśleniami z danych miejsc a możecie mi wierzyć – sporo się działo 😉

In this series of posts I don’t plan to focus on historical backgrounds of places we visited. I find it pointless as you can just Google it to get better and more reliable sources of information. Here I would like to share interesting storied and thoughts I got while I was there and you can trust me – a lot of things happened 😉

Zatem ten wpis należy potraktować trochę jako ‘miejsca warto zobaczenia w Kioto, według drzejana, całkowicie subiektywnie za to chronologicznie 😀

No to jedziemy z tym koksem 😀

You should think about those posts as ‘list of places worth to see in Kyoto, by drzejan’, totally subjective but 100% in chronological order 😀

It’s show time 😀

Witamy w Kioto! / Welcome in Kyoto!

Witamy w Kioto! / Welcome in Kyoto!

01 – Fushimi Inari

Czym byłby wypad do Kioto bez zahaczenie o świątynię słynącą z tysięcy czerwonych bram? Do tej pory zawsze jakoś wychodziło, że odwiedzałem to miejsce zaraz po przybyciu do Kioto. Tak też było i tym razem, tyle tylko, że wieczorową porą. Dotarliśmy tam dość późno i muszę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę! Mało ludzi, ciemno i klimatycznie – idealne warunki na robienie zdjęć ze statywu. Tu wielkie podziękowania dla Mastera za to, że wytrzymał te długie minuty, które były potrzebne podczas wykonywania zdjęć 😀

If you are in Kyoto you need to see temple famous for thousands of red gates. In all my previous trips to Kyoto I have visited Fushimi Inari as the first place right after arriving and this time it was exactly the same. The only difference was that we arrived there late afternoon so it was already dark but it was ok as it gave new feeling to this well-known for me place. Only a few visitors, darkness and really awesome looking tunnels made of gates created unusual atmosphere – perfect conditions for taking photos from tripod. Here I would like to express deep gratitude to my friend as he patiently waited for those long minutes while I was taking photos 😀

Przy okazji udało mi się ustrzelić fajne zdjęcie przez które przeszedł policjant z bardzo silną latarką – a to wszystko w tunelu. Spotkaliśmy też, na rozstaju tuneli z czerwonych bram, parę z Europy: Polkę i Brytyjczyka, który widzieliśmy jeszcze kilka razy podczas naszego pobytu w Kioto. Było bardzo pozytywnie i nawet te wielkie pająki pomiędzy bramami nie były w stanie tego zepsuć 😉

I took some cool photos. For example I have one taken in tunnel where police officer with really strong light passed by. On the other hand, on tunnels crossroads we met couple from Europe: she was from Poland while he was from UK. We met them a few more times in following days. So it was great and even those really big spiders between gates couldn’t change anything 😉

02 – Kiyomizu-dera

Kolejna ikona Kioto o której nie można zapomnieć, zwłaszcza jesienią (wiosną jakoś mnie nie porwała…). Dotarliśmy na miejsce dość późno, o ile się nie mylę, to po 20 teoretycznie było jeszcze nieco czasu na zwiedzanie, wystarczająco dużo bym mógł rozstawić się ze statywem i robić różne dziwne zdjęcia. Muszę przyznać, że był to chyba najlepszy moment na zwiedzanie. Ludzi było jakby mniej co bezpośrednio przekłada się na to, że dużo łatwiej było ustrzelić ujęcia bez niechcianych ‘gości’ w kadrze.

Another famous place in Kyoto that cannot be missed during any trip to that city, especially during fall (I was there during spring and it wasn’t so charming…). We arrived there in the evening, maybe around 8 pm, so there was still some time to see temple’s grounds and take some cool photos. I think it was perfect time to be there as there were only a few visitors which means one thing – lower number of chance for someone to be caught on my photos.

Było już na tyle późno, że z pomostu widokowego wraz z Masterem widzieliśmy jak zgaszono światło na niebie (dodatkowa atrakcja, robi wrażenie) zaś uśmiechnięci panowie w mundurach ochrony dyskretnie aczkolwiek stanowczo dawali nam do zrozumienia ‘to ostatnie zdjęcie, idźcie już sobie’. Ale cóż zrobić jak zdjęcie robiło się 30 sekund i później jeszcze z dobrą minutę przetwarzało się (usuwanie szumów spowodowanych przegrzaniem matrycy). Tak poza konkursem to chyba nie można było korzystać ze statywów w tym miejscu no ale od czego są przecież barierki, nie? 😀

It was late so we saw the moment when they turned off the ‘big sky light’ (additional tourist attraction). After that security guys discretely let us know that we should start moving in exit’s direction, as soon as we will be done with our last photo. There was only one small problem – it took 30 seconds to take photo and additional one minute to remove artefacts caused by sensor’s overheating. By the way – if I’m not wrong it was forbidden to take photos from tripod but there was this nice and wide barrier 😀

03 – Ginkaku-ji

Ginkaku-ji czyli srebrny pawilon. Jak dla mnie jest to jedna z najlepszych atrakcji w Kioto, którą z jakiegoś powodu większość obcokrajowców pomija podczas pobytu w tym mieście. Co innego Japończycy bo ich było całkiem sporo, ale na szczęście nie ma takich koszmarnych tłoków jak przy Kinkaku-ji (Złoty pawilon). Dla mnie bomba – ja tam nie lubię tłoków 😉

To miejsce nigdy nie zawodzi, do tej pory z chęcią wracałem do niego i w przyszłości pewnie jeszcze nie raz tam zajrzę 😀

Ginkaku-ji – silver pavilion. For me it is one of the best places to see in whole Kyoto but for some reason it’s avoided by almost all foreign tourists. On the other hand it’s really popular between Japanese but it is not so overloaded like Kinkaku-ji (Golden Pavilion). For me it’s good – I don’t like crowds 😉

This place never disappoints, I always enjoyed going there and I’m sure I will go there again in future 😀

04 – Honen-in

Duży kompleks świątynny w wschodniej części miasta. Z łatwością można go zlokalizować, wystarczy szukać olbrzymiej czerwonej bramy. Ta znajduje się spory kawałek od wejścia na teren świątyni, która wita odwiedzających sporym placem wyłożonym jasnym żwirkiem (o nim wspomnę poniżej, przy okazji Pałacu Cesarskiego 🙂 ). Ogród stylizowany na chiński jest na pewno ciekawy chociaż nie wiem czy nie lepiej byłoby go zobaczyć na wiosnę, podczas kwitnienia wiśni. Wiem natomiast jedno, z przyjemnością siedziało się na ławeczce i opychało upolowanym w 7eleven onigiri.

Tam też miała miejsce pewna akcja, ale… może lepiej o tym nie pisać, nie Master? Grunt, że zdjęcia wyszły ładne 😉

One big temple complex in eastern part of the city. It can be easily localized – you only need to look for huge red Tori gate in front of temple’s grounds. After passing through main gate you will see big square with small white stones used for covering it instead of flagstones. Later that day I learnt what was the purpose of that but I will return to it in part about Imperial Palace :). The main attraction of that temple is garden which is stylized to look like Chinese – it was ok but I got the impression that it would be much better to see it during spring while cherry blossom is in the peak.

05 – Pałac Cesarski w Kioto / Imperial Palace in Kyoto

Zanim dotarliśmy do Pałacu Cesarskiego zahaczyliśmy jeszcze o zamek Nijo w którym spotkaliśmy znajomą parę z Europy. Tak to bez zmian, zamek stoi na swoim miejscu 😉 Wracając jednak do Pałacu – o ile wejście jest darmowe to trzeba odpowiednio wcześniej zarezerwować sobie miejsce w anglojęzycznej wycieczce. W okolicach września udało się wyłapać chyba dwie ostatnie wejściówki, a patrzyliśmy na wszystkie możliwe wycieczki podczas naszego pobytu w Kioto. Zatem byliśmy przygotowani do zwiedzania.

Before we made it to the Imperial Palace we spent some time in Nijo castle where we met again couple from Europe, the one from Fushimi Inari. As for the castle, no changes there – still standing 😉 Going back to the Imperial Palace – Imperial Household Agency organizes free tours in English. You only need to book ‘slot’ in advance. Back in September together with my friend we booked two last available ‘seats’… and we checked all available tours during our stay in Kyoto so be aware that you need to do it quite in advance. With this we were ready, we just needed to be there on time.

Tu jednak pojawił się ‘mały problemik’: przybyliśmy odpowiednio przed czasem jednak ochrona przed wejściem nie chciała nas wpuścić. Próby wytłumaczenia, że mamy rezerwacje spełzły na niczym – oficer policji oczekiwał od nas numer potwierdzający rezerwację. W mailach z rezerwacją wspomniano jedynie o tym, że trzeba pokazać paszport a nie numer rezerwacji (ang. „Passport or identification is required.”). Czas mijał, a nie mieliśmy pomysłu na proste rozwiązanie problemu. Ostatecznością było odpalenie roamingu danych w Japonii i ściągnięcie maila z rezerwacją co też uczyniłem. Pominę milczeniem późniejszy rachunek za transfer danych. Zatem pamiętajcie – najważniejszy jest numer rezerwacji; imię, nazwisko czy numer paszportu to mało istotny detal…

Of course there were problems. In fact there was one major issue – at the entrance gate police officer asked us to show reservation number. We tried to explain that we had reservation and we had passports with us so we could be identified. But we failed. In emails from Imperial Household Agency there is no information that at the entrance gate you are obliged to present reservation number – only this sentence was there: “Passport or identification is required.”. Time was against us, I was already mad and we had no simple and cheap solution. 15 minutes before tour I had to do it, I turned on mobile data (in roaming) and I downloaded proper email. I don’t even want to think about bill I got after that. So if you want to take part in this trip you NEED to show your reservation number. It’s the most important thing, not your passport.

Podczas wycieczki obeszliśmy teren pałacu z pominięciem budynków bo do nich niestety się nie wchodziło. Przewodniczka opowiadała różne ciekawostki z życia dworskiego jak choćby zabawa z recytowaniem wierszy na czas przy jednoczesnym piciu alkoholu traktowanym jako nagroda za poprawne odtworzenie treści. Wspomniane też było o pochodzeniu i znaczeniu symbolu znajdującego się na okładkach japońskich paszportach. Była też mowa o stylach i architekturze budynków pałacowych jednak jak dla mnie było tego za dużo więc niewiele zapamiętałem 😉 Na koniec zaś coś o czym wspomniałem już wcześniej – biały żwirek jako ‘wykładzina’ ścieżek i dużych otwartych przestrzeni. Bardzo praktyczna rzecz – w nocy dobrze odbijało światło księżyca przez co potencjalni zamachowcy mieli zdecydowanie trudniejsze zadanie. Względnie potrzeba było mniej pochodni co bezpośrednio przekładało się na mniejsze szanse pożaru w pałacu. Ostatnią rzeczą, którą zobaczyliśmy podczas wycieczki był plac na którymś niegdyś znajdowała się cesarska kuchnia. Odniosłem dziwne wrażenie, że była ona większa od cesarskich kwater, dużo większa O_O

This tour covered only Palace’s grounds as entering any of buildings was out of the question. Tour guide shared interesting stories about history of the most important buildings, ways of spending free time in imperial court and origin of symbol that can be seen on Japanese passports. I will skip part about different architectural styles as it was too much for me and I pretty much don’t remember anything 😀 A few paragraphs earlier I mentioned about using small white stones instead of flagstones to cover big squares. The reason is interesting and really practical – during night it reflects moon light so it’s much easier to spot any criminal / assassin. On the other hand this reduce number of torches and greatly reduce possibility of fire given that everything there was made of wood. The last interesting thing is related to the last place we saw during our tour – area where kitchen was located. Somehow I got impression that it was much bigger than Emperor’s rooms.

Ciąg dalszy nastąpi 😀

To be continued 😀

つづく 😀

Advertisements

~ by drzejan on February 14, 2016.

 
%d bloggers like this: