Do trzech razy sztuka – Himeji

Jest jeszcze parę miejsc w Japonii, które chciałbym zobaczyć zanim opuszczę Koreę co wydarzy się już za kilka miesięcy. Z takim podejściem mniej więcej od połowy sierpnia 2015 próbowałem dotrzeć do Himeji tak by w końcu zobaczyć najpopularniejszy z najlepiej zachowanych zamków w Japonii. Jak wyszło w praniu… o tym poniżej!

There are still some places in Japan I would like to see and it would be great if I could see them before I will leave Korea. This means I have only a few months left. Since August 2015 with this kind of mind set I tried really hard to get to Himeji to see the most popular castle in Japan. How did it work? You may find below!

przerwa techniczna

Do trzech razy sztuka / Third time is a charm

Tym razem się udało, dotarłem do Himeji i już mogę nieco zepsuć zabawę z czytania – tak, zobaczyłem zamek. Czemu piszę w taki sposób? Otóż Himeji do tej pory było dla miastem, które jasno pokazało, że za mną nie przepada. Opisywany wyjazd był moim trzecim podejściem do zobaczenia lokalnych atrakcji.

This time I made it to Himeji and I will spoil the fun – I saw the castle. Why am I writing in this weird way? Up to now Himeji was a place that totally didn’t want me to see its treasures. Trip I took this time was my third attempt to see city and famous castle.

Za pierwszym razem (kwiecień 2014) z powodu problemów logistycznych musiałem wcześniej udać się do Hiroshimy przez co widziałem tylko Górę Shosha gdzie kręcono Ostatniego Samuraja. Za drugim razem zaplanowałem jednodniowy wypad tak by rano wylądować w Osace, dostać się do Himeji – zwiedzić zamek i wrócić z powrotem do Korei. Niestety po wylądowaniu na lotnisku okazało się, że akurat przechodzi tajfun Nangka w wyniku czego spędziłem cały dzień w Osace – o całości wspomniałem jakiś czas temu w jednym z moich poprzednich wpisów, o tu. Nauczka na przyszłość: coś musi być na rzeczy jeśli bilety są podejrzanie tanie 😉

My first attempt took place in April 2014 but it failed due to ‘small logistic issues’ which forced me to travel to Hiroshima ASAP. I saw only Mount Shosha (you may know it as a place where The Last Samurai was filmed). For my second attempt I wanted to make one day trip to Himeji: arrive early in the morning in Osaka, go by Shinkansen to Himeji, see the castle and fly back from Oskada to Korea. Unfortunately, after I landed in Osaka I learnt about typhoon Nangka and the fact that at the time it was hitting hard Himeji. In the end I spent whole day in Osaka – you may read about it in one of my previous notes. I learnt my lesson – next time, when I see dirty cheap flight tickets I will check weather forecast 😉

Od razu też napiszę o jednym – pogoda i tym razem dała mi się we znaki jednak nauczony przygodami podczas wyprawy w okolice Bandai zabrałem ze sobą odpowiednie obuwie. Słowem – byłem przygotowany na czynniki losowo-pogodowe. Plan nie był zbyt napięty, do Himeji dotarłem w piątek późnym wieczorem, spędziłem całą sobotę kręcąc się po mieście po czym w niedzielę po południu wróciłem do Korei.

Before the main part of this note will start I will write about one thing: weather. This time, again, it wasn’t perfect but I anticipated it to some degree so I took my mountaineers’ shoes. I didn’t want to have same problems as I had during my trip to Koriyama and mount Bandai . Schedule was simple and there was a lot of free time – I arrived in Himeji on Friday in the evening, I spent whole Saturday walking around and on Sunday in the afternoon I returned back to Korea.

Góra Shosha / Mount Shosha

O samej górze nie będę pisał za dużo – kompleks świątynny dookoła którego znajduje się rezerwat przyrody. Co to oznaczało? Spokój, ciszę oraz dziką zwierzynę przecinającą ścieżki pomiędzy budynkami. Jako, że odwiedziłem Himeji w połowie listopada to miałem cichą nadzieję, że trafię w okres gdy drzewa pokryją się pięknymi jesiennymi kolorami – w końcu z tego słynie Japonia (poza kwitnącymi wiśniami, rzecz jasna 😉 ). Niestety, na miejscu okazało się, że ten rok jest co najmniej dziwny bo jeśli coś było na drzewach to było zielone. Z drugiej strony to co spadło na ziemię nie miało pięknych kolorów tylko było po prostu brązowe – a to wszystko z powodu braku wody = wyschnięte. Było o tyle dziwne gdyż podczas mojego pobytu artystycznie lało z przelotnymi wypogodzeniami czyli akurat lało nieco mniej. Plusem było to, że było bardzo mało odwiedzających.

I don’t think I need to write a lot about that place – at the top there is temple complex with natural park. If I had to describe it shortly then I would say that it was pleasantly calm, silent and wild animals (deer) could be seen between building. I came to Himeji in the middle of November and I was expecting beautiful fall foliage. Unfortunately it appeared this year was weird so if there were any leaves on threes then they were still green. Rest of them, on the ground, were just brown as they dried. This is a little bit weird as it wasn’t dry… in fact it was raining. Raining like mad with short periods of better weather (light rain?). I don’t want to sounds too negative so the positive thing was a lot of free space for me to enjoy nature as there were almost no visitors 😀

Zamek w Himeji / Himeji Castle

Po zejściu z góry Shosha stanąłem przed trudną decyzją: iść na piechotę czy wsiąść do autobusu i mieć nadzieję, że jakoś dotrę do centrum miasta gdzie znajduje się następny cel mojej podróży, zamek. Niestety rozsądek przegrał ze skąpstwem i postanowiłem pokonać te kilka kilometrów na piechotę. Na początku było w porządku gdyż tylko lekko mżyło jednak po pewnym czasie doszło do konkretnego oberwania chmury. I tak kilka razy zanim udało mi się dotrzeć do zamku.

After leaving Mount Shosha I had to make decision – walk to the castle or take random bus and hope it will go in correct direction. Unfortunately I made totally illogical decision: come on, it was only 5-6 kilometers. At the beginning it wasn’t raining (too much) but at some point there was another heavy rain. This happen few times on my way to the castle.

Oczywiście nie oznaczało to wcale, że po dotarciu do głównej atrakcji wyjazdu auto-magicznie przestanie padać. Do wejścia do zamku prowadziła odpowiednio długa kolejka, bardzo długa kolejka. Wyobraźcie sobie te niezapomniane 30 minut pomiędzy murami obronnym odnowionego zamku prowadzącymi do głównego wejścia – wszystko to bez zadaszenia podczas ulewy. Coś niezapomnianego, chociaż nie koniecznie w pozytywnym tych słów znaczeniu.

A tym czasem mój parasol odpoczywał sobie w walizce w hotelu.

Of course it doesn’t mean that when I got to the castle weather suddenly become good. Just image those awesome 30 minutes of waiting in a long queue to enter castle’s keep, waiting between outer walls with view on the castle. Do I need to mention that there was nothing that would prevent me from getting soaked (even more)? By the way – it was again heavy rain. Awesome…

In the meantime at my hotel, my umbrella was resting in my luggage.

Do tej pory pamiętam moment ulgi gdy w końcu dotarłem do przedsionka gdzie, zgodnie z zasadami w tego typu miejscach, zdjąłem buty i wrzuciłem je do osobnych plastikowych torebek (bucior-rexy zobowiązują swoim rozmiarem). Teraz zaczęło się zwiedzanie zamku, który jest naprawdę spory co bezpośrednio przełożyło się na spędzenie w nim dobrych dwóch godzin. Oczywiście nie śpieszyłem się za bardzo a to ze względu na próby zrobienia zdjęć z długim czasem naświetlania oraz z powodu przeklętej ulewy za oknami… Zamek jest zdecydowanie większy niż ten, który można zobaczyć w Matsumoto. Nie ma co się więcej rozpisywać, zdjęcia!

You cannot even imagine how happy I was when I got to area where it wasn’t raining. According to rules in places like this castle you are obliged to take off your shoes if you want to walk around. From that moment I enjoyed this castle which is much bigger than the one you can see in Matsumoto. It took me two hours to walk whole path. One reason for this long time were my attempts to take long exposure phots and the other one was this damn rain… Ok, photo time!

Podsumowanie / End notes

Do trzech razy sztuka. W końcu zobaczyłem zamek i to pomimo zdecydowanie nie sprzyjających warunków atmosferycznych. Czy wróciłbym do niego w przyszłości? Chyba nie bo o ile jest ciekawy to raczej jest to jednorazowa atrakcja i pod tym względem, według mnie, dużo lepiej wypada zamek w Matsumoto, który chciałbym zobaczyć jeszcze raz. Nuku, 2018? 😀

Third time is a charm, right? Finally I could see the castle, even if weather was terrible. Do I feel like seeing it again? I don’t think so. It’s interesting but it is something you want to see only once and in my opinion Matsumoto is much more interesting place so I would like to see it again, some day (Nuku, 2018? :D).

Inną kluczową kwestią, która dotyczy obydwie atrakcje (zamki w Himeji i Matsumoto) są piekielnie długie kolejki do wejścia i praktycznie poruszanie się w kolejce we wnętrzu zamku. To tylko pokazuje jak ważnymi atrakcjami turystycznymi są te obiekty i nie ma co się zrażać do 30-40 minut stania w kolejkach do wejścia – trzeba zacisnąć zęby i odczekać swoje.

Another things you need to be aware of, things that are common between Himeji and Matsumoto, are enormous queue to entrances. Also inside you will be walking around castle in a line. It perfectly shows how popular are those places and you shouldn’t be discouraged. Just wait patiently, it’s worth!

Po raz kolejny pogoda dała mi się ostro we znaki – w takich momentach zastanawiam się czy jest sens wydawać nie małe kwoty na wypady, które o mało co nie kończą się przeziębienie z powodu opadów. Niestety jest to loteria i praktycznie nie mam na to żadnego wpływu >_>

Last but not least – weather once again played dirty with me. Whenever it happens to me I start to wonder if it’s worth to spent considerable amounts of money to get sick (trips to Koriyama, Nagasaki and Osaka). On the other hand, I’m aware I have no way of having any influence on weather so… nothing can be done >_>

Advertisements

~ by drzejan on January 17, 2016.

 
%d bloggers like this: