Życie w Korei – 14

Po prawie trzymiesięcznej przerwie czas wrócić do notek poświęconych ciekawostkom z codziennego życia w Korei. Chociaż po chwili refleksji dochodzę do wniosku, że do tej pory raczej nie do końca pisałem o ciekawostkach – częściej skupiałem się na tym co akurat w danym momencie doskwiera mi na miejscu. Wygląda na to, że najnowszy wpis nie będzie odbiegał od tradycji. A będę pisał o mgle, wielkiej mgle >_>

Disclaimer: This series of posts will be only in Polish so… sorry guys 😉

przerwa techniczna

Mgła. Tak Koreańczycy nazywają to co miało miejsce podczas minionego tygodnia. W telewizji nadawane były informacje dla kierowców by w ciągu najbliższych kilku dni jeździli nieco ostrożniej gdyż widoczność będzie mocno ograniczona. Swoją drogą – ciekawe czy ktoś słuchał tych komunikatów bo w tym czasie o mało co nie wziąłem udziału w trzech zdarzeniach drogowych. Czemu? Ogólnie w Korei panuje plaga daltonizmu. Wszak czerwony niewiele się różni od zielonego, nie? Zwłaszcza jak mowa o światłach na skrzyżowaniach.

Wracając jednak do ‘mgły’ jak to nazywają Koreańczycy. Obcokrajowcy nazywają to nieco inaczej, ‘zanieczyszczenie powietrza’ lub po prostu smog. Nikt jednak nie mówi o mgle. Nie kojarzę z Polski by podczas mgły oddychając przez usta czuł jakiś posmak a taki coś ma miejsce w Korei. By mniej więcej zobrazować to o czym piszę zamieściłem poniżej zdjęcia z sobotniego porannego spaceru. Niestety nie oddają w pełni skali zjawiska ze względu na to, że w nocy z piątku na sobotę nieco popadało co bezpośrednio przełożyło się na podwyższoną wilgotność powietrza. Znaczy się mimo, iż wygląda to źle, to jest zdecydowanie lepiej niż jak miało to miejsc np. we wtorek gdzie z 28 pietra biurowca w którym pracuję w ogóle nie było widać ogrodzenia kompleksu firmy znajdującego się nie dalej jak 200-300 metrów od budynku.

Słyszałem, że ostatnimi czasy pogoda w Polsce była raczej paskudna – szaro, zimno i pada. Jak tak myślę to z wielką chęcią zamieniłbym się wysoką temperaturą i brakiem opadów, ale ze smogiem w pakiecie, na to co jest teraz w Polsce. Tydzień spędzony w tych warunkach z automatu powoduje dużo gorsze samopoczucie. Wyobraźcie sobie, że w ogóle nie widać nieba. Ba, gdy człowiek patrzy na słońce to nawet nie musi mrużyć oczu – bez problemu można zobaczyć jego kształt. Słowem – jest źle. W zeszłą niedzielę miałem ambitny plan pokonania jednego szlaku górskiego w pobliżu Suwonu jednak jakość powietrza tak bardzo dała mi się we znaki, że realnie nawet nie byłem w stanie dotrzeć do tych gór. Tak jakbym opadł z sił.

Mam teraz taką cichą nadzieję, że pogoda się zmieni i będzie wreszcie widać niebo – bo dzisiaj (tj. w sobotę) widziałem takie jakby niebieskawe przebarwienia w morzu białego mleka…

Żeby jednak nie było zbyt negatywnie to w pracy kolega z Chin (konkretniej z Pekinu) powiedział ciekawą rzecz podczas rozmów o pogodzie, poczuciu bycia krasnoludem co nie widzi nieba tylko strop jaskini i ogólnie o zanieczyszczeniu. Stwierdził, że tu i tak jest nieźle bo to co się zazwyczaj dzieje w Pekinie jest dużo gorsze niż to co mogłem obserwować na zachodnim brzegu półwyspu koreańskiego.

Przy okazji – coś podobnego miało miejsce po tej potężnej eksplozji w Tianjing. Następnego dnia z rana jechałem na lotnisko w Gimpo wiadomo w jakim celu 😉 Widoczność była beznadziejna oraz oddychało się ‘tak sobie’. Jednak oficjalne wiadomości informowały, że chmura z dymem poszła bardziej na północ i realnie nie dotarła do tej części półwyspu koreańskiego. Ciekawe, ciekawe.

Advertisements

~ by drzejan on October 25, 2015.

 
%d bloggers like this: