Całkowity spontan! v2

Nic tak człowieka nie motywuje jak zmęczenie i ogólne zdenerwowanie. Po paskudnym tygodniu w biurze, w piątkowy wieczór wieczorem wróciłem do siebie, zalogowałem się na stronę orbitza i wybrałem cel podróży. Byle jak najdalej od kompleksu firmy. Zbiegło się to w czasie z udostępnieniem przez Google wirtualnego zwiedzanie zamku w Himeji, w którym to zakończył się remont trwający ładnych parę lat. Czyli 80 minut lotu, godzina w ekspresie do Osaki i 40 minut w Shinkansenie do Himeji – jednodniowy wypad? Brzmi wykonalnie:D

There is no better source of motivation than being tired and being ‘upset’. After an awful week at office on Friday’s evening I returned to my place, logged into orbitz and I chose destination. It had to be as far away from company complex as possible. Around that time Google enabled virtual tour around Himeji Castle which was opened for tourists after renovation which lasted for very long. This means 80 minutes of flight, one hour in express to Osaka and 40 minutes in Shinkansen to Himeji. Sounds totally doable for one day trip, right ? 😀

przerwa techniczna

Gimpo, nie Incheon! / Gimpo, no more Incheon!

W kwestii podróży do Japonii to szczerze powiedziawszy Incheon przestało być dla mnie atrakcyjnym lotniskiem. Gimpo oferuje zdecydowanie więcej połączeń w lepszych godzinach za potencjalnie mniejsze pieniądze. Chociaż z tym różnie bywa bo realnie na cenę biletu wpływa np. fakt święta narodowego w Korei co podwaja lub nawet potraja cenę.

To be honest I don’t see any more Incheon international airport as the main airport for my journeys to Japan. I’m using Gimpo which is easier for me to reach from Suwon, there is a greater variety of connections and I think flights are a little bit cheaper. Of course the last part depends on many external factors like national holidays in Korea. This means tickets become double or sometimes even triple time more expensive.

Lot / Flight

Zaczęło się całkiem nieźle – sporo miejsca na nogi oraz sąsiedzi wyglądający raczej na spokojnych ludzi. Zatem słuchawki na uszy i lecimy do Osaki! Po oderwaniu się od ziemi zauważyłem, że mój system ‘rozrywki’ w zagłówku zaczął dziwnie się zachowywać. W sumie i tak nie planowałem z niego korzystać to też z pewną dozą ciekowości obserwowałem zawartość ekranu. Najpierw sobie pomrugał, w końcu zgasł by po chwili pojawił mi się ekran z napisem KERNEL PANIC. Dalej był już tylko piękny log systemowy ze startu linuxa (zagłówek mi się zresetował). Skrzywienie zawodowe nie pozwoliło skupić mi się na książce. Słuchając swojej muzyki oglądałem sobie jak kolejne moduły systemu wstają (lub częściej nie wstają) podczas ‘startu’ zagłówka. W końcu uruchomiło się środowisko graficzne i na spokojnie mogłem mazać palcem. Niby wszystko w porządku gdyby nie to nietypowe menu na dole ekranu. Coś na wzór i podobieństwo tego co widziałem kilka razy w red hat’ie :D.

Lot jakoś tam minął, chociaż obserwując trasę samolotu zastanawiałem się czemu lecimy nadrabiamy drogi. W wyniku tego manewru czas podróży wydłużył się o 15 minut. Niestety załoga przemilczała informację o opóźnieniu.

Everything started without any issue – there was a lot of space for my legs and my neighbors seem to be normal. After fastening my seat belt I put on my headphones and started playing music. Next stop: Osaka! But not so fast. As the plane departed from Gimpo I noticed that my ‘Entertainment system’ was behaving… in an usual way. It’s not like I wanted to use it as I was already listing to my music. I was just curious, mostly due to me being S/W engineer. So, going back to my ‘Entertainment system’, it blinked a few times then went black. The next thing I saw on the screen was nice message with KERNEL PANIC– nice, really nice. After that I was just calmly reading system’s booting logs, checking which modules loaded without problems and which failed at that. Finally when it looked like it started correctly I noticed that apart from regular content of screen there was another menu. It resembled menu I remember from Red Hat 😀

At some time I noticed that plane is heading to Osaka through an unusual path. Of course it resulted in 15 minutes of delay. To be honest, I didn’t like the fact that crew did not announced this to passengers.

2015_07_Osaka_01_KERNEL_PANIC

Niespodzianka na KIX… / Surprise on KIX…

Opóźnienie w przylocie przełożyło się na olbrzymie zatłoczenie w hali przed bramkami imigracyjnymi. Praktycznie jedne po drugim wylądowały samoloty pełne Koreańczyków + dwa samoloty z Chin. Ponownie z zaciekawieniem przyglądałem się zachowaniu Koreańczyków poza Koreą. Wyglądali na zagubionych i nie wiedzących co z sobą zrobić. Tak trochę jakby ktoś oderwał ich od głównego mózgu, który do tej pory podejmował za nich decyzje. Nie pierwszy raz coś takiego widziałem – ot ciekawostka.

Po ‘radosnej’ godzinie spędzonej na oczekiwaniu na pieczątkę w paszporcie udałem się do biura JR po bilet do Osaki. Chodzi o zestaw Haruka & ICOCA gdzie Haruka to nazwa ekspresu pomiędzy lotniskiem a Kioto zahaczając po drodze o Osakę zaś ICOCA to karta miejska. I tu pojawiły się kolejne problemy, tego dnia wszystkie ekspresy Haruka zostały odwołane zaś Shinkanseny pomiędzy Osaką a Himeji z dużą dozą prawdopodobieństwa doznały opóźnienia lub zostały całkowicie zatrzymane. Powód tego zamieszania odpowiadał również za dodatkowe kilometry podczas lotu. Akurat nad tą częścią Japonii (Osaka – Himeji – Kioto) przechodził właśnie tajfun Nangka. Jak tak teraz myślę to po części tłumaczy czemu bilet był znacznie tańszy niż zwykle.

Czy się poddałem? Nie! Pomimo wielu przeciwności losu postanowiłem przebić się do stacji Shin-Osaka skąd odjeżdżają Shinkanseny do Himeji (i do Kioto). Korzystając z kolei podmiejskiej oraz metra w Osace po niespełna godzinie dotarłem na miejsce. Dałem radę! Wszedłem na stację i się załamałem. Kolejki do okienek oraz automatów z biletami na Shinkanseny wielokrotnie zawijały się. Średni czas oczekiwania na dojście do okienka wynosił od 40 do 50 minut.

To nie miało sensu. Nie było szans by zrealizować plan. Nie pozostało mi nic innego jak tylko podążyć śladami wieszcza narodu – nastał czas Wielkiej Improwizacji!

Being late at Kansai International Airport meant only one thing to me – the queue to immigration officers was very, very long. The reason was simple – multiple planes from Korea literally landed one after another and there were additional two planes from China. Once again I was observing Koreans abroad and they looked lost on the airport. Almost like someone disconnected them from the main brain which was making decisions and leading them for the whole time. Interesting thing.

After ‘only’ one hour in this long queue I went really fast to the JR office on the airport – I needed ticket to Osaka. I always buy Haruka & ICOCA combined tickets where Haruka is the name of the express train between airport and Kioto via Osaka and ICOCA is IC card. At the JR office I learnt that Haruka express is canceled and there might be problems with Shinkansens between Osaka and Himeji (delayed or even canceled). The reason for this mess was also the cause for my flight taking different route and in the end being delayed. Typhoon Nangka over Kansai area (Osaka – Himeji – Kioto). On the other hand this explained why flight tickets were cheaper than usually.

That was bad, really bad but did I give up? No! I still wanted to see Himeji castle so I challenged everything and tried to get to Shin-Osaka station where I could get Shinkansen to Himeji. It took me one hour to get there and I used local train and later subway in Osaka without knowing where exactly I will end up. I made it! I was really happy when I entered Shin-Osaka station, Shinkansen hall. Unfortunately my happiness did not last for too long as queues for Shinkansen tickets were just enormous. The average time for getting ticket was more or less 40 to 50 minutes.

This was pointless, there was no way I would make it to Himeji and have enough time to see the castle. I had to give up on the original plan and I had to be creative as I have a few hours before return flight to Korea. It was time for big improvisation!

Cześć tłumów w Shin-Osaka / View only on part of crowds in Shin-Osaka

Cześć tłumów w Shin-Osaka / View only on part of crowds in Shin-Osaka

Wielka Improwizacja / Great improvisation

Pomysł był banalnie prosty – przejść się ze stacji Shin-Osaka do miejsca, z którego mogłem dostać się na lotnisko jednocześnie zahaczając po drodze o kilka znanych mi miejsc takich jak zamek w Osace. Na spokojnie, bez nerwów i zgrzytania zębami, zupełnie spacerowym tempem. W ten sposób mogłem zobaczyć codzienne życie, nie tylko to co widać w pobliżu atrakcji turystycznych czy w środkach transportu publicznego. A wszystko to gdzieś tam w bocznych uliczkach.

I tak widziałem jak staruszek po cichu postanowił rozwiązać problem starej lodówki wyrzucając ją pod most. Dalej idąc wzdłuż rzeki Yodo przeszedłem koło osiedla bezdomnych zlokalizowanego pod mostem. Szczerze powiedziawszy byłem w szoku, bo zrozumiałem co mijam dopiero jak byłem praktycznie obok – nie było nic czuć.

Zanim odbiłem w stronę zamku w Osace spokojnym krokiem przeszedłem prze tereny nadrzeczne, które poprzedniej nocy zostały zalane przez podwyższony stan rzeki. Lekko zabłoconych boiskach zupełnie nie przeszkadzało amatorom baseballu. Tu też popisałem się epickimi wręcz umiejętnościami – w pewnej chwili pojawiła się koło mnie piłka. Spokojnie, nie była tak rozpędzona, by mogła kogoś zabić. Ot po prostu się przeturlała koło mojej stopy. Jako, że byłem w dobrym humorze postanowiłem podać ją idącemu w moją stronę Japończykowi. Chciałem delikatnie ją rzucić gdyż zawodnik nie znajdował się dalej niż 10 metrów ode mnie. Albo mam za dużo sił w łapach albo wiatr zawiał ciut za mocno bo piłka poleciała dalej… zdecydowanie dalej, tak z 30 metrów ode mnie. Zawodnik z popatrzył, ukłonił się z uśmiechem i zawrócił by sobie potruchtać, tym razem w przeciwnym kierunku.

Zapamiętać – nie ruszać piłek bo kopanie i rzucanie to zdecydowanie nie moja bajka.

W końcu, zupełnie na spokojnie, dotarłem do zamku w Osace, do którego nawet nie wchodziłem. Raz już byłem w środku (w 2014) i nie bardzo powalił mnie na kolana. Usiadłem na murku i w spokoju delektowałem się butelką wody mineralnej przy jednoczesnym podziwianiu pięknej pogody (brak chmur na większości nieba). Czas mijał, robiłem zdjęcia i słuchałem jak ludzie rozmawiają po swojemu. A rozmawiali głównie po chińsku przez co czułem niedosyt japońskiego.

I tak minął dzień w Japonii, niekoniecznie zgodnie z pierwotnym planem, ale na pewno udało się odpocząć i nabrać nieco pozytywnej energii tak by wystarczyło jej na co najmniej miesiąc, do kolejnego wyjazdu 😉

The idea was really simple – I just need to walk from Shin-Osaka to another station where can I get local train to the airport. On my way I would check a few places I remembered from my first trip to Japan and this of course means Osaka’s castle. I wanted it to be regular walk, without being in hurry, just to enjoy and get some rest. I wanted to see every-day life of people living in Osaka, not that what be seen near tourist attractions or in public transport. Anything that can be seen in backstreets.

On my way to the southern part of Osaka I saw one old guy who throw away old fridge… under the bridge over the Yodo bridge. Further, walking alongside of Yodo river I passed next to homeless peoples’ settlement. To be honest I realized what is it the moment I was next to it – there was no smell at all.

As I was heading to the Osaka’s castle I was walking through area that was next to the river. There were signs that it was flooded during previous night as typhoon was over Osaka. I still could see mud on the baseball pitch but it was not enough to prevent guys from training and playing on it. Here I also shown my epic skills in throwing balls as at some point a baseball ball rolled next to my foot. Despite the fact that all my plans failed I was in a good mood so I decided to pass it over to the guy who was heading in my direction. I wanted to throw it lightly as he was no further than 10 meters from me. Maybe I have some hidden powers that I’m not aware of or there was a suddenly wind blow. I only know that the ball moved over 30 meters instead of 10… The guy looked at the ball as it was passing above him, looked at me, bowed and start walking in the opposite direction.

For future (for me) – never ever touch football or baseball balls as this is not the thing I’m good at.

Finally I arrived in front of Osaka’s castle. I did not enter it as I’ve been there (in 2014) and to be honest I did not find it as attractive as I was hoping. I just sit on one of the small walls and I spent my free time in Japan while drinking mineral water and enjoying great weather as there were no clouds (at least on most of the sky 😉 ). Time was passing, I was taking photos and I was listening to people talking in their own native languages. Mostly Chinese.

And this is how I spent one day in Japan. It was far away from the original plan I prepared for it but I still felt like I spent it well. I was able to restore my positive energy, important in my everyday life (mostly because of the work). It lasted more or less for one months, until my next trip to Japan 😉

Podsumowanie / Summary

Na sam koniec, taki zupełny koniec. Swego czasu kolega z którym byłem w Japonii w 2014 stwierdził, że JR Pass (bilet kolejowy do poruszania się po Japonii) nie ma sensu jeśli nie korzysta się co chwila z Shinkansenów. Po wydarzeniach z tego dnia dochodzę do wniosku, że największą zaletą JR Passa jest to, że nie trzeba kupować biletów (stać w kolejkach) i można łapać pociągi tak jak jadą (miejsca bez rezerwacji).

Ostatecznie co mi po niższej cenie biletu jak czekając w kolejce tracę cenny czas w Japonii?

At the end a small reflection. A few months ago one of my friends with who I went to Japan in 2014 said that getting JR Pass (a ticket that allows unlimited use of trains in Japan) in pointless if you don’t plan to use a lot of Shinkansens. After seeing mess on Shin-Osaka station I need to point out the biggest advantage of JT Pass: you don’t need to wait in a queue for tickets, you just pass through the gate and catch any train heading in direction you want to go.

In the end – who cares about lower expenses in Japan if I need to sacrifice your own precious time while waiting in a long queue?

Advertisements

~ by drzejan on October 11, 2015.

 
%d bloggers like this: