Okinawa – Okinawa World i Zamek Shuri

Plany planami, jednak to co przeszedłem poprzedniego dnia (przylądek Misaki) skutecznie zniechęciło mnie do wykonania ich w całości. Co gorsza pogoda zapowiadała się na jeszcze ‘przyjemniejszą’ to też dałem sobie spokój z długimi spacerami i po prostu masowo korzystałem z komunikacji miejskiej w celu zwiedzenia okolic Naha. Najpierw odwiedziłem Okinawa World z super atrakcją, później zaś zamek Shuri. Przyjemnej lektury!

I had really ambitious plans but previous day (Cape Misaki) made me realize that I can see everything. What’s more, weather was even ‘sunnier’ than it was the previous day. With that in mind I gave up on long walks and used public transport for touring around Naha. So enjoy reading about Okinawa World and Shuri castle!

przerwa techniczna

Okinawa World / Okinawa World

Godzina 8 rano a już nie dało się wytrzymać na słońcu i co gorsza praktycznie nigdzie nie było cienia. W takich warunkach dotarłem na przystanek autobusowy linii 81 (o ile się nie mylę). Nie byłem jedynym czekającym na autobus – przeważały młode pary oraz ojcowie z dziećmi. Dobry początek kolejnej szalonej wyprawy.

Po około 30 minutach jazdy w leciwym, ale za to czystym i klimatyzowanym autobusie dotarłem do Okinawa World. Pierwsze wrażenie? Jestem na terenie Chińskiej Republiki Lodowej. Praktycznie nie było słychać japońskiego, tylko chiński. Mniejsza z tym, uzbrojony w bilet umożliwiający zwiedzanie najważniejszej atrakcji – wielkiej jaskini – zszedłem do podziemi 😀

Miałem dużo, naprawdę bardzo dużo wolnego czasu to też na spokojnie szedłem z prędkością żółwia w natarciu powoli przesuwając się ze statywem z miejsca na miejsce. To co inni pokonywali w 30 minut, mnie zajęło ponad 3 godziny 😀 W tym wszystkim była pewna metoda – w ten sposób dyskretnie przepuszczałem kolejne wycieczki z Chin, które było słychać na długo przed tym jak je zobaczyłem i jeszcze długo po tym jak zniknęły mi z pola widzenia.

Po drodze odblokowałem osiągnięcie (achievement unlocked!). Gdy tak sobie stałem i czekałem na koniec naświetlania zdjęcie podeszła do młoda para z Chin. Dziewczyna łamanym angielskim zapytała się ‘jak zrobić takie zdjęcie’ i pokazuje na mój sprzęt na statywie oraz na swoją lustrzankę (którą, jak się później dowiedziałem, pożyczyła od ojca). Moja odpowiedź: potrzebujesz statyw. Niestety nie zrozumiała / zignorowała i dalej pokazuje, że chce zrobić pamiątkowe zdjęcie jaskini. Widząc, że nie przekonam jej po prostu poprosiłem o aparat (z kitowym obiektywem). Najpierw wspólnie ustawiliśmy iso, pokombinowałem z przysłoną oraz czasami by w końcu wykonać zdjęcie. Zrobiłem z ręki z dość długim czasem – nie wiem, 1/10 sekundy lub nawet 1/2. Dziewczyna szybko złapała aparat i zaczęła oglądać efekt końcowy. Na ekranie aparatu wyglądało całkiem nieźle jednak jak znam życie to podczas oglądania na ekranie komputera pewnie wyszło, że jest mocno poruszone. Z szczerym uśmiechem podziękowała i pociągnęła za sobą swojego chłopaka, który siedział cicho i udawał, że go nie ma podczas gdy ja walczyłem z aparatem.

Zatem obsłużyłem aparat z ustawionym językiem chińskim. Ha!

Co do jaskini, nie ma co za dużo pisać: stalaktyty, stalagnaty, stalagmity oraz różnokolorowe oczka wodne. Zdjęcia zdecydowanie lepiej oddadzą to co tam widziałem 😀

It was 8 am but the sun was already high and it was frying everything around. I found it difficult to stay in the sun and what’s even worse is that there was almost no shadow around. Somehow in these conditions I managed to get to the bus stop for line number 81 (if I’m not wrong right now). It appeared I was not the only one waiting for this bus – there were young couples and fathers with kids going for a trip. Sounds like a good beginning.

After 30 minutes of a ride in an old but clean and air-conditioned bus I arrived at Okinawa World. First impression? Damn, I crossed the border and I was in People’s Republic of China. I didn’t hear Japanese, only Chinese. Oh well, I should get used to it by now. I went underground as I got a ticket allowing me entering the main attraction – huge cave 😀

I had a lot of time, really a lot, so I moved as slow as possible from one place to another. All the time I had my tripod as I was taking a photos. The path that supposed to take 30 minutes took me over 3 hours. But there was a good thing with this approach as I could let Chinese trips pass me. It wasn’t a problem to notice them – I could hear them long before I could see them and I could hear them long after I lost sight of them.

In the mean time I have unlocked an achievement! I was waiting for my camera to end taking photo (20 seconds of exposure time) when a young couple from China stopped next to me. Girl asked me in English ‘how can I take photos like this?’ while pointing at my set (camera + tripod) with one hand and DSLR in the other (later she told me she borrowed it from her father). My obvious answer was ‘you need tripod’. Unfortunately she didn’t understand what I said and insisted that she wanted to take photo like I was taking with my equipment. I gave up and ask her to give me her DSLR (seemed to be a higher level Canon body with kit lenses). We somehow managed to set high ISO and then I set aperture and exposure time. Camera was ready so I took one photo. I took from my hand with exposure time set to 1/10 of second… or maybe even 1/2. The girl grabbed camera from me to check result. On camera’s rear display it seemed ok but I’m more than sure that on pc she would see that photo was moved or not as sharp as she expected. Nevertheless, she was really happy with it. She thanked me and pulled her boyfriend to catch up their group. The guy was just silent while I was fighting with her camera.

The tricky part was that the language set in camera was Chinese!

As for the cave – words won’t express what I have seen there. That there was a lot of stalactites, stalagnates, stalagmites and beautiful multicolor mini-lakes. Photos will express better what I have seen there 😀

Pogoda za zewnątrz przypomniała mi, że oprócz wysokiej wilgotności (ta była w jaskini) może być też bardzo gorąco. Przemknąłem cieniami przez sad z różnymi dziwnymi i smacznie wyglądającymi owocami niczym szpieg z krainy deszczowców. Nie było żadnej tabliczki informacyjnej zakazującej degustacji owoców to mimo wszystko wolałem nie ryzykować, a szkoda bo wyglądały naprawdę smakowicie. Przeleciałem przez sklep z pamiątkami i rekonstrukcję okinawańskiej wioski zatrzymując się tylko na końcówkę pokazu tańców, bębnów i radosnego podskakiwania :D. A wszystko po to tylko by złapać autobus do Naha.

Okinawa World – zdecydowanie warto tam pojechać i spędzić odpowiednio dużo czasu w jaskini. Jest naprawdę przepiękna i jak dla mnie – po prostu olbrzymia. Natomiast wioska to… cóż, to tylko rekonstrukcja i na dodatek mocno trąci komercją czyli to czego nie trawię.

The weather outside the cave reminded me that high humidity is not the only thing that will causes me problems. It was freaking hot. My ultimate goal was to get to the bus stop. I passed garden with really delicious looking fruits as fast as possible, using only paths in shadows. There were no information boards forbidding eating these fruits but still I didn’t try to get one. It was tempting as they really looked tasty. In my rapid pace I passed reconstruction of Okinawa’s traditional village and gift shops. I only stopped to see the end of performance with drums and merry dances. In the end I managed to get on board of the bus to Naha.

Okinawa World – it’s really worth to go there and spent a lot of time in the cave. It’s beautiful and as for me – it’s huge. As for the village… it’s only a reconstruction of the real thing and it was made as commercial attraction which is not the thing I like.

Zamek Shuri / Shuri Castle

Na miejsce dotarłem około 14. Było piekielnie gorąco, zaś wiatru praktycznie nie było i to pomimo tego, iż zamek wznosił się na dość wysokim wzgórzu. Mury robiły wrażenie z zewnątrz jednak zanim do nich dotarłem postanowiłem zapolować (aparatem) na któregoś z strasznie hałasujących potworów. Tak, cykady szalałby po całości.

I made it to the Shuri castle somewhere around 2 pm. It was hot as hell and unfortunately there was no wind at all. One might have expected to feel nice breeze/wind as the castle is located at the top of hill. I was impressed by the walls around the castle but before I entered castle’s grounds I decided to hunt for one of these really noisy creatures. Yes, I’m talking about cicadas.

Wracając do samego zamku/pałacu. Jak wspomniałem, z dużym zainteresowaniem podziwiałem mury i pewnie zrobiłbym więcej zdjęć oraz nagrałbym jakiś film gdyby nie to, że zawaliłem sprawę. Po jaskini zostało mi z 10, góra 15% drugiej baterii. Pierwsza całkowicie się zużyła podczas sesji w jaskini.

Nie mogłem wyjść z podziwu dla grup starszych turystów bo nie dość, że pogoda nie sprzyjała to na dodatek trzeba było się wspiąć na tą górkę. Po opłaceniu biletów udałem się do środka i tu zdziwienie – zakaz robienia zdjęć we wnętrzach pałacu za wyjątkiem sali tronowej. Z drugiej strony, tak zupełnie szczerze to w pozostałych pomieszczeniach nie było co fotografować, ot muzeum z eksponatami (stroje, malowidła i przedmioty codziennego użytku).

Jednak gdy dotarłem do sali tronowej wiedziałem, że nie ma co oszczędzać baterii w aparacie. Po zweryfikowaniu z obsługą tego, czy mogę robić zdjęcia z lampą błyskową wziąłem się do roboty. Ludzie dookoła mnie dziwnie się na mnie patrzyli – kombinowałem jak się dało mając założony szeroki kąt. Próbowałem powtórzyć efekt zdjęcia, które wykonałem w Hong Kongu (o tu), z jakim skutkiem? Samemu trudno mi to ocenić. Wiem jedno, sala tronowa niby była obstawiona wentylatorami, ale i tak na niewiele się to zdało. Było tam po prostu piekielnie gorąco.

Na sam koniec, przy wyjściu nie mogło zabraknąć obowiązkowego sklepiku z pamiątkami. Normalnie zignorowałbym go gdyby nie taka jedna fajna czapka z daszkiem z wszytym wzorem smoka. Stałem nad nią, przyglądałem się jej… dobre 20 minut po czym stwierdziłem, że szkoda gotówki i opuściłem zamek.

Tak, do tej pory pluję sobie w brodę, ze nie kupiłem. Morał na przyszłość – brać, nie zastanawiać się 😉

Going back to the castle. As I mentioned above, walls were really impressive and I would have taken more phots/recorded at least one video if only I did not messed up the whole thing. After Okinawa World I only had 10%, maximum 15% of my second battery. The first one was already drained in the cave.

I was really impressed by the groups of elder people who came there to see the castle. Weather was really bad and one had to climb the hill in order to get to the castle but still they made it. I bought ticket and I entered castle’s grounds where I learnt that it was forbidden to take photos. It was allowed only in throne room. To be totally honest it wasn’t a big issue as it was just a normal museum with normal exhibition (clothes, paintings and everyday life tools).

When I arrived in the throne room I knew that I won’t care about battery in my camera. I got permission from staff for taking photos with flashlight and this marked the beginning of pleasant photo session. Other tourists were looking at me like I was some kind of freak but I was just trying to take photos with my wide angle lens. I just wanted to reproduce effect I got in Hong Kong. Did I succeed? I can’t tell by myself. I know only one thing, the throne room had a number of fans but still it was extremely hot inside.

At the end of my tour around Shuri castle there was (of course) a gift shop. Normally I would just ignore it but I saw something really interesting there. A nice baseball cap with awesome dragon theme on it. I was standing there for almost 20 minutes, thinking if I should buy it. In the end I decided that it’s not worth (saving money). Yes, I’m still cursing myself for not buying it. For future reference – don’t think, just buy.

Zakończenie wypadu na Okinawe / The end of my Okinawa’s trip

Będzie krótko. Bardzo podobała mi się Okinawa – piękna przyroda, piękne widoki na morze i uprzejmi ludzie. Niestety to wszystko blednieje jeśli pomyślę o tym jak bardzo pogoda dała mi w kość. Nie spodziewałem się tego i jak widać – mocno się na tym przejechałem. Wciąż jednak polecam Okinawę. Kto wie, może jeszcze tam kiedyś pojadę, poszukam główne dojo stylu, który dawno temu ćwiczyłem i KUPIĘ TĄ CZAPKĘ!

The short summary of my trip to Okinawa. I really liked Okinawa – beautiful nature, great views of the sea and extremely nice people. Unfortunately everything loses its charm when I start to think about weather and how much I suffered from it. I was not expecting it and this was a big random factor that broke some of my plans. Nevertheless I highly recommend Okinawa. Who knows, maybe someday I will go there again and I will try to find the main dojo of the style I used to train? But the most important thing will be… BUYING THAT BASEBALL CAP!

Advertisements

~ by drzejan on October 2, 2015.

 
%d bloggers like this: