Chubu – Matsumoto

Zdaje sobie sprawę z tego, że mocno skrytykowałem główną atrakcję w Nagoi (zamek). Jednak biorąc pod uwagę to, że niespełna 48 godzin później miałem zobaczyć jeden z czterech oryginalnych zamków w Japonii to po prostu nie miałem czasu na półśrodki 😉 Zatem tym razem będzie o wyprawie do Matsumoto, które wbrew pozorom jest znane nie tylko z tego zamku :>

I’m aware that I was really critical when I was writing about main attraction in Nagoya (castle). But think this way – within next 48 hours I planned to see one of four original castles in Japan then seeing just a reconstruction might be pointless. So yes – this time I will write about Matsumoto and castle that can be found there. But be aware of one thing – Matsumoto is famous not only for this castle :>

przerwa techniczna

W stronę Matsumoto! / To Matsumoto!

Wspomniałem może wcześniej, że hotel w którym się zatrzymałem w Takayamie znajdował się w idealnym miejscu? Convini na parterze, naprzeciwko znajdowała się stacja kolejowa oraz terminal autobusowy. By dostać się z Takayamy do Matsumoto należy skorzystać z autobusu, który regularnie kursuje między tymi dwoma miastami i co najważniejsze, nie trzeba robić żadnej rezerwacji (o tym napisze w następnej notce i kolejnym celu podróży :D). Zatem mając bilet w ręku udałem się w podróż pierwszym autobusem tego dnia pomimo tego, iż prognozy pogody wskazywały, że będzie chłodno i będzie padać.

Dużo nie będę się rozpisywał o podróży – było wspaniale! Chodzi oczywiście o widoki bo muszę tu wspomnieć, że autobus przejeżdżał przez japońskie Alpy. Co chwila długie i kręte tunele w których kierowcy mrugali długimi w celu poinformowania ludzi ‘za zakrętem’, ze ktoś jedzie. W pewnym momencie dziwnie się poczułem jak dwa autobusy zaczęły się mijać w wąskim tunelu – byłem w jednym z nich, zaś drugi był nie dalej jak 15 cm ode mnie, patrz zdjęcie 😀 Ta podróż, tą trasą jasno dały mi do zrozumienia, że muszę tam wrócić. Wziąć własny środek transportu i spokojnie oraz powoli przejechać tą trasę by porobić dużo naprawdę dobrych zdjęć. To co nuku – 2020? :>

Did I mentioned that location of the hotel I stayed in was perfect? There was convini store, on the other side of the main road there was railroad station and bus terminal. To get to Matsumoto from Takayama I had to use one of the buses. Luckily there is quite a number of connections every day and what is important – you don’t have to make a reservation to board one of them. Why I’m writing about this? In my next post from this trip to Japan I will write that I had to get a reservation… But going back to the topic – with ticket in my hand I took first bus to Matsumoto. I totally ignored weather forecast which was pessimistic – it will be cold and it’s going to rain. Oh well.

There is no need to write many words about this travel – it was just great! Views were awesome as I was going through Japanese Alps. There was a number of tunnels with turns inside. This was the reason why drivers were using high beam to let know anyone on the other side of turn in tunnel that they are coming. There was also this funny moment when two busses were slowly passing each other – I was in one of them and the other one was no more than 15 cm from me (check photo!). As I was slowly getting closer to Matsumoto I realize one thing – someday I will need to return to this place. I will have my own mean of transport (motorbike? :D) so I can enjoy that area and take as many good phots as I want. Nuku – 2020? :>

Matsumoto – Zamek / Matsumoto – castle

Ok – czas na główną atrakcję. Zamek w Matsumoto. Przyznam się, że w końcu udało mi się do niego dotrzeć. Za trzecim razem. Pierwsze podejście – udać się do niego podczas pierwszego pobytu w Japonii na wiosnę 2014 z kolegami z roku. Później, w marcu tego roku wraz z kolegą z pracy mieliśmy pojechać do Matsumoto na kwitnienie wiśni jednak z przyczyn logistycznych nie udało się tego zrobić i w zamian zobaczyłem zamek w Odawarze.

Pogoda dopisała, nie padało i było słonecznie z pięknym błękitnym niebem. Na horyzoncie widziałem góry pokryte śniegiem zaś przede mną wznosił się zamek. To miejsce naprawdę robi wrażenie i jako, że miałem chwilę to napawałem się tym widokiem. Tak, stałem w długiej kolejce do wejścia na teren zamku. Przy okazji widziałem dwóch starszych Japończyków z ich sprzętem foto… obiektywy w ich aparatach wyglądały jak wyrzutnie rakiet O_o Wracając do kolejki – kupując bilet usłyszałem od kasjerki ’30 minut do wejścia’. Zdziwiony rozejrzałem się dookoła, ale nie było tak źle. 2-3 minuty i byłem już za bramą wejściową. Wtedy dopiero zrozumiałem – 30 minut czekania w kolejce do wejścia do zamku. Miało to swoje plusy bo realnie stałem 15 minut, dostałem swoją torebkę na buty (tak, buty się zdejmuje w Japonii w zabytkach) i przy okazji wypytałem o robienie zdjęć w środku. Nie było problemu, niestety nie zdążyłem się spytać o o lampę to też odpuściłem sobie świecenie po wnętrzu.

I tak zaczęła się moja powolna pielgrzymka po wnętrzu, które było naprawdę ciekawe z dużą liczbą eksponatów (bronie, malowidła, drobiazgi z codziennego życia, zbroje i katany). Nie przeszkadzałoby mi to powolne przesuwanie się w kolejce we wnętrzu zamku gdyby nie zawodnik za mną, który średnio co 15 sekund pociągał nosem. Na początku ściągało to uwagę, później zaczęło irytować bym w końcu nie zaczął myśleć o poczęstowaniu chusteczką lub zamordowaniu. Ostatecznie pod pretekstem robienia bardzo dobrego zdjęcia z okna zamku przepuściłem zawodnika na tyle daleko, że teraz inni się nim martwili.

Naprawdę warto zobaczyć ten zamek i w cale nie żałuję, że spędziłem sporo czasu w kolejkach. Po prostu trzeba się do nich przyzwyczaić bo jest to całkowicie normalne w Japonii. Wychodząc z zamku zobaczyłem, że kolejka jeszcze bardziej się wydłużyła i czas oczekiwania wynosił już godzinę.

Ok – it’s time for the main attraction. Castle in Matsumoto. I need to admit that this was my third attempt to go to Matsumoto to see this castle. First one was over one year ago when I was in Japan during spring (my first trip with university friends). Second attempt was in March this year but due to the fact that getting there from Tokyo would result in having only one hour in Matsumoto was good enough for us (me and my friend) to drop this idea. We went to Odawara.

Weather was perfect – it wasn’t raining and sky was blue. On the horizon I could see mountains with peaks covered with snow but in front of me there was beautiful castle. This place leaves a huge impression on anyone – I spent a few really nice minutes just gazing. The other thing is that I was staying in a long queue for entry ticket. As I was waiting there I noticed two old Japanese guys with their photo equipment. One of them had on his camera lens that looked like rocket launcher O_o. Back to the queue – after I bought my ticket I heard from nice old lady ’30 minutes entrance’. I wondered what was she talking about as I looked at the entrance gate and there was a number of tourists. Not so crowded so it took me 3 minutes to passed it. Then I realized what she really meant – it was 30 minutes long queue to castle’s entrance. Luckily it wasn’t bad as I spent only 15 minute. In the mean time I got a plastic bag for my shoes (normal thing in Japan) and I was able to ask if I can take photos inside. There was no problem – I was not sure if flash lamp is ok so I just took photos without it.

Entering the castle marked the moment when my really slow pilgrimage started. Interior was really interesting with a big number of original display units (weapons, paintings, little things from everyday life, armors and katanas). I had nothing against really slow pace inside of the castle if only the guy behind me would not sniff every 15 seconds. At the beginning I just notice that, a moment later I was getting irritated but at the end I was seriously thinking about giving him a tissue. In the end I just stepped aside to take photo and I let the guy pass me. I waited long enough so I could not hear him – I let others suffer 😀

It was really worth to see this castle. In the end I didn’t care about time I spent in queue (you need to get used to them in Japan 😉 ). As I left castle I noticed that the queue was much longer and it was approximately 1 hour of waiting outside before entering castle.

Farma na północy / Farm in the north

No dobrze – kolejki w zamku zdecydowanie mnie spowolniły i realnie zagroziły, że odpuszczę sobie ostatni punkt programu przygotowany na ten dzień. Twardy jestem i się nie dałem, wsiadłem w kolejkę i udałem się na północ, do pewnej farmy 😀 Pominę to, że mimo, iż były bramki dla kart miejskich to niestety zostałem podwójnie skasowany bo musiałem zapłacić za przejazd na stacji końcowej. Coś nie zatrybiło i karta ICOCA nie jest akceptowana na tej linii. Wyszedłem przed stację. Mogłem wziąć taksówkę lub poczekać na autobus… ale to nie było by w moim stylu to też spokojnym krokiem w tempie żwawego marszu ruszyłem w stronę farmy. Widoki dookoła mnie były po prostu przepiękne – w oddali góry zaś dookoła mnie dopiero co obsadzone pola ryżowe.

I tak oto dotarłem do farmy… wasabi 😀 Wiem, brzmi mało lotnie, ale chciałem zobaczyć na własne oczy jak wygląda ten chrzan zanim zamieni się w zieloną breję. Najlepiej jak jeszcze żyje i się ‘pluska’ w górskim strumieniu. Mimo, iż jest to normalna farma to mimo wszystko poczułem się jak w jakimś parku rozrywki. Te pola w dolinach, w których płynęły strumienie – bardzo przyjemny widok. Mogłem spróbować napoju o smaku wasabi jednak stwierdziłem, że lód o tym egzotycznym smaku mi wystarczy. Jak smakował? Lekko słodkawy z wyraźnie roślinnym smakiem, nie był niestety ostry – widać zielenina pochodziła z liści a nie z korzenia 😉

Przy okazji kupiłem zestaw pączków o smaku wasabi, które przywiozłem do Polski podczas mojego weekendowego wypadu do domu (nie pytajcie czemu i jak 😉 ).

I will be frank – long queues and slow pace in castle made a seriously threaten to my plans. I was thinking about skipping last activity planed for that day but… nah – I’m tough and I can manage unexpected factors during my holidays. I went to JR Matsumoto station from where I took local train, to the north, to some farm :D. I used my ICOCA card but it appeared it was not supported on this line so I had to buy ticket when I arrived at small rural station. I could have taken a taxi or waited for the bus but… this wouldn’t be my style. I just left station and started walking in the farm’s direction. Views around me were more than beautiful. In a background I could see mountains with snow on them while closer to me I was enjoying the view of rice fields.

This way I finally got to the mysterious farm. Farm that was producing… wasabi 😀 Yeah, I know – it doesn’t sound to good but I really wanted to see how do they grow it in Japan and how does it look like before it becomes green pulp ;). Although it’s real farm where wasabi is being produced I got impression that I’m in some amusement park. Still – fields located in streams in between hills looked great and I would really like to stay there and enjoy this view but you know, I had a little time. As I was there I could have checked wasabi drink (I skipped it) and wasabi flavored ice creams. How did it taste? Sweet with a flavor of something that used to be a plant. Not spicy at all which means ‘plant’ part came from leaves, not from the root.

As I was there I decided to but a set of wasabi flavored donuts which I took to Poland for my weekend trip (just don’t ask how and why 😉 ).

Powrót / Return

Po tym jak już zwiedziłem wszystkie punkty planu przewidzianego na ten dzień nie pozostało mi nic innego jak spokojny powrót koleją do Matsumoto gdzie musiałem tylko złapać autobus do Takayamy. Bilet już miałem gdyż kupiłem na przejazd w obie strony – kolejna oszczędność :D. Trochę szkoda było wracać bo bardzo podobało mi się w Matsumoto i okolicach. Z drugiej strony – przejazd przez góry przy zachodzącym słońcu, kolejne niezapomniane przeżycie. Chciałem robić zdjęcia ale niestety było już za ciemno i na dodatek autobus za bardzo się trząsł.

Tak czy owak, dotarłem do Takayamy gdzie musiałem wykonać ostatnią misję tego dnia – upolowanie jedzenia. Niestety było już późno oraz była niedziela to tez restauracja, z której chciałem skorzystać była już zamknięta. Nie pozostało mi nic innego jak wybrać sobie coś do jedzenia (udon) w convini, poprosić o odgrzanie i skonsumować w zaciszu swojego pokoju. To był udany dzień.

Wasabi farm was the last attraction I have prepared for that day. I returned to Matsumoto where on bus terminal I caught last bus to Takayama. In the morning I bought round-trip ticket so I was able to save some money :D. I really liked Matsumoto and area around it so when I was leaving I felt a little bit depressed. On the other hand travelling through Japanese Alps was really good. I wanted to take as many photos as possible but I couldn’t. All due to bad light conditions (it was getting dark) and the fact that the bus was shaking a little bit too much.

Takayama – I arrived there really late. Restaurant I mentioned in my previous note was already closed so there was only one option for me. Buying something (udon) in convini – I asked them for warming it up for me. After day full of attractions I really enjoyed my udon 😀

Advertisements

~ by drzejan on August 9, 2015.

 
%d bloggers like this: