Chubu – Nagoja

Plany się zmieniają i rzadko kiedy coś jest pewne. Tak też było i w tym przypadku a mam tu na myśli plany związane z wyjazdami do Japonii. To miał być już koniec pobytu w Korei i z tego powodu chciałem po całości wykorzystać bliskość Kraju Kwitnącej Wiśni. Pewnie napiszę o tym innym razem (że to nie koniec stacjonowania w Korei 😉 ). Natomiast teraz będzie o kolejnej wyprawie do Japonii – do Nagoi, ale i nie tylko 😀

Plans tend to change and rarely there is something certain and solid (like Metal Gear Solid 😉 ). It was exactly the same in this case. Originally this should be the end of my time in Korea so initially I wanted to use May as month to utilize to the max the fact that Japan is so close. I’m sure I will write about this in future (about staying longer in Korea) but not this time. Here I will write about my next trip to Japan – Nagoya, but not only 😀

przerwa techniczna

Dotarcie na miejsce / Getting there

To był kolejny epicki plan – przyjść do pracy na 6 rano, przepracować 4 godziny po czym po 10 szybko skoczyć do mieszkania po walizkę i już być w autobusie na lotnisko. Tak, kolejny raz zrobiłem taką akcję i jestem z siebie dumny bo nic tak nie cieszy jak myśl, że jeszcze rano siedziało się za biurkiem by wieczorem delektować się lokalnym przysmakiem.

Jeśli chodzi o upolowanie specjału to miałem wielkie plany – złapać lokalną wersję schabowego (miso katsu). Niestety, jak się okazało na miejscu, nigdzie nie mogłem znaleźć odpowiedniej restauracji… zaś w dniu powrotu do Korei okazało się, że jest jedna restauracja na lotnisku. A ja byłem już najedzony onigiri z sezamem i czymś dziwny (wciąż bardzo dobrym :D).

Jeszcze jedna rzecz – lotnisko w Nagoi (Chubu International Airport) nie do końca jest w Nagoi. Ba! Jest całkiem daleko od centrum miasta i dojazd zajmuje dłuższą chwilę. Podobna sytuacja co w przypadku lotniska w Osace (Kansai International Airport), które również znajduje się na sztucznej wyspie.

This was another epic plan – I went to the office at 6 am, worked for 4 hours, at 10 am I left it in hurry and headed to my place where my luggage was waiting for me. Then I took the bus from Suwon to Incheon International Airport. I really like this kind of actions as it’s nice to think that in the morning I stayed at office and in the evening I’m enjoying local cuisine somewhere in Japan 😀

In this case I had great plans as Nagoya is famous for miso katsu – a pork cutlet. Unfortunately, when I arrived there I was unable to find proper restaurant from specific chain I found on the Internet… there worst thing is that on my last day of this trip I found one restaurant on the Chubu airport. It was already too late for me as I was full after eating onigiri with sesame and something green (but it was delicious :D)

One more thing – airport in Nagoya (Chubu International Airport) is not necessarily located close to Nagoya. It’s quite far away from the city center and it takes some time to get there. Similar thing can be seen with Osaka (Kansai International Airport) which is also located on artificial island far away from the city.

Nagoja / Nagoya

Co przychodzi do głowy kiedy pada nazwa: Nagoja? Zamek! Coś więcej? Eeee… zamek? No właśnie – tak naprawdę to tam za wiele nie ma. Jest zamek, oceanarium i sklep ze sprzętem foto do którego wybrałem się w celu nabycia elementu ekwipunku każdego bohatera należącego do klasy fotografów (patrz – statyw). Spokojnie, tym razem dla kolegi – pozdrowienia dla Petrosa 😀

What comes to your mind when you hear ‘Nagoya?’ Castle! Something else? Hm… Castle? Yeah – to be totally frank there aren’t too many things to see there. There is the castle, aquarium and one big shop with photo equipment which I visited. I went there to buy important piece of equipment for photographer-class characters, a tripod. This time it was not for me 😀

Zamek w Nagoi / Castle in Nagoya

Miałem dwa podejścia do zamku – pierwsze zaraz po przybyciu, drugie z rana następnego dnia. Zatem późnym wieczorem wybrałem się w okolice tej atrakcji by porobić nocne zdjęcia. Tu muszę też podziękować koledze, który postanowił użyczyć mi swój statyw. Zatem byłem przygotowany na nocną sesję. Szczęśliwie zatrzymałem się w hotelu nieopodal zamku – 20 minut spacerem.

Powiem tak: brak ludzi (piątkowy wieczór), cisza i spokój. Idealne warunki by włóczyć się po nocy po ciemnych alejkach dookoła zamkowej fosy. Zdjęcia jakoś tam wyszły, pierwsze prawdziwe przymiarki do nocnej sesji – efekty można zobaczyć poniżej. Wiem natomiast jedno – statyw swoje ważył:/ Następnego dnia przed wyruszeniem do Takayamy postanowiłem jeszcze raz zobaczyć zamek (z zewnątrz, nie wchodziłem – program cięcia kosztów podróży do Japonii 😉 ). Ciekawie wyglądał, ale mimo wszystko jest to replika po tym jak w czasie drugiej wojny światowej został zniszczony podczas nalotu. A przecież w Japonii są oryginały więc zdecydowanie wolę skupić się na nich 😀

I went two times to the castle – first one right after I arrived in Nagoya and second in the morning of the next day. So I went there late in the evening with tripod to see if I can take night photos as this was my first real attempt to take ones with this equipment. Here I would like to thank one of my colleague from the office who lend me his tripod. The very good thing was that I stayed in hotel nearby castle, around 20 minutes by walking.

In short: there was no one around (Friday’s evening) and it was so silent. Perfect conditions for walking on dark paths around castle’s moat. Below you may see photos from this season. Again – this was my first attempt to take ones with tripod so I still have a lot to learn. During this time I learnt one important thing: tripod add additional weight to your backpack. Ok, in the next day, before I left to Takayama, I went there again so I took photos of the castle during the day. I did not enter it as I was trying to cut costs of my trips to Japan 😉 Another thing is that castle in Nagoya is a replica of the original which was destroyed during night raid, during World War 2. So what is the point in seeing replica if there are ‘true things’ in Japan? 😀

Zmiana planów! / Change of plans!

W poprzednim akapicie wspomniałem, że postanowiłem zredukować koszty pobytów w Japonii. Po dokładnej analizie wyszło, że mimo wszystko kolej w Japonii jest droga. Jeśli jest alternatywa w postaci autobusów to warto z niej skorzystać bo różnica w cenie może sięgać nawet 50% przy porównywalnym czasie podróży. Zatem zamiast pojechać pociągiem z Nagoi do Takayamy postanowiłem skorzystać z autobusu. Jedyne co musiałem zrobić to ogarnąć sieć połączeń i dokładnie spisać na kartce gdzie, jak i kiedy chcę jechać. Pierwotnie miałem podziwiać podnóża japońskich Alp z pociągu, ale jak się okazało, podróż autobusem dostarczyła mi podobnych jeśli nie lepszych wrażeń 😀 O podróżowaniu po japońskich Alpach jeszcze napiszę, w kolejnych wpisach!

Na koniec zaś, nieco standardowo – to co udało mi się upolować do jedzenia jak już nie mogłem znaleźć restauracji z przysmakiem w Nagoi.

In the previous paragraph I mentioned that this time I focused on cutting costs of my trips to Japan. After checking all possibilities of getting from Nagoya to Takayama it appeared that there are multiple means of transport – rains and highway buses. Trains are quite expensive while buses are affordable and if it’s possible I would chose busses (they can be 50% cheaper while travel duration is similar). The one important thing is to make it clear when, where and how you want to use buses. In my case I wrote all details on a piece of paper. In the beginning I wanted to see great views from train as it passes ‘entrance to Japanese Alps’. In the end I think I got even better views by going by bus 😀 Japanese Alps… I will write about theme in my next posts so stay tuned!

And to finish this post you can check what I hunted Nagoya when I failed to find proper restaurant with miso katsu.

Udon! / Udon!

Udon! / Udon!

Advertisements

~ by drzejan on July 26, 2015.

 
%d bloggers like this: