Życie w Korei – 11

Jak to zapowiedziałem na g+, przez jakiś czas nie będzie wpisów poświęconych podróżom / wyjazdom. Domyślam się, że można czuć się zmęczonym ciągłym czytaniem/oglądaniem wpisów z Japonii. Zatem jak już się wytłumaczyłem, czas przejść do sedna tego wpisu – smartwatche.

Disclaimer: This series of posts will be only in Polish so… sorry guys 😉

przerwa techniczna

Pomysł na ten wpis zrodził się w mojej głowie dawno temu, w okolicach października/listopada 2014 roku. Co było powodem? Obserwowałem zachowanie współpracowników po tym jak pojawiło się kilka potencjalnie ciekawych modeli tych gadżetów (smartwatchy) na rynku. Chodzi głównie o Motorolę 360, która jako jedna z pierwszych wyglądała jak normalny zegarek. Przynajmniej na zdjęciach bo w rzeczywistości wygląda jak 4-5 monet 5zł położonych na sobie – ot taki śmiesznych krążek dość paskudnie odstający od paska XD

Wracając jednak do tematu. Kwestia smartwatchy tak naprawdę jest drugoplanowa i stanowi tło. Pozwoliła mi zobaczyć ciekawe zachowanie Koreańczyków (może też i Polaków, chociaż nigdy z czymś takim się nie spotkałem). Zaczęło się od tego jak szef mojej grupy przyszedł na spotkanie mając na ręku smartwatcha. Nie minęły dwa dni a jego bezpośredni podwładni mieli własne egzemplarze. Żeby to chociaż jakoś wyglądało, ale nie. Niestety mieli odpustowe wersje samsungowych gadżetów w kolorach powodujących epilepsję: odblaskowa zieleń lub pomarańcz. Zdecydowanie pasuje to do białych/niebieskich koszul i spodni prasowanych w kant. Zdecydowanie…

Minęło kolejne kilka dni i szarzy pracownicy zaczęli nosić smartwache. Podczas rozmów w kuluarach wszyscy zachwalali je. Szkoda tylko, że jak zadawałem pytania w stylu ‘jak często musisz ładować?’ lub też ‘czy nie jest za ciężki przedmiot tej wielkości przedmiot?” to im miny rzedły i tak jakby wracali do rzeczywistości. Tak, zdecydowanie psuję atmosferę w pracy 😀 Ale spokojnie, ci co chcieli się wybić najbardziej kupili po 2-3 sztuki. Pominę to milczeniem.

Na koniec zaś, po 2-3 tygodniach, jak już wszyscy co mieli je kupić kupili (nie wszyscy dali się tej śmiesznej modzie) ludzie zauważyli, że to chyba nie jest do końca wygodne rozwiązanie i tak naprawdę same z nimi problemy. I tak zawodnik od kilku sztuk zaczął nosić tradycyjny zegarek.

Moda przyszła, ludzie utopili kupę kasy po czym sobie poszła. Zegarek, który trzyma na baterii kilka godzin? To chyba smutny żart. Kilka lat temu jakby ktoś powiedział, że kilka tygodni na baterii dla zegarka to dużo to pewnie zostałby wyśmiany.

A co ja o tym myślę? Chętnie kupiłbym sobie zegarek. Ale nie ten gadżet w odpustowych kolorach, który trzeba częściej ładować niż telefon i który swoją wielkością może spowodować uszkodzenie nadgarstka. Myślę raczej o takim tradycyjnym, trzymającym kilka LAT a nie godzin na baterii. Jednak wiem, że zegarki to nie są rzeczy dla mnie – kiedyś dawno temu miałem fajny zegarek to relatywnie szybko go załatwiłem. Coś mi mówi, że nawet jeśli dorwałbym sprzęt, który miałby wytrzymać apokalipsę to i tak byłby za słaby dla mnie. Ot takie moje szczęście :/

A miałem taki fajny zegarek.

Zdjęcie niezwiązane z tematem notki 😉

Zycie_niezwiazane_11

Advertisements

~ by drzejan on June 26, 2015.

2 Responses to “Życie w Korei – 11”

  1. U nas tez niektórzy ulegli tej modzie. W moim otoczeniu jest koło co kupił sobie tez taka motorole. W sumie niby ma to trochę sens bo jest gadzeciarzem itp. Ale…. po co mu, kiedy cały czas siedzi z nosem w telefonie lub tablecie? Po co mu te notyfikacje od zegarka?
    W sumie tez cześciej w telefon patrzę niż w monitor w pracy ale żeby zegarek kupić to nie widzę potrzeby.

    • W sumie jest to dość dziwne – bo te urządzenia w części przypadków i tak wymagają telefon by wykonać połączenie (leci po bluetooth) zaś wersje z obsługą kart sim są odpowiednio droższe. Tyle tylko – czy wygodnie się z tego rozmawia? Wygodniej niż przez telefon lub zestaw bluetooth sparowany z telefonem a nie zegarkiem (sparowanym z telefonem :D). Coś mi po prostu tu nie trybi – pewnie podchodzę zbyt praktycznie do tego.

      W sumie też w pracy więcej siedzę i patrzę na ekran telefonów niż ekrany kompów, ale to chyba specyfika takiej pracy 😉

      No i dzięki za komentarz!

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: