Kyushu – Nagasaki, ślady Zachodu

Podczas urlopu człowiek podświadomie chciałby, by wszystko poszło zgodnie z planem to też stara się by wszystko było zapięte na ostatni guzik. Jednak czasami ogarnia go bezsilność wobec czegoś nad czym zupełnie nie ma kontroli, a co postanawia mu dokopać. Dokopać na tyle, że nie wiadomo co właściwie ze sobą zrobić. Nie pozostaje nic innego jak zadać to najgłupszego pytania na świeci – czemu?

When you are on your holidays you really want to do everything that is possible so your perfect plan can be executed without any issues. But sometimes you just don’t have any way to deal with things that are beyond you and you can only calmly watch as your plan falls apart. Then you start to think and ask yourself the silliest question in the world – why?

przerwa techniczna

Pierwotny plan / The original plan

Jak łatwo się domyślić po tego typu wstępie – coś poszło nie tak. Poszło na tyle mocno, że po tym jak obudziłem się to przez dobre 10-20 minut myślałem co zrobić. Co się stało? Coś banalnego i powszechnego. Deszcz. Ściana deszczu. Dzień wcześniej było piekielnie gorąco by zaledwie po paru godzinach ochłodziło się i spaskudniało. Chwilę w duchu pomarudziłem, zebrałem się i opuściłem hostel. Odświeżające zmoknięcie dało mi jasną odpowiedź na ważne pytanie. Nie, dzisiaj nie idę w góry. Zostaję w Nagasace. Plan przygotowany na następny dzień zostanie wdrożony dzisiaj, tu i teraz!

As you can guess from introduction – something went wrong. Went wrong so badly that when I woke up in the morning I spent 10 or 20 minutes thinking what exactly should I do. What happened? Something trivial. Rain. Wall of rain. Weather during previous day was really good but just after only a few hours everything changed so badly – it was cold and depressing. I could stay in my bed and whine all day long but it was useless. I left my bed, prepared for heavy rain and left hostel to get soaked. But this answered one important question about plan for that day. Definitely I’m not going to hike in the mountains. I just stayed in Nagasaki and executed plan prepared for the next day.

Kościół Oura / Oura Church

Takie moje szczęście, że jak wyjdę gdzieś na zewnątrz to akurat musi lać najmocniej. Jak wejdę do jakiegoś muzeum, świątyni czy innego budynku to oczywiście musi przestać padać. Dlatego też w takich warunkach szedłem z hostelu do rejonu gdzie znajduje się najstarszy kościół katolicki w Japonii – Kościół Oura (niestety strona wiki jest tylko po angielsku). Grzecznie zapłaciłem za bilet wejścia do kościoła i zacząłem powoli wdrapywać się na schody, cały czas będąc wystawionym na działanie deszczu Mniej więcej w połowie wysokości schodów zauważyłem po lewej stronie mały placyk. Wbrew fali ludzi, z którymi szedłem (Golden Week zobowiązuje) skręciłem w stronę tego placu i ku mojemu zaskoczeniu zauważyłem popiersie Jana Pawła II. Jak później wyczytałem, podczas pielgrzymki do Japonii papież odprawił mszę w tym kościele.

I tend to say ‘my hard luck’. Whenever I was outside it was raining cats and dogs. On the other hand, when I was inside of some museum, shrine or other building it almost stopped raining. So in these conditions I went on foot from my hostel to Oura Church which is the oldest catholic church in Japan. I bought ticket and started climbing long stairs, whole time I was enjoying this refreshing heavy rain… Of course it would be to normal for me if I just went directly to that church. There was this small path on the left side of stairs and despite other tourists (there was a lot of them – remember, Golden Week) I went there. On the small flat area I saw sculpture of Pope John Paul II. Later I read that during his pilgrimage to Japan he led a mass in this church.

No dobrze, teraz czas na trudne pytanie do publiki. Czy w kościele można robić zdjęcia jeśli robi się je w taki sposób by nie przeszkadzały wierzącym podczas modlitwy oraz z wyłączoną lampą? Do tej pory, jeśli gdzieś był zakaz robienia zdjęć to były odpowiednie znaki. W tym kościele takowych nie było więc wyszedłem z założenia, że co nie zakazane jest dozwolone, ale w taki sposób by nikomu nie wadzić. I tu moje zdziwienie bo jak sobie stałem z boku i ręcznie ustawiałem ostrość to jeden Japończyk zahaczył mnie i powiedział ‘no photo’. I teraz zwątpiłem. Inna sprawa, że zdjęcie i tak nie wyszło bo po prostu było tam za ciemno, ale ziarno niepewności zostało zasiane.

There is one thing I’m not sure. Whenever in Japan it was forbidden to take photos there were always proper signs informing about this. I was looking for one of them this church but there was none so without causing problems to anyone, in a back of the church I started to set up my camera in manual mode (of course without flash light!). When I was doing this one man came to me and said ‘no photo’. And now I’m confused… I put down my camera and just looked at church’s interior.

Ogród Glovera / Glover Garden

Będąc moralnie rozdartym opuściłem teren kościoła i udałem się do pobliskiego muzeum zwanego Ogrodem Glovera. W ekspresowym skrócie Thomas Blake Glover był szkockim imigrantem, który w połowie XIX wieku przybył do Nagasaki gdzie otworzył swój interes. Między innymi z jego pomocą Japonia zaczęła nadrabiać zaległości względem zachodu po 200 latach izolacji – zaległości technicznie jak i politycznie. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie swojego życia przyjął dożywotnie stanowisko doradcy w Mitsubishi.

As I was close to Glover’s Garden I went there right after leaving Oura church. An express description about Thomas Blake Glover. He was a Scottish merchant who came to Japan around middle of the XIX century where he opened his company. As he stayed in Nagasaki he supported Japanese in overcoming gap caused by 200 years of isolation from the rest of the world – in fields of science and politics. At some point of his life he was appointed as an adviser in Mitsubishi for the rest of his life.

Ogrodem Glovera w tej chwili określa się teren z kilkoma budynkami w stylu kolonialnym zbudowanych przez wpływowych obcokrajowców mieszkających w Nagasaki. O ile budynki to zwykłe drewniane konstrukcje tak jedno muszę przyznać – panorama rozciągająca się z tego miejsca na port w Nagasaki robi wrażenie i to pomimo parszywej pogody. Poniżej znajdują się zdjęcia z tego miejsca.

Glover’s Garden is a park with a number of building in colonial style which were built by foreigners who had power in Nagasaki. For me those buildings were just normal wooden buildings but there was one thing that was just astonishing – panoramic view over Nagasaki’s port. It was so good despite awful weather. Below you may find photos from that place.

Kilka rzeczy zaskoczyło mnie podczas zwiedzania tego miejsca. Na samym początku – ruchome schody by wjechać na szczy zbocza i spokojnie meandrować pomiędzy budynkami schodząc z góry na dół. Wygodne i praktyczne, ale piekielnie rozleniwiające. Kolejną rzeczą, może ważniejszą, jest to, że w przypadku tego muzeum można liczyć na zniżki po okazaniu karty rabatowej dla turystów przebywających w Nagasaki. Na szczęście dla mnie otrzymałem ją w hostelu przez co kupiłem nieco tańszy bilet wejścia. Na koniec zaś napisze o czymś co mnie zaskoczyło – w jednym z budynków przechodziła akurat wycieczka. Wiadomo – przewodnik wraz z grupą staruszków. Niby norma w Japonii, ale jednak nie. Przewodnik wyglądał na Europejczyka w zaawansowanym średnim wieku a mimo to płynnie mówił po japońsku i dokładnie tłumaczył zwiedzającym różne eksponaty. Szczerze powiedziawszy dziwnie to wyglądało. Później zobaczyłem w sklepiku z pamiątkami gazetę z podobizną tego mężczyzny i wyglądało na to, że był kimś ważnym. Kim? Niestety nie wiem.

There were a few things that surprised me there. The first one, right at the beginning – there was an escalator from the slope’s bottom to the peak. So you just get to the top were you can start tour and lazily descend to the exit. Convenient and practical but it makes people really lazy. Another thing is that if you go to this museum you can get a discount! You just need to show a small leaflet prepared by Nagasaki city. I was lucky as I got one in my hostel so I could get better prices for attractions in Nagasaki. And finally – in one of the buildings I meet a tour with tour guide. There was a number of old Japanese, nothing special. But it was totally different for tour guide – he seemed to be middle aged man from Europe who was talking fluent Japanese. He described all items in that building in great details. Later in souvenir shop I saw a magazine with cover with that man on it. Was he someone important? I have no idea.

Moknięcie / Getting soaked

Ok – byłem na południu Nagasaki zaś to co chciałem zobaczyć teraz znajdowało się na północy. Na wejściu odpuściłem sobie tramwaj jako, że nie miałem drobnych w portfelu by mieć odliczoną kwotę na przejazd. Do tego miałem przemoczony plecak z którego chyba po prostu ciekła woda. Takie moje szczęście. Zatem w spokoju i już nieco mniejszym deszczu udałem się na północ.

Ciąg dalszy nastąpi…

Ok – so I was in the southern part of Nagasaki but next things on my list to see were in the northern part of the city. Taking a tram was out of question as I had no changes in my wallet. I just gave up on it. What’s more problematic is that my backpack was soaked to the point where water was leaking from it. My hard luck. So in the end I just enjoyed rain while I was walking to the northern part of the city. Great.

To be continued…

Advertisements

~ by drzejan on May 31, 2015.

 
%d bloggers like this: