Kyushu – Nagasaki i góra Inasa

W poprzednim wpisie wspomniałem, że Fukuoka nie była głównym celem mojej podróży do Japonii. Jak już widać po tytule tej notki, tym razem skupiłem się na Nagasaki, ale spokojnie – nie będzie od razu z grubej rury czyli o tym jak bardzo oddziałuje na człowieka to co może zobaczyć w muzeum Bomby Atomowej. Na początku na spokojnie.

In my last note I mentioned that Fukuoka is not the main goal for my trip to Japan. As you can see from this note’s title, the real goal was Nagasaki but I want to say one thing. I will not start with heavy guns right out of the bat and by this I mean Atomic Bomb Museum. I will write about it one of the following notes.

przerwa techniczna

Szybki wstępniak / Organization infos

Kontynuując poprzedni wpis poświęcony niecałemu dniu w Fukuoce – jak już złapałem pociąg to spędziłem w nim ponad 2 godziny zanim dotarłem do Nagasaki. Od razu wspomnę, że drogę powrotną pokonałem dla odmiany autobusem, który wyszedł taniej i zawiózł mnie od razu na lotnisko, na odpowiedni terminal. Z tym też wiąże się ciekawa historia. Jako, że dzień przed powrotem do Korei wróciłem bardzo późno do Nagasaki to wszystkie okienka na dworcu autobusowym były już zamknięte i można było kupić bilet tylko z automatu. Niestety połączenie Nagasaki – Fukuoka (lotnisko) wymagało rezerwacji więc trochę słabo.

As follow up of my previous note where I mentioned my partial day in Fukuoka – I got on a train in which I spent over 2 hours before I arrived at Nagasaki. I will write here how I returned back to Fukuoka on my way back to Korea. Instead of taking a train I have decided to use highway bus which was cheaper and it took my directly to international terminal. Of course there is an interesting story about it as the day before I left for Korea I returned to Nagasaki quite late so there was no attendant to help me in making reservation for this highway bus as it is required. That wasn’t good.

W dniu powrotu do Korei zerwałem się z rana i poleciałem na terminal autobusowy, kupiłem bilet i próbowałem się wbić do najbliższego autobusu. Niestety bez rezerwacji się nie dało, kierowca ze smutną miną przecząco kiwał głową a ja już myślałem, że wtopiłem 2.5 tysiące jenów (około 75 zł). Wtedy kierowca poszedł gdzieś, wykonał telefon po czym wrócił i pokazał mi na następny autobus i powiedział, że zrobił dla mnie rezerwację. Ja zrobiłem mniej więcej takie oczy O_O i nie pozostało mi nic jak tylko bardzo szczerze podziękować. Czy u nas miałoby coś takiego miejsce, jakby obcokrajowca się nadział na obowiązkowe rezerwacje? Wiem, że w Korei miałbym tylko problemy, a w Japonii? Od ręki mi załatwili rezerwację, musiałem tylko poczekać 30 minut na następny autobus.

On the last day in Nagasaki I woke up really early and went to the bus terminal. There I bought ticket from wending machine and went to the bus stop as I wanted to catch nearest bus to Fukuoka. Unfortunately without reservation driver didn’t want to let me in so I started to feel down as I have already spent 2.5k yen (around 25$) on the ticket I cannot use. In the meantime driver went to help other passengers get on the bus. As I learnt later, he also made a call and when he returned he told me that he made an reservation for me for the next bus. I was so happy. Of course I thank him and I only had to wait for 30 minutes for next bus. I’m pretty much sure that in Poland I would be left all alone without help (if I were foreigner and had no reservation). In Korea it will be similar to Poland but in Japan? Totally different world.

Wracając jeszcze do spraw organizacyjnych. W przypadku Nagasaki moją bazą noclegową był Akari International Hostel, który po raz kolejny udowodnił mi, że nie ma co oceniać książki po okładce. Chociaż tutaj na pewno przyczynił się fakt, że jak przybyłem to było gorąco i ja byłem wykończony. W każdym razie obsługa była bardzo miła i pomocna, wszyscy mówili po angielsku. Moje łóżko było odpowiednio duże, co najwyżej mógłbym mieć nieco więcej miejsca w pionie bo nie mogłem normalnie siedzieć tylko musiałem się schylać. Ale tak to nie mam nic do zarzucenia i jeśli znowu będę w Nagasaki (a czego nie wykluczam!) to zdecydowanie będę celował w ten hostel.

Going back to organization notes. In case of Nagasaki I booked bed in a Akari International Hostel. At the first glance I wasn’t sure if this was a good idea. Maybe I was a little bit too tired and too thirsty as you may remember from my previous note, it was really hot back then. But later it appeared that it was a great place to stay in, family running this hostel was really helpful whenever I had a question and they spoke English. What else do I need? My bed was also ok and the only thing that was not so cool was how much space I had above my bed (two level bed, I was on the ‘ground’ level) as it was close to impossible for me to sit on my bed as I would hit my head. As for my summary of that place – if I ever go to Nagasaki, which is possible ;), I will try to book bed in this hostel.

Nagasaki

By tradycji stało się zadość zaraz po zameldowaniu się w hostelu wyruszyłem na miasto. Najpierw przekradłem się przez tradycyjną ulicę handlową by złapać coś do picia bo jak wspomniałem, było po prostu gorąco a palisady palm nie przyczyniały się do zmiany odbioru temperatury 😉

To gdzie tym razem? Pierwszego dnia w Nagasaki chciałem zobaczyć jedno szczególne miejsce, z którego rozpościera się widok na całe miasto – góra Inasa, która na mapie wydawała się być niedaleko głównej stacji JR Nagasaki. Może i było blisko w poziomie, ale nie można zapomnieć pionu przez co wędrówka nieco się dłużyła. Po drodze, po całym dniu podróży i mając w pamięci to co polecił mi spróbować kolega z pracy, wyszukałem sklepiku w którym sprzedawane były bułki z mięsem. Co to było? Klucha na parze z włożonym w środek kawałkiem dobrze wypieczonego boczku, który wręcz ociekał przepysznym sosem. Normalnie mógłbym to jeść w hurtowych ilościach, ale cena zbijała z nóg przez co musiałem się mocno ograniczać.

As I checked-in I went to see area around hostel and later – city. First of all I went through traditional merchant’s street as I wanted to buy something to drink. Yes, it was really hot and lines of palms alongside street did not give any chance to feel better 😉

So what was the main goal, as there has to be one? On the first day in Nagasaki I wanted to see one special place – Mt. Inasa where I could see whole city from above. On my map it looked like it was close to JR Nagasaki station but once again I got tricked as map shows only distance as if the area was flat. So it took me a little bit longer than I expected but on my way I have decided to hunt down one special dish that can be found in Nagasaki and I was told about by my friend from the office. Meat bun, tasty one with yeast dough made on steam and even tastier slice of pork’s belly in great sauce. Damn, it was so good that I wanted to eat it all day long and I would do it if it was not so expensive.

Idąc na górę, podążając za tym co pokazała mi moja nawigacja, zupełnie przypadkiem przeszedłem przez japoński cmentarz. Niby nic szczególnego, ale te wszystkie koty, które dziwnie się na mnie patrzyły… Nie zrobiłem żadnego zdjęcia bo nie dość, że chyba nie wypadało to też już się ściemniało. Jedyne co mogę napisać, to to, że chciałem jak najszybciej przejść. Pewnie niektórzy mogą się zastanawiają ‘a jak wróciłeś do hostelu?’. Śpieszę z odpowiedzią – jeszcze szybszym krokiem przeszedłem przez cmentarz, bo było już ciemno, było pełno kotów i nie było żadnego człowieka w pobliżu. Nie wiem czy można to nazwać ciekawym doświadczeniem. Na pewno oryginalnym i do zapamiętania na dłuższy czas.

Following my offline map I was getting higher and higher but at some point of my walk I found myself in an unusual place. Japanese cemetery on the sloop – you may say ‘it’s nothing special’ but there was so many cats around that area that I was feeling a little bit uncomfortable. I did not take any photo as I didn’t feel it would be appropriate and it was getting dark. In the end I just wanted to pass that area as soon as possible. Some may ask ‘what was your route on your way back to hostel?’ and my answer would be ‘the same, but I went even faster as there was no one over there’ 😉 After all it was an interesting experience, maybe not a pleasant one but still interesting and I will remember it for some time… longer period of time.

Podążając szlakiem, który wybrałem wspólnie z moimi mapami i GPSem, w pewnym momencie zauważyłem boczną drogę, która dawała nadzieję na skrót i mniej zatłoczoną jezdnię. Co do tego pierwszego to nie jestem pewien, ale to drugie było zrealizowane na 100%. Czemu? Droga była zamknięta dla ruchu i w nieco w opłakanym stanie. Zatem ponownie poszedłem dziwnym szlakiem, podczas którego zmuszony byłem wyciągnąć swój niezniszczalny telefon ™ aka Solid i użyć jako latarki. Zdjęć niestety nie będzie, było już zdecydowanie za ciemno.

As I was following map and GPS I saw a small path that gave an impression that it might be a shortcut and I could not see any car on the road visible at the end of that path. As for the former one – I’m not sure but the latter one was a bull’s eye as road was closed for cars. Once again I followed unusual path and as it was already dark I had to use my invincible feature phone ™ aka Solid as a flashlight. There won’t any photos as it was way too dark to take them.

Po dłuższej wędrówce w końcu dotarłem na szczyt góry ku zdziwieniu grupy staruszków pilnującej ruch drogowego przy parkingach. W końcu kto normalny włazi pieszo jak wszyscy wjeżdżają samochodami, taksówkami czy autobusami? Co więcej mogę powiedzieć o szczycie? Ludzi było pełno tylko przy głównym punkcie widokowym przez co na spokojnie robiłem fajne zdjęcia z tych mniej popularnych punktów widokowych. Efekty tego można znaleźć poniżej.

After quite long walk I finally made it to the peak which was a surprise for a bunch of older Japanese guys who were conducting traffic around that area. Let’s be frank – you need to be insane to walk all way up to that peak as normal people just use cars, buses or cabs to get there. As for the peak, there is nothing for me to say as photos will say more than my words. And of course, there were crowds over there… photos can be found below.

Droga powrotna to była już bułka z masłem… za wyjątkiem cmentarza i kotów, o których już pisałem. Tak mniej więcej skończył się pierwszy dzień w Nagasace, na spokojnie. Ale nie na długo, bo już drugiego dnia trafiłem w miejsce, o którym mało kto wie, a które miało bardzo dużo klimatu w sobie. I to jest dobra zajawka 😀

Going back to city and to my hostel – it was easy… apart from the part where I had to cross that cemetery and survive cats’ gazes. This is how I spent my first day (half of it) in Nagasaki. It was a calm and pleasant way of resting but be advised – following notes may not be as this one and the next one will be about a place full of specific and thick atmosphere. Stay tuned!

Advertisements

~ by drzejan on May 16, 2015.

 
%d bloggers like this: