Kyushu – Fukuoka

Swego czasu w pewnym miejscu zapisałem takie oto stwierdzenie: święta w Korei = wyjazd do Japonii. I to była właśnie główna przyczyna do rozpoczęcia mojej piątej podróży do tego kraju. Przypomnę tylko, że pierwszy wypad odbył się wiosną 2014 roku. Jak ten czas leci… no, jako, że byłem już w co większych i bardziej znanych miastach to czas na pewną odskocznię i skupienie się na tych mniej znanych 😉 Przy okazji – Golden Week w Japonii nie gryzie, jest tylko problem z noclegami i wejściówkami na limitowane wycieczki.

Once I wrote following sentence: holidays in Korea = trip to Japan. And this was the main reason to start my fifth trip to that country. To think that my first trip took place in spring 2014. Time passes way to fast… so since then I have been to most of the top tier places in Japan so it’s high time to focus on those less known/crowded places 😉 By the way – Golden Week in Japan is not such a bad thing. There is only problem with place to sleep and with getting reservation for limited tours.

przerwa techniczna

Szybki wstępniak / Organization infos

Na wstępie muszę się przyznać do jednej rzeczy. Pierwszego dnia w Japonii miałem dziwne uczucie: rano siedziałem w biurze i wraz z zespołem kończyłem sprint w agile’u by wieczorem siedzieć sobie w małej knajpce w centrum Fukuoki i raczyć się pysznym Udonem. Do tej potrawy jeszcze wrócę, za chwilę.

At the beginning I want to write about one thing. During my first day in Japan I had this weird feeling. In the morning I was at the office in Korea and together with team we were finishing agile’s sprint and the same day in the evening I was enjoying really tasty Udon in the Fukuoka’s center. I will go back to this Udon in a moment.

Zazwyczaj nie wspominam w swoich wpisach o tym gdzie nocowałem. Myślę jednak, że może się to komuś przydać. W Fukuoce zatrzymałem się w hostelu Khaosan Fukuoka, który znajduje się 20 minut od stacji JR Hakata i jakieś 15 minut od stacji metra Higashihie. Od razu widać, że po mieście poruszałem się pieszo 😉 Przy okazji, to też może się przydać, w metrze w Fukuoce można używać kart IC i bez jakichkolwiek problem korzystałem z mojej karty z Kansai (ICOCA). Wracając do kwestii noclegu. Hostel oceniam jako bardzo dobry wraz bardzo miłą obsługą co nie do końca jest oczywiste w Japonii. W zeszłym roku w Kioto w tamtejszym Khaosanie miałem mieszane uczucia pod tym względem. Tu zaś wszystko było w porządku. Inna sprawa, że pojechałem po bandzie, na burżuja i miałem jednoosobowy pokój wielkości średniego łóżka 😉 Ale i tak najbardziej rozbiła mnie na kawałki deska klozetowa ze elektrycznym wspomaganiem. Nawet nie pytajcie czemu i jak…

In my previous posts I usually skipped parts about places I was sleeping. After giving some thought to it I came up with conclusion that this information might be useful for someone. In case of Fukuoka I stayed in Khaosan Fukuoka hostel which is located about 20 minutes of walk from JR Hakata station and about 15 minutes of walk from Higashihie subway station. As you can see my main mean of transportation in Fukuoka was walking 😉 By the way, this might be also useful: in Fukuoka subway you can use IC cards and in my case I had no problems with my Kansai IC card (ICOCA). Going back to place I slept. I liked this place as it was good and staff was really nice which is not so obvious in Japan. Last year in Kyoto’s Khaosan I had mixed feeling after staying there. But in Fukuoka everything was ok. I spent my one night in single person room which was of size of larger bed 😉 But this was not the most unusual thing – toiler seats had electrical assistant engines so opening or closing it was really easy and there was no need for to use force. Just don’t ask why…

Dla osób, które przybędą do Fukuoki samolotem z zagranicy warto wiedzieć, że terminal międzynarodowy jest na zachodzie lotniska i jeśli planuje się przejazd metrem do centrum miasta to trzeba złapać darmowy autobus, który zawiezie na krajowy terminal i tam dopiero jest stacja metra (Fukuoka Airport). Ja tego nie wiedziałem, chociaż trafiłem tam na czuja za pierwszym podejście bo oczywiście mój cudowny telefon postanowił mnie zignorować i nie złapał sygnału GPS…

For those of you who came to Fukuoka by airplane from abroad it might be crucial to know that international terminal is in the west side of airport and if you plant to travel by subway to get to the city center you need to catch a free shuttle bus to domestic terminal. The Fukuoka Airport subway station is located there. I need to admit I was not aware of this but somehow I managed this with my guts feeling. Of course my awesome smartphone, no so new anymore, took its time to catch GPS signal…

Wracając jeszcze do mojego wyśmienitego Udona. Kluski były w porządku. Do nich dostałem pseudo patelkę z czymś co przypominało kawałki mięsa. No właśnie – nie wiem co to było. Niby mięso, ale za nic nie mogłem tego przegryźć. Może były to jakieś grzyby? Dobre, ale tak długo się męczyłem z przeżuwaniem tego czegoś, że napęczniały mi pozostałe kluchy w zupie. Jakby miał ktoś pomysł co to było to ja chętnie się dowiem 😀

Last thing to write about – my Udon. Pasta itself was really good but also I got a pan with something that looked like meet. Yeah… I have no idea what it was. I just hoped it was meat but on the other hand I was unable to bite this thing and even after chewing it for some time it took no damage. Maybe it was some kind of local mushrooms? In the meantime remaining Udon got soaked with rest of broth. I have no idea what it was, if anyone knows what it is – please let me know 😀

Fukuoka

Oczywiście po tym jak przybyłem do Fukuokai i zameldowałem się w hostelu nie było innego wyjścia jak tylko rzucić rzeczy i wybrać się na miasto na wieczorną przechadzkę. I tak wędrując po ciemnych ulicach miałem okazję obserwować jak uczniowie o 21.45 opuszczali zajęcia pozalekcyjne – specjalne centra nauki, które mają im dać szansę na dostanie się na lepszy uniwersytet i przez to znalezienie lepszej pracy. Dziwne uczucie bo do tej pory kojarzyłem takie rzeczy tylko z anime. Z drugiej strony zastanawiam się jakim cudem skończyłem studia mimo, iż nie uczęszczałem do tego typu ‘szkół’?

After I have finished all matters related to check-in I went for a night walk. As I was walking through small and dark streets I was able to see pupils leaving cram school. The terrifying thing was that it was in the middle of the week and it was quarter to 10 pm. Everything done for this small chance of getting into better university which will open doors for stable job in a future. It was a weird experience as I have seen that only in anime/light novels.

Inną ciekawostką było to, że jak wracałem z nocnych oględzin świątyni, to idąc boczną uliczką zobaczyłem kolejną kliszę. Wyobraźcie sobie automat z napojami, taki typowy japoński, czyli wielki Suntory, który oświetla okolicę. Przy jego boku kucała dziewczyna i rozmawiała przez telefon mając przed sobą puszkę z kawą (mocną czarną!) na ziemi i bawiąc się górną częścią tej puszki. Ile razy widziałem (oczyma wyobraźni) podobne sceny czytając książki, oglądając anime czy czytając mangi?

Another interesting side story from my night walk was an encounter when I was returning from old temple grounds. Again, in a deserted and dark street I saw this big vending machine with Suntory drinks which lit area around it. Right next to it I saw a girl who was kneeling, talking over the phone and playing with a can of strong black coffee. How many time I have seen this kind of scene so far in anime, manga or light novels?

Wspomniałem wcześniej o świątyni – chodzi oczywiście o pierwszą świątynię Zen w Japonii czyli Shofukuji. Widziałem ją zarówno wieczorem jak i za dnia. Niestety nie zrobiła na mnie większego wrażenia i podejrzewam, że jest to spowodowane tym, iż mam pewien przesyt japońskich świątyń. Zresztą – byłem w Kioto, gdzie świątynie są średnio co 200-300 metrów 😉 Muszę się przyznać, że z tego powodu w kolejnych dniach odpuściłem sobie dwie inne świątynie. Innymi słowy – jak będę chciał popatrzeć na świątynie, to pojadę do Kioto, o! Dlatego też, zamiast podziwiać tereny świątynne postanowiłem pogapić się wraz z grupką japońskich emerytów na przybijający do brzegu statek. Jako, że mieszkam daleko od morza to było to dla mnie coś nowego. Co ciekawe, mimo iż miasto portowe to wszędzie panował porządek i nie trepiło jak np. w Suwonie – jak oni to robią?

I mentioned an old temple a few lines ago. Of course I meant by this the oldest Zen temple in Japan called Shofukuji. I have seen it late in the evening and the next day when sun was high. Unfortunately I was not impressed in any special way after seeing it and I suspect that I might be tired of Japanese temples by now. Come on – I have been to Kyoto where you can find temples every 200-300 meters 😉 Because of this I need to admit that in following days I skipped two more temples. To summarize this – if I want like to see temples I will just go to Kyoto. As simple as that. So instead of seeing temple’s grounds I went to harbor and joined a group of Japanese elders who were watching a fancy ship arrival. Interesting thing is that Fukuoka is a port town but it was clean and it was not smelly. So Suwon smells way more than Fukuoka. How do they do it?

W między czasie, gdy nic ciekawego się nie działo przy przybijającym statku, mogłem zobaczyć pewien interesujący budynek. Tu mała dygresja – w latach 90 jak jeszcze w kablówce był Eurosport to od czasu do czasu można było tam zobaczyć transmisje z zawodów Sumo. Pamiętam też, że komentator wspominał o różnych miastach, gdzie odbywały się turnieje i jak nie trudno zgadnąć jednym z nich była Fukuoka. Zatem widziałem z zewnątrz coś, co wiele lat temu oglądałem w telewizji od środka. Bardzo ciepło wspominam te zawody oraz emocje jakie towarzyszyły podczas ich oglądania.

In the meantime, as there were moment where nothing interesting was happening with the ship, I focused on a big building located near harbor. Here will be a small digression – in ‘90 when I had Eurosport channel in my cable tv from time to time I watched Sumo tournaments. I remember that sports commentator was talking about all cities where tournaments took place and as you may guess – Fukuoka was one of them. So this time I saw from outside something I knew for so many years from inside. Still whenever I recall memories of those times I think they are dear to me.

Jako, że miałem dość napięty plan to nie pozostało mi nic innego jak tylko zarzucić plecak na plecy i powędrować w stronę miejsca gdzie ponad sto lat temu stał zamek w Fukuoce. W tej chwili są tam tylko pozostałości fundamentów, które władze zagospodarowały w bardzo ciekawy sposób. Otóż na wypłaszczeniach, pomiędzy murami z wielkich kamieni znajduje się różnoraka infrastruktura sportowa dla uczniów i mieszkańców miasta. Zatem w centrum miasta, w ciszy i dookoła bujnej zieleni odbywają się zajęcia z wychowania fizycznego dla młodzieży. Też bym tak chciał >_>

As my plan for Fukuoka was full of things to see I had to leave harbor and I headed to area where Fukuoka castle used to be. Right now you can find there only old walls without any original building. Luckily local authorities came up with interesting project. Whenever it was possible and there was some flat area they have created some sport facility for pupils and townsfolks. In city center, in place where there was silence and surrounded by threes? Perfect place for physical education, it would be great if I could have it when I was at school >_>

O ruinach nie ma co za dużo pisać – ot ruiny. Po obejrzeniu wszystkiego poszedłem do pobliskiego parku i to był strzał w dziesiątkę. Ponownie w centrum miasta, a mimo to czułem się jakbym był na jakimś odludziu (mimo, iż było pełno ludzi dookoła, Golden Week). Wielki staw na środku z wyspami połączonymi mostkami zbudowanymi w stylu nawiązującym do chińskiej architektury. Nic tylko złapać książkę, spacyfikować ławeczkę i w spokoju wypoczywać. Może kiedyś uda mi się coś takiego? Tym razem jednak ograniczyło się to do obejścia tego wielkiego stawu i odwiedzenia ogrodu japońskiego, który stanowił sam w sobie odrębny świat. Jedyna wada to to, że miał tylko jedną ławeczkę, którą ośmieliłem się zając pod pretekstem zmiany obiektywu w aparacie. Tak, to była zdecydowanie najdłuższa zmiana obiektywu jaką miałem okazję przeprowadzić do tej pory 😉

There is no point in writing too much about castle’s ruins. After seeing whole place I went to the near park and this was a bull’s eye. Again, city center but I felt like I’m in some remote area (ok, skip all those crowds around me, Golden Week). There was a big pond with multiple islands connected by bridge built in a way that it resembled Chinese architecture. It would be great if I could just take a book, find some nice and free bench and enjoy resting there. Maybe someday I will be able to do it? But I was limited by time so I made a round around this pond and on my way I went to the Japanese garden located to the south from pond. It was like a different world for me. The only bad thing was that there was only one bench but still I sit on it as I was changing lenses in my camera. This was one long lens change 😉

Jest jedna rzecz, którą trzeba zjeść będąc w Fukuoce. Co? Ramen! Zatem na stacji kolejowej dorwałem ramen w polecanej przez obsługę hostelu knajpce i muszę powiedzieć, że był bardzo dobry (chociaż jestem amatorem udonu). Pominę to coś dziwnego co w nim pływało…

I tak mniej więcej wyglądał mój pobyt w Fukuoce. Wiem, że na szybko, bo tak naprawdę to nie był mój główny cel podróży, ale o tym będzie w kolejnych wpisach. Dodam tylko, że pogoda na tyle dopisała, że w kolejnych dniach chodziłem po ulicy z radośnie czerwonymi przedramionami 😉

In Fukuoka you should check one dish – there is only one and it is ramen. I went to middle sized restaurant in JR Hakata as it was recommended by hostel’s staff and had my serving of ramen. It was really good but still I’m more dedicated to Udon 😉 There was, once again, something unidentified floating in my bowl…

And this is how spent my time in Fukuoka. I know it was really short but to by honest – this city was not this trip’s main goal. What was it? I will write about it in my next post. Just a last final though before the end – weather was great to the point that in following days I was walking with really red forearms 😉

Coś dziwnego w moim ramenie O_o / Something weird is in my ramen o_O

Coś dziwnego w moim ramenie O_o / Something weird is in my ramen o_O

Advertisements

~ by drzejan on May 11, 2015.

3 Responses to “Kyushu – Fukuoka”

  1. w tym udonie, to możet być, że grzybiorki, albo jakaś insza lokalna wodna swołocz, no albo coś z mięsa/chrząstki, jakieś uszy, skóra etc.

    ahaha, ludzie ze złotymi przedramionami pozdrawiają polskich Indian!

    • Może to była skóry lub uszy wieprzowe bo mieliłem to zębami i mieliłem, ale za nic nie chciało się to przegryźć. Nie wiem jak Japończycy sobie z tym radzili, ale niech im tam. Ale to i tak pikuś bo dużo ciekawsze to jest to co pływało w ramenie. Otóż to nie było mięso tylko jelitko wypełnione ikrą lokalnej ryby. Dobre to było chociaż smakowało zdecydowanie lepiej kiedy nie zastanawiałem się nad tym co gryzę 😉

      Również pozdrawiam, chociaż już nie jako polski Indianin tylko bardziej polski Hindus 😉

      Co mi przypomina rozmowę w biurze o wyjeździe.
      ja: ale się opaliłem w Japonii, jestem już brązowy
      kolega (Hindus) popatrzył na moje ręce, popatrzył na swoje i tylko pokręcił głową 😉

  2. Hejo 🙂 Sledzę Twojego bloga od dluzszego już czasu, jednak dopiero teraz postanowilem udzielac się również w komentarzach :p Muszę Ci szczerze przyznac, ze naprawdę masz wielki talent, a może to już nie talent, tylko forma daru? 🙂 Oczywiscie mowie tutaj o tym jak piszesz, a piszesz naprawdę swietnie 🙂 Piekny styl, lubię Cię czytac ;P

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: