Japonia, zima 2015 – Yudanaka

Mając za sobą wpisy o jesiennej wyprawie od Kioto wiem, że na pewno jeszcze tam wrócę – kiedy? Tego jeszcze nie wiem. W każdym razie trzeba było skończyć tamte wpisy by zrobić miejsce dla nowej serii. Tak, ponownie byłem w Japonii, na początku lutego 2015 i był to bardzo intensywny weekendowy wypad. Zatem kierunek zwiedzania – Japonia zimą 😀

I think it is a good thing I was able to finish series of notes about fall foliage in Kyoto. It definitely took too much time but I’m sure of one thing – it was worth to go there and I’m pretty much sure I will go there once again. When? I have no idea 😀 Right now I can start new series of notes in which I will describe my newest trip to Japan which took place at the beginning of February 2015. In fact it was only a weekend trip, very intensive weekend trip. So, were are we heading? To Japan during winter!

przerwa techniczna

Szybki wstępniak / Organization infos

Jak wspomniałem, był to szybki weekendowy wypad – weekend zaczął się w piątek o 10 rano, o 16 byłem w autobusie na lotnisko (Incheon) by o 21 opuścić terytorium Korei i o 23 być już w Tokio. Konkretniej wylądowałem na Hanedzie a nie na Naricie co uważam za duży plus (30 minut kolejką do Stacji JR Tokio). Przy okazji kolega pomógł mi załatwić przyspieszony system przechodzenia przez koreańskie bramki imigracyjne przez co nie będę miał już więcej stempelków z Korei. Mam taki perfidny plan zacząć zbierać naklejki imigracyjne z Japonii 😀

Wyprzedzając nieco fakty, mój weekend skończył się w poniedziałek o 6 kiedy to wpakowałem się na pokład samolotu z Hanedy to Incheon. O 9.30 byłem w Korei, 11.30 w mieszkaniu i o 12 w pracy. Jak wspomniałem – to był bardzo intensywny weekend. Byłem prawie martwy w poniedziałek w biurze 😉

As I have mentioned at the beginning of this note, it was a really intensive weekend in Japan. It started on Friday around 10 am, 4 pm I was already in a bus to Incheon airport and by 9 pm I left Korea. 11 pm same day I arrived in Tokio at Haneda airport which is located in a very convenient place when compared to Narita (only 30 minutes to Tokyo Station by Tokyo Monorail). Being still in Incheon a friend of my with whom I was traveling helped me in setting simplified emigration procedure so starting from now on I will not need to stay in long queues after arriving in Korea. Also it will be easier for me to collect immigration stamps from Japan as I want to have a nice collection in my passport 😀

This intensive weekend ended for me on Monday around 6 am when I left Japan (Haneda – Incheon). Around 9.30 am I was in Korea, 11.30 I was at my place and around noon I was in office. Perfect plan – I was so dead on Monday 😉

Tokio – Nagano – Yudanaka / Tokyo – Nagano – Yudanaka

Zatem pierwszy dzień, sobota, stała pod znakiem długich podróży koleją. Najpierw w pośpiechu przebiłem się z okolic Hanedy to Tokio Station (środek transportu: Tokyo monorail), dalej na szybko kupiłem bilety na Shinkansena z Tokio do Nagano (tak, tam gdzie były igrzyska olimpijskie w 1998). Ma się to szczęście i radośnie udało mi się znaleźć miejsce siedzące w wagonach bez rezerwacji (a ludzi były tłumy, głównie ze sprzętem do sportów zimowych). Po 99 minutach podróży i kilkudziesięciu stronach książki czytanej na moim umierającym telefonie wylądowałem w Nagano. Było bardzo wcześnie przez co punkt informacyjny dla turystów był jeszcze zamknięty (byłem około 8.30?), ale co to dla mnie, odnalazłem wszystko co chciałem i po chwili spokojnie siedziałem w lokalnym pociągu z Nagano do Yudanaki. Tu warto zaznaczyć, ze na tej trasie jeżdżą składy z linii Narita Express – czyli coś co znam z pierwszej wyprawy do Japonii 😀

Na miejscu zrobiłem dokładnie nie tak jak wszyscy – zatem poszedłem na piechotę do celu mojej podróży gdy inni stali i czekali na autobusy. Co ciekawe, idąc i robiąc sporą ilość zdjęć byłem w stanie dotrzeć szybciej na miejscu niż ludzie czekający na autobus. Morał z tego prosty – GPS + mapa wychodzi szybciej i taniej niż autobus. Po raz kolejny 😀

My first day in Japan – Saturday. I spent a lot of time just by riding different types of trains. First I rushed from Haneda to Tokyo JR Station via Tokyo Monorail, then I bought Shinkansen tickets from Tokyo to Nagano (yup, the city where in 1998 winter Olympics took place). It took only 99 minutes to get there. Luckily for me I was able to find sitting place in unreserved car (cutting costs :D) as there was a lot of people going in the same direction with winter sport equipment. I arrived in Nagano quite early so tourist information helpdesk was still closed (I was there around 8.30am, I think) but it was not a problem for me after all. I’m used that kind of situation and in 10 minutes I was already sitting in a local train to Yudanaka. What is interesting is that trains on this line use old/used Narita Express cars. It was funny as I was familiar with them 😀

When I arrived in Yudanaka I did something unexpected. Everyone else (all other tourists) was waiting for bus to the destination but I decided to walk there. In the end it appeared that it took exactly the same amount of time to get there by foot when compared to going by bus although I took a lot of photos and I enjoyed calm countryside on my way. Once again – GPS + offline maps are better and cheaper than public transport 😉

Gorące źródła z śnieżnymi małpami / Snow monkey’s spa

W końcu mogę napisać po co tak właściwie spędziłem ponad 3.5 godziny w pociągach. Otóż mając jeden dzień wolny za namową kolegi postanowiłem pojechać i zobaczyć znane na świecie spa w którym wygrzewają swoje cztery litery małpy. Wiecie – wystające z wody głowy pokryte śniegiem.

Ok – now I can write what was the main goal of all this long train rides. I had one free day in Japan before main event so with my friend’s suggestion I decided to go and see Snow Monkeys Spa. You know which one – Monkeys in hot water with heads covered with snow.

Zatem dotarłem na miejsce. Widoki jak zwykle nieziemskie, norma jak na Japonię. Jedyne co mnie w pewnym sensie rozczarowało to wielkość tego małpiego spa. Otóż jest to jedno bajorko dookoła którego stoi tłum ludzi z konkretnym sprzętem foto. Same małpy zaś kręcą się dookoła tego oczka wodnego. Nie ukrywam, że nie jestem przyzwyczajony do tego, że małpy ganiają się dookoła moich nóg. Tak czy owak zrobiłem sporo zdjęć. Miałem też szczęście być podczas pory karmienia co przerodziło się w kilku chwilach w zajadłą walkę między różnymi przedstawicielami stada (zdjęcia poniżej!). Co ciekawe, większość ludzi, których spotkałem na miejscu była obcokrajowcami. Japończycy tak jakby się tam nie pojawiali lub jeśli byli to zmyli się zanim przybyły tłumy (niektórzy schodzili jak ja dopiero wchodziłem do tego parku). Ogólnie fajne miejsce, ale nie ma co się przygotowywać na nie wiadomo co. Ot Jedno bajorko i sporo małp dookoła, całkowicie ignorujących ludzi, na szczęście 😉

When I arrived there I saw, once again, gorgeous landscape. It’s quite common in Japan to see such a beautiful places – in this case everything covered with thick layer of snow. There was only one thing that made me feel a little bit disappointed. Main attraction was not so big pond with monkeys inside of it and crowds around it. It was interesting to see that everyone had a lot of photo gear with them. Monkeys were all around the area and frankly speaking I’m not used to see them running near my feet. Of course it did not change the fact I took a lot of photos over there and I was lucky to be there when feeding time started. This allowed me to take photos of monkeys fighting each other over food. What is interesting is that most of people over there were foreigners. I think natives don’t go there or if they go then they are early in the morning as I saw people descending from monkeys spa while I was getting there. In the end it was a nice place to see although that one not so big pond was a little bit disappointing. But only a little bit 😉

Później był już tylko powrót na stację kolejową w Yudanace, złapanie pociągu do Nagano. Tu ciekawostka bo podstawiony został nietypowy skłąd z miejscami dla pasażerów na czole pociągu przez co widać było jak jechał po torach. Fajne uczucie. Natomiast bardzo ciekawie wyglądało jak maszynista zaczął wdrapywać się po rozkładanej drabince na ‘pierwsze piętro’ nad pasażerami. Dodam też, że byłem konkretnie zmęczony bo w drodze powrotnej najnormalniej w świecie przysnąłem. Względnie stare przyzwyczajenia z dojazdów do Warszawy obudziły się we mnie 😉

After that I returned to Yudanaka station where I caught train to Nagano. I was quite surprised when I saw an unusual train waiting for me. Passengers could sit in front of it and see railroads while driver/machinist was driving train from deck above people in train’s front. There were ladder to that upper deck, ladder that was hidden in ceiling. On my way back to Nagano it shown up how tired I was – I just fall asleep.

Świątynia Zenko-ji / Zenko-ji temple

Miałem też trochę czasu w samym Nagano to też dość żwawym krokiem poszedłem do jednej z największych i najstarszych (?) świątyń w Japonii – Zenko-ji. Na szczęście znajduje się relatywnie niedaleko stacji i teraz wiem, że mogłem zostać tam nieco dłużej bo akurat tego dnia miał się odbyć wieczorny festiwal świateł, ale dowiedziałem się o tym za późno i na dodatek byłem umówiony z kolegą w Tokio. Wiem też, że mieli grać tam bębniarze (słyszałem jak ćwiczyli… dobre 100 metrów od budynku w którym byli, konkretnie :D).

I tak minęła mi sobota w Japonii. Czy wspominałem już, że to był dzień wolny przed główną atrakcją? 😀

As I got to Nagano I had some free time so I went to Zenko-ji temple – one of the biggest and oldest temples in Japan (at least I think so). Luckily it was near JR Station so I got there but walking. Later I learnt that there was evening festival with light plays and drummers. I could have stayed there and see it but I already had appointment with my friend in Tokyo. Damn – I could hear those drummers from quite a distance as they were warming up in a building not so far away from temple. Maybe next time? 😀

And this is how I spent Saturday in Japan. Did I mentioned it was a free day before ‘main event’ planned for Sunday? 😀

Advertisements

~ by drzejan on February 25, 2015.

4 Responses to “Japonia, zima 2015 – Yudanaka”

  1. Nie wiem czemu, ale zawsze wydawało mi się, że w Japonii nie ma zimy. Ale czemu? Zielonego pojęca nie mam. Może dlatego, że wszelkie filmy które oglądałem nie pokazywały zimy. Nie jestem znawną, w sumie wiem o tym kraju mało. Ale żeby mi się taki stereotyp utarł. No byłbym w stanie kłócić się, że tam ciągle tylko ciepło i ciepło… Czas się podszkolić.

  2. Czesc 🙂 Wiesz, sledze Twojego bloga od dluzszego już czasu, no i szczerze muszę Ci powiedziec, ze piszesz naprawdę swietnie 🙂 Mam nadzieje, ze niedlugo na Twoim blogu będzie pojawialo się coraz więcej swietnych wpisow 🙂 W sumie niemal kazdy jest swietny, a wszystkie trzymaja rownie wysoki poziom 🙂 Hehe, pozdrawiam 🙂

  3. Powinieneś przyjechać teraz 🙂 Właśnie zakwitły wiśnie!

    • Kurcze, nie w tym roku – wstępnie planuję wyskoczyć w przyszłym bo wiosenny wypad do Japonii to to 😀 Chociaż zdecydowanie wolę podjechać do Kioto w tym czasie (w 2014 spędziłem 3 tygodnie jeżdżąc po Japonii w czasie kwitnienia wiśni 🙂 ).

      Teraz największym problemem jest… brak urlopu i brak miejsca do spania w Japonii podczas kwitnienia wiśni. Trzeba chyba z rocznym wyprzedzeniem bookować łóżka :/

      Dzięki za komentarz i informacje o kwitnieniu wiśni! Podrzucę informację koledze z pracy bo lada moment będzie jechał to Osaki 🙂

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: