Życie w Korei – 08

Jest parę rzeczy na świecie, które mogą zdenerwować lub skierować ku refleksji – po co ktoś zadaje sobie tyle trudu, poświęca środki/zasoby/czas na coś, co większość delikatnie mówiąc zignoruje. Przez większość mam na myśli grupę docelową wykonywanej pracy. A mimo to (ponoć?) daje to jakieś efekty i pchane są kolejne pieniądze w tego typu przedsięwzięcia.

Disclaimer: This series of posts will be only in Polish so… sorry guys 😉

przerwa techniczna

Specjalnie nie napisałem słowa kluczowego we wstępie – a chodzi o nic innego jak klasyczny analogowy spam. Niechciane reklamy, ulotki, cokolwiek. Czemu piszę o tym? W Polsce zdarzało się, że w skrzynce lądowały gazetki promocyjne dużych sieci marketów, z czasem zaczęto zostawiać je w wiatrołapie. W ciągu tygodnia nie było to więcej jak jedna sztuka dziennie.

W Korei, pewnego pięknego piątku, wracając z zakupami po całym tygodniu pracy, ujrzałem ten oto widok na drzwiach mojego mieszkania:

Zycie_w_korei_08

Ile papieru zmarnowano na te reklamy? Żeby nie było – to jest plon z jednego dnia. Średnio po tygodniu mam tego sporą stertę, którą z radością zanoszę na cotygodniową zbiórkę makulatury przed moim blokiem.

Ok, to jest jeden przypadek. Mieszkam teraz w spokojnej okolicy to też nie mam problemu z rozrzucanymi ulotkami. Zupełnie inaczej to wyglądało jak mieszkałem w hotelu na początku pobytu w Korei. Z okna mojego pokoju rozpościerał się widok na dzielnicę ‘czerwonych latarni’ i zawsze w sobotę rano widziałem jak służby porządkowe ‘zrywały’ warstwę papieru z ulicy – aż tyle ulotek było tam rozrzucanych. Oczywiście ulotki reklamowały lokalne przybytki rozpusty jakby naganiacze nie dawali rady. Że im nie było szkoda papieru na to wszystko?

Advertisements

~ by drzejan on January 20, 2015.

5 Responses to “Życie w Korei – 08”

  1. Moim zdaniem strzałem w dziesiątkę jest niewpuszczanie ulotkowiczów do klatek, a jedynie wyznaczenie jednej specjalnej skrzynki na ulotki. Albo po prostu miejsca, gdzie jedną można nakleić, i każdy zainteresowany będzie mógł potem przeczytać informacje. Takie ulotki na klatkach, w skrzynkach wkurzają bardzo…

    • Gorzej jak zaczynają wpychać ulotki między futrynę a drzwi wejściowe. Kilka razy już mi się to zdarzyło (i nie, nie były to listy z pogróżkami 😉 )

  2. Aż mi się ciśnie na usta jedno: gdzie są ci od ekologii 🙂 Pomyśleć ile to ton marnuje się na takie reklamówki… Ja zawsze też miałem zawalone skrzynki tą makulaturą. Przykleiłem nawet “magiczną eRkę”, ale co głupszy roznosiciel to nawet pewnie nie wiedział co to znaczy. Aż w końcu na skrzynke nakleiłem kartkę z pewnym napisem – pomogło 🙂

    • Ekolodzy nie są tu mile widziani 😉 względnie zdążyli się wytruć całym smogiem i dymami wydobywającymi się z kominów fabryk. Bardzo możliwe, że ten papier nie jest odzyskiwany tylko idzie z dymem. Nie zdziwiłbym się…

  3. No, no, no 🙂 Chyle czola przed Twym wielkim talentem pisarskim, naprawdę swietnie piszesz, Twoje teksty są bardzo wartosciowe. Stało się to po przeczytaniu tego właśnie wpisu, jest naprawdę swietny, posiadasz ogromny talent, mam nadzieje, ze jeszcze dlugo dane mi będzie czytac Twoje wpisy, bo naprawdę swietnie piszesz teksty, które przyciagaja uwage 🙂

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: