Życie w Korei – 07

Tak się niestety dzieje, że często, jeśli nie codziennie, wracam bardzo późno z pracy. Przez późno rozumiem okolice 19-20. W Polsce o tej godzinie na ulicach widać ludzi śpieszących się do domów, czasami pijaczków kontemplujących zawartość kolejnej butelki oraz młodzież, która kręci się po okolicy w sobie tylko znanym celu.

Disclaimer: This series of posts will be only in Polish so… sorry guys 😉

przerwa techniczna

Po drodze z pracy mijam trzy szkoły (dwie podstawówki i jedno liceum). Jak już wspomniałem, wracam późno, to też nie jednokrotnie widziałem włączone światła w tych szkołach oraz uczniów siedzących w klasach / biegających po boiskach. Może być tak, że mają po szkole dodatkowe zajęcia, sam tak miałem. Jednak z tego co widziałem (jak mieszkałem jeszcze w hotelu) to uczniowie idą do szkoły około 7.30. Codziennie. Do tego siedzą w szkole do 19-20 i w cale bym się nie zdziwił gdyby byli w niej nawet do 21.

Zatem tym razem będzie o systemie nauczania/szkolnictwie w Korei. Miałem okazję wypytać się kolegi (Koreańczyka, który za młody wyjechał na zachód) o to jak to wygląda nauka i czemu te dzieciaki nie mają życia poza szkołą. Otóż problemem jest to, że jak wszystko w Korei, nauka też musi być na pokaz. Przecież sąsiedzi nie mogą być lepsi poprzez to, że zatrudniają prywatnego nauczyciela, który siedzi wieczorami z dziećmi. Dlatego też każdy MUSI zorganizować takiego nauczyciela swoim pociechom. Pytanie kiedy one się uczą jak cały czas siedzą w szkole? Nie wiem, nie mam pojęcia.

Jak już każdy (lub prawie każdy) ma swojego własnego nauczyciela, który tłumaczy aktualny i przyszły materiał ze szkoły to pojawia się problem. Co właściwie robi nauczyciel w szkole, skoro materiał jest robiony poza szkołą? Niestety nie zajmuje się tym co nauczyciele w Polsce, nie uczy. On tylko mówi jaki będzie temat i weryfikuje czego dzieciaki nauczyły się od swoich prywatnych nauczycieli. Dziwny system, zupełne wypaczenie idei szkoły (przynajmniej dla mnie).

Przy okazji to był też powód dla którego zrezygnowałem z nauki koreańskiego. Prowadząca wychodziła dokładnie z tego samego założenia – ona rzuci temat, coś poopowiada, nie do końca składnie i sensownie tłumacząc gramatykę/stosowanie danej składni językowej. Na koniec zaś mówiła co mamy przeczytać, co się nauczyć bo na następnych zajęciach będzie test z tego. Następne zajęcia były następnego dnia, więc siedziałem po nocy i kułem się słówek oraz gramatyki. Po 5 tygodniach takich zajęć powiedziałem dosyć, zraziłem się do języka koreańskiego. Co ciekawe książka, którą używałem do nauki wydaje się być sensowna to jednak system edukacyjny Korei skutecznie mnie zniechęciły. Materiał w książce przewidziany został na 60 godzin zajęć – ja miałem się nauczyć w 30.

Wracając do wspomnianego kolegi. Ma siostrę, która po wyjściu za mąż wraz z rodziną (ma małe dzieci, poniżej 10 lat) wróciła do Korei. Po przyjeździe powiedziała, że nie ma zamiaru niszczyć dzieciństwa swoim dzieciom i blokować im możliwość rozwoju kreatywnego myślenia (bo kucie suchej wiedzy na blachę nie jest kreatywne, jest po prostu głupie). Po 2-3 lata presja otoczenia oraz spartolony system spowodował, że i jej rodzina bierze udział w tym wyścigu szczurów…

Dlatego też jest taka różnica między mną a ludźmi ode mnie z zespołu. Ja jestem programistą bo to po prostu lubię – programowanie, kombinowanie i twórcze rozwiązywanie problemów (lub tworzenie nowych 😉 ) sprawia mi wielką frajdę. Nie jest tajemnicą, że osoby które robią coś co jest ich pasją pracują dużo lepiej od tych, których w ogóle to nie interesuje, nie?

Zycie_niezwiazane_07

Zdjęcie niezwiązane z tematem 😉 pochodzi z jednego z weekendowych spacerów po okolicy (37.279128 127.061132)

Advertisements

~ by drzejan on January 8, 2015.

5 Responses to “Życie w Korei – 07”

  1. A to nie jest tak, że może ci uczniowie chodzą na dwie zmiany? Tak czy inaczej widzę tu srogie wypaczenie idei szkolnictwa.

  2. Wracanie po dzięwiętnastej, dwudziestej to póżno? Gdybym mógł wracać właśnie o tej porze to byłbym szczęścliwy jak nigdy 🙂 A tu nic tylko praca, praca, praca przez dzień cały…
    A co do tego długiego siedzenia w szkole – dla mnie to jakaś paranoja. Przecież takie dzieciaki i młodzież nic nie mają z życia…

    • Zawsze pozostaje kwestia o której przychodzi się do pracy – ja staram się być codziennie w okolicach 7.15 więc 19-20 powoduje, że realnie to nieco za dużo godzin siedzę w biurze 😉

      Nic nie mają z życia, ale jeśli nie ma się porównania do innych to nawet nie są tego świadomi. Najśmieszniejsze / najtragiczniejsze jest to, że oni myślą cały czas, że takie podejście i filozofia jest ‘smart’ :/

  3. Niestety kazdy kraj rządzi sie swoimi prawami. Dla nas to dziwne z naszego punktu widzenia ale dla nich to normalne…nasz system jest pewnie dziwny i nieefektywny. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia czy jakos tak to szło ale wiadomo o co chodzi 😉

  4. Heeej 🙂 Fajnie, ze trafilem w koncu na jakiegos dobrego bloga, już nie wiedzialem co mam ze soba poczac tymi dlugimi zimowymi wieczorami, na szczescie ten problem mam już z glowy 🙂 Kocham wrecz te Twoje wpisy, ten Twoj kunszt, język 🙂 Naprawde masz wielki talent pismienniczy 🙂 Pozdrawiam serdecznie w ten chłodny, zimowy wieczór 🙂

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: