Okachi Sanso w Arashiyamie

Podczas pobytu w Kioto byłem w kilku miejscach, które po prostu muszą mieć osobne wpisy na blogu. Tak jest właśnie w przypadku willi znanego w Japonii aktora – Denjiro Sanso (widziałem jeden film z nim!).

During my last trip to Kyoto I visited few places that just have to have their own posts. One of those places is villa of famous Japanese actor – Denjiro Sanso (I have seen one movie with him!).

przerwa techniczna

Na wstępie informacja o tym gdzie się znajduje owa willa. Dotarcie do niej jest relatywnie proste – wystarczy wysiąść na stacji JR Saga-Arashiyama i kierować się za tłumem. Tłum prawdopodobnie będzie szedł w kierunku rzeki oraz mostu znajdującego się nad nią. To będzie znak, że wybrałeś/aś zły tłum. Jest opcja, że tłum kierował się do kompleksy świątynnego Tenryu-ji – to również będzie oznaczało, że podążałeś/aś za złym tłumem. Trzeba trafić na taki, który będzie kierował się w stronę bambusowego gaju (zdjęcia z wiosny można znaleźć w tej notce z mojej pierwszej wyprawy do Japonii). Zawsze też można skorzystać z GPSu i odpowiednio przygotowanej mapy z oznakowanymi miejscami do zwiedzenia (moje podejście, chociaż tym razem chodziłem bez GPSu :>). W każdym razie, jak dotrze się do bambusowego gaju (o którym będzie osobna notka – poświęcona w całości włóczeniu się po Arashiyamie) należy przejść przez niego i już jest się pod bramą celu podróży – Okochi Sanso.

I will start with short description how to get to this villa. It’s rather simple, you just need to get off on JR Saga-Arashiyama station and follow crowd. If you end up near big river and bridge over this river then it means you followed wrong crowd. If you are standing in Tenryou-ji temple grounds then it also means you made a wrong decision and followed wrong crowd. You need to find the one which will head to bamboo groove (you may find its photos from my first trip to Japan in this post, polish only). Of course there is always an option to use GPS and map with tags for all attractions and this is my approach. As you will get to bamboo groove you just need to pass it and you will end up in front of main gate of this attraction – Okochi Sanso.

Nie będę ukrywał, że wejście do środka swoje kosztuje i to całkiem sporo bo 1000 jenów (około 30 zł) ale w ramach biletu możemy liczyć na świeżo przygotowaną zieloną herbatę oraz na ciastko o tym smaku – zielonej herbaty. Chyba nie mam nic więcej do napisania o tym miejscu oprócz tego, że jest po prostu magiczne i naprawdę warto było tam pójść. Spędziłem tam ponad godzinę mimo, iż sam teren można spokojnie przejść w 15 minut. Jest to coś po prostu pięknego i nie można było się śpieszyć podczas obcowania z pieczołowicie przygotowany ogrodem. Do tego zrobiłem kolejny miliard zdjęć 😉

Entrance fee is a little bit high as you will need to pay 1000 yens (around 10USD) but with this ticket you can get one serving of just made green tea alongside with green tea flavoured snack. There is nothing more for me to write about this place – it was a great experience and one of those few places you must see if you are in Kyoto during fall. I was there for over one hour even though I could see whole area in about 15 minutes but there was no point in rushing as just being in garden made me relaxed and allowed me to recharge my batteries. Of course I made another billion of photos 😉

Podczas wiosennej wyprawy do Japonii zastanawiałem się z kolegami czy warto tam wejść. Doszliśmy do wniosku, że ta posiadłość będzie najlepiej wyglądała podczas jesieni i zdecydowanie tak jest, wiosną były tam tylko kwitnące wiśnie 😉

Dodatkowe informacje o Arashiyamie można znaleźć również pod tym adresem (strona po angielsku).

During my spring trip to Japan, when I was with my friends in Arashiyama we were not sure if it’s best time to visit this villa. We ended up skipping it and now I can say that seeing it with all those cherry tries blossoming would be good but seeing fall foliage is much better 😀

If you are looking for additional information about Arashiyama I can recommend you this side.

P.S.
Ciekawa historia mojego dotarcia do Arashiyamy. Planowałem jak najwcześniej dojechać do Arashiyamy by ominąć główną falę turystów i na spokojnie robić zdjęcia np. bambusowego gaju. W założeniu miałem dojechać prywatną linią kolejową, która zabrałaby mnie dokładnie w sam środek dzielnicy, w pobliże wspomnianego gaju. Oczywiście poknociłem stacje i zamiast wejść do prywatnej to poszedłem na JRową. Nie jestem aż taką fajtłapą, po prostu obie były w tych samych podziemiach. Skończyło się na tym, że wysiadłem w zupełnie innym miejscu w Arashiyamie, zajechałem tam od strony Osaki a nie Kioto. Jak to zrobiłem? Cuda…

Side story / fan fact about my trip to Arashiyama. I planned to go there as early as possible to be able to get good view over bamboo groove without hundreds of people around. I wanted to get there with private rail road company which has end station right in the centre of Arashiyama. Of course this was only my plan as I somehow messed up rail road stations and I entered in JR. The reason for that was simple – both stations were in the same underground. So I got to Arashiyama from weird direction – not from Kyoto but from Osaka. You may ask how was it possible and I can tell you that you are not the only one to asking this question 😉

Advertisements

~ by drzejan on December 16, 2014.

5 Responses to “Okachi Sanso w Arashiyamie”

  1. Ale czerwienie! 🙂 podkręcałeś coś kolorki?

    • Kolory są oryginalne przy czym w pewnym momencie zmieniłem balans bieli bo niestety, ale ‘auto’ powodowało straszne spłaszczenie kolorów/zdjęcia.

      Widziałem, że trzeba było zamieszkać pod mostem w Kioto, tak bardzo chciałbym jeszcze raz tam pojechać 😀

  2. Wow, jeżeli kolory nie są podkręcane to musi to na żywo wyglądać fenomenalnie – te piękne kolory liści – taka czerwień, żółć i pomarańcz, że wszystko az wydaje sie płonąć. Swoją drogą również kadry są bardzo dobrze wybrane.

    I bardzo ciekawe u Ciebie jest to, że piszesz post w dwóch językach. Zauwazyłam to na wielu zagranicznych blogach, ale w Polsce jest to jeszcze nadal chyba mało popularne.

    Pozdrawiam cieplutko.

  3. Szczerze Ci powiem, a wlasciwie napiszę, ze bardzo urzekł mnie ten tekst, jest po prostu swietny 🙂 Mysle, ze posiadasz ogromny talent do pisania 🙂 Chylę czoła tym bardziej, ze oprócz tej pasji da się również tutaj wyczuc wielki talent do pisania oraz szczerosc, co jest chyba najwazniejsze, gdy ktos postanawia się dzielic slowem pisanym z kimś innym, a niestety zdarza się to rzadko 😦

  4. Hej 🙂 Chcialbym Ci powiedziec, ze czytam Twojego bloga już od jakiegos czasu, no i szczerze muszę Ci przyznac, ze naprawdę swietnie piszesz, sam chcialbym mieć choc po czesci tak wielki talent, jaki to talent niezaprzeczalnie posiadasz Ty 🙂 No nic, dobrze, ze chociaz mogę z tym Twoim talentem choc troszkę po obcowac za posrednictwem tego bloga 🙂

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: