Wyprawa po srebrną trawę

Jesień w Korei jest właśnie w szczytowym punkcie – lepiej już nie będzie i jedyne czego można się spodziewać w najbliższych tygodniach to coraz szybciej wysychające liście zabarwionych na czerwono kloników. Dlatego też trzeba łapać okazję zwłaszcza jeśli można zobaczyć na własne oczy taką naturę.

Some say Korean fall is now in its peak and it won’t get any better. Even now one can easily find places where leaves are drying instead of getting beautiful autumn colours. So there is no more time to be wasted on random things – no one knows when will be the next occasion to see it.

przerwa techniczna

W zeszłym tygodniu dostałem maila (od zespołu wspierających obcokrajowców w Korei) z opisem kilku miejsc, które warto zobaczyć podczas jesieni. Jako, że z Polski dotarł do mnie sprzęt foto oraz na miejscu jest kolega z polskiego zespołu (co by nie jechać samotnie) to postanowiliśmy zobaczyć ile warte jedno z tych miejsc – góra Myeongseongsan.

Last week I received email from a team supporting foreigners in my company with nice list of places worth to see during fall in Korea. What’s important to mention, no longer than one week ago I received my photo equipment from Poland so this was a great opportunity for me to check it out in a nice area (just how many photos of view from my balcony can I take? 😉 ). So together with friend from polish team (he came for business trip to Korea) we decided to go there and see it – Mountain Myeongseongsan.

Sama wyprawa była dość kłopotliwa – najpierw autobus z Suwonu do Seulu (autobus 1112 – cel Dong Seoul Terminal), później autobus międzymiastowy do Uncheon gdzie dalej trzeba było złapać mityczne 138-6. Czemu mityczne? Ponieważ nie pojawiło się i ostatecznie pojechaliśmy 10, które ponoć tam nie jeździło. Ostatecznie przejazd 120 km zajął nam nieco ponad 4 godziny głównie ze względu na korki na wyjeździe z Seulu.

To get to this mountain we had to take three different buses: 1112 from Suwon to Dong Seoul Terminal, then intercity bus to Unchoeng and then in Uncheong we had to catch local bus. The most problematic part of the travel was the last one – local bus didn’t arrive at all. It was bus number 138-6. We had to take another bus and after leaving it we summarized out trip as 120 km made in 4 hours. Mostly thanks to traffic jams on way out from Seoul.

W końcu dotarliśmy do celu i to pomimo, iż z ostatniego autobusu w wyszliśmy by wyprzedzić potężny korek z ludźmi zmierzającymi w tym samym kierunku co my – do jeziora Sanjeong. Pierwsze wrażenie – Krupówki w Zakopanym. Szybki rekonesans, pierwsze zdjęcia zrobione nowym aparatem i od razu w trasę, najdłuższą co by nacieszyć się górkami.

It’s not like last bus took us to the place we wanted. There was a big traffic jam to the Sanjeong lake. We left bus a little bit earlier and after a short walk we could see commercialized ‘something’. It reminded me Zakopane and one street in it – such a sad place to spend your free time when there are great mountains around. I took my first photos with my camera and we left for the longest available mountain path.

Ludzi było pełno – tak mniej więcej do centralnego punktu widokowego przed którym był główny cel wędrówek, polany na zboczach porośnięte srebrnymi łanami. Muszę przyznać, że widok był wart całego wysiłku związanego z dotarciem w tak odległe miejsce.

To say that path was crowded is like missing the point. Luckily it lasted only until main viewpoint placed on the peak of one of the mountains in this area. Before that we were able to see so called ‘silver grass’ – main attraction of this area. I must admit that seeing fields covered with this grass on the slopes was a good reward for spending so much time in different buses.

Dalej była już tylko wędrówka po grzbietach gór podczas której słyszeliśmy z kolegą odległe strzały z broni palnej. Nie ma co się dziwić w kontekście akcji z wypuszczaniem balonów z Korei Południowej. Do tego do granicy z Koreą Północną było nie więcej niż 20 kilometrów. Jeszcze inna rzecz przypominała o bliskości północnego sąsiada – w wyższych partiach tego fragmentu pasma gór zobaczyłem pozostałości po okopach, gniazdach obserwacyjnych oraz miejscach na karabiny maszynowe. Natomiast na szczycie jednej z najwyższych gór znajdował się betonowy schron. Na deser zaś, schodząc niemalże dzikim szlakiem z ostatniej górki (było już ciemnawo), zobaczyliśmy pozostałości po ludzkiej pracy mającej na celu rozłupanie potężnych fragmentów skał na mniejsze bloki. Pomijam stanowiska dla czołgów w lesie u podnóży góry 😉

After arriving at the viewpoint we decided to go even further alongside mountain’s edges. We could hear gunshots from there, properly due to campaign with releasing balloons from South Korea’s side and solders from North Korea were shooting them down. Perhaps. We were around 20 km from border between both of Koreas so it really seems like it could be possible. Other things that reminded us about dangerous neighbour were trenches, machine gun nests and shelters near peak of highest mountain.

Więcej przynudzać nie będę – jedyne co mnie zastanawia to to, jak ludzie mogą jechać w takie miejsce, spędzić tyle czasu w autobusach by ostatecznie nie wyjść dużo dalej poza koreańskie Krupówki? Piszę to w kontekście obcokrajowców, najprawdopodobniej studentów, którzy jechali z nami. Nawet nie wiedzą co stracili…

After whole day spent on hiking there is one thing that occupies my mind – why people spend so much time on getting to this remote place (at least 3 hours from Seoul) just to see lake and stay in ‘commercialized’ part of valley when there are such a nice views and places to see? In the morning, there was a group of foreigners (mostly likely students) who spent whole day like this. They don’t even know what they missed that day…

Advertisements

~ by drzejan on October 26, 2014.

3 Responses to “Wyprawa po srebrną trawę”

  1. Ładna okolica. Rzeczywiście im dalej, tym ładniej, ale ludzie chyba wolą zobaczyć coś na szybko, pozachwycać się i wracać do cywilizacji 😉 Zdjęcia też ładne 😉
    Chyba w miarę ciepło mieliście, no i pewnie zgrzaliście się przy wchodzeniu. Ten wpis wygląda na dobrze spędzony dzień.

    Dwujęzykowość zdaje się być dobrym rozwiązaniem, ale trzeba czytać obie wersje, bo się potrafią różnić 😛

    • Ale są zdecydowanie bliższe miejsca z lepszym dojazdem niż gdzieś pomiędzy nigdzie (nie dalej niż 20 km od granicy z Koreą Północną). Ciepło było ale mniej więcej do 15.00-15.30. Później trzeba było szybko zmykać bo wiatr się pojawił i zrobiło się chłodno :/ Ale fajne było to, że pomimo tego, iż jest koniec października to ja cały czas zasuwam w krótkich spodniach 😀

      Nasi najlepsi inżynierowie pracują nad poprawą tej części funkcjonalności jaką jest dwujęzyczność 😉

  2. […] Zdjęcie zupełnie niezwiązane z tematem i tylko z jednym miejscem, gdzie coś poszło nie tak (zdjęcie z wyprawy po srebrną trawę). […]

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: