Trochę bardziej na północ, ale wciąż na zachód (Suwonu)

Kontynuując przygotowania do urlopów i długich godzin spędzonych na łażeniu po bezdrożach bardziej cywilizowanych miejsc niż Korea, udałem się, tak jak w tytule – nieco bardziej na zachód i całkiem sporo na północ Suwonu.

przerwa techniczna

Dużo pisać nie będę – szedłem, szedłem, rozwaliłem sobie słuchawki (a tak dobrze grały, były jeszcze od Galaxy Mega i Japonię ze mną przetrwały…), osuszyłam kilka butelek z napojami energetycznymi, ale najważniejsze jest to, że zrobiłem sporo kilometrów i część nawet w terenie górzystym. Zatem po wspinałem się po okolicznych górkach, które na co dzień widziałem gdzieś w oddali, na północnym-zachodzie.

Według endomondo trasa liczyła 34 kilometry, minimalna wysokość na jakiej się znalazłem to 57 metry, maksymalna wysokość – 594. Ile kalorii spaliłem to inna historia chociaż nie wiem jak aplikacja liczy teren górzysty, bo tak wyjdzie, że zamiast się męczyć to się byczyłem i przez to tak wolno leciały kilometry w tym obszarze 😉

Po drodze widziałem piękny sztuczny zbiornik z turkusową wodą czyli raczej niezbyt pitna ze względu na obecność wapnia, nie? Następnie bulwersowałem Koreańczyków wchodząc na górę szybciej niż oni na rowerach, pomogłem Anglikowi podjąć jedynie słuszną decyzję (chciał przebijać się na rowerze po trasie, którą pieszo było trudno przejść) i tak jakoś sobie szedłem. Niestety w ciszy, bez muzyki, bo dwa dni wcześniej na tej samej trasie straciłem moje wierne słuchawki, ale już wypatrzyłem w samsungowym sklepie samsungowy model HS130 za 17k łoniaków, oczywiście w kolorze czarnym (poprzednie miałem białe, ale kijowej jakości plastiki i guma zmieniła kolor na nieapetyczny żółty pod wpływem ilości słońca jakie dostały przez ostatnie miesiące…).

Z fajnych rzeczy, już po zejściu z górki, było stanowisko do czyszczenia butów. Wyglądało to mniej więcej jak punkt pompowania opon na stacjach benzynowych tyle, że 4 osoby na raz mogły sobie przedmuchać buty. Skorzystałem, bo moje czarne obuwie sportowe nie było już czarne, szare również nie 😉

O problemach natury intelektualnej (a raczej braku inteligencji) ludzi nie chcę tu pisać, nie teraz – wystarczy to co jest na g+

Poniżej garść zdjęć z wyprawy 🙂

Advertisements

~ by drzejan on October 11, 2014.

4 Responses to “Trochę bardziej na północ, ale wciąż na zachód (Suwonu)”

  1. Takie wycieczki to super sprawa. Zawsze chciałam jeździć, gdzieś po świecie i spędzać czas w niesamowitych miejscach. Jednak po chwili marzeń schodzę na ziemię i wiem, że na drugi dzień znów muszę wracać do pracy to zabija wszystko i twardo trzyma na ziemi.

    • Fakt – wycieczki, takie najprostsze gdzie po prostu bierze się plecak oraz telefon (na wszelki wypadek) i idzie się przed siebie są najlepsze 😀 I na dłuższą metę nie jest istotne gdzie się idzie, ważne by zajść gdzieś, gdzie się jeszcze nie było, gdzie jest coś wartego zobaczenia (ale mi slogan i banał wyszedł). Chociaż jak ma się okazję poszwendać po tak egzotycznym kraju jak Korea to już fajnie, chociaż zdecydowanie wolałem Japonię 😉

      W moim przypadku po takiej wycieczce powrót do pracy nie jest problemem – ot odpocznę nieco zajmując się bardziej intelektualnymi problemami. Inna sprawa, że z piętra na którym pracuję widzę góry po których chodzę w weekendy 😀 (pracuję w Korei, nie jestem na urlopie 😉 ).

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: