Życie w Korei – 03

Tym razem będzie o listach i skrzynki pocztowe + opłacanie rachunków

przerwa techniczna

Jak odbierałem mieszkanie to jedna z rzeczy, która zwróciła moją uwagę było to, że w pęku kluczy który otrzymałem brakowało małego kluczyka, który zazwyczaj służy otwieraniu skrzynki pocztowej. Od razu zapytałem się o to Koreańczyka, który odpowiadał za gładkie odebranie mieszkania. Usłyszałem, że nie ma tu problemu z korespondencją, skrzynki są otwarte, każdy może coś wrzucić, każdy może otworzyć skrzynkę i wyciągnąć zawartość. Nie ma co się stresować, że ktoś gwizdnie korespondencję (to nie Polska…), a jeśli coś takiego by się stało to konsekwencje są na tyle poważne że trzeba by być skończonym idiotą by to zrobić (mam wrażenie, że w Polsce znalazło by się spora grupa debili, która chciała by sprawdzić system…).

Minął mniej więcej miesiąc od momentu jak wprowadziłem się do mieszkania, w między czasie wybierałem jedynie spam ze skrzynki (ile oni makulatury produkują, coś niemożliwego – będzie osobny wpis o tym :D). W końcu jednak dostałem rachunki za mieszkanie i gaz, bo obie te rzeczy rozliczane są osobno. Kwestię czynszu pominę, bo jeszcze mnie nie dotyczyła (faktura była za poprzedni miesiąc, kiedy jeszcze mieszkałem w hotelu), natomiast skupię się na opłacie za gaz.

Na samym początku powiedziano mi, że jak tylko pojawi się jakiś rachunek w skrzynce to mam przyjść w firmie do ‘grupy wsparcia dla obcokrajowców’. Na miejscu wszystko zostanie mi wyjaśnione tak by nie było problemów. Tak też zrobiłem, usłyszałem od wspomnianego wcześniej Koreańczyka, że patrząc na wysokość rachunku (he… he… 1.5zł na nasze) mogę spokojnie olać, szkoda zachodu z płaceniem. Serio coś takiego powiedział, nieco się zdziwiłem, ale mimo to postanowiłem jednak zapłacić.

Jak można było zapłacić? Oczywiście był podany numer konta, na który można było wykonać przelew. Przelew można zrobić normalnie – przez sieć, w oddziale banku i tu ciekawostka, przez bankomaty. W Korei mają one opcję wykonania przelewów. Nie kojarzę by bankomaty z których korzystałem w Polsce udostępniały taką funkcjonalność (używałem głównie euronetu).

Była jeszcze druga opcja uiszczenia opłaty – na rachunku wydrukowany był dwuwymiarowy kod oraz długa lista sieci sklepów, w których można było opłacić rachunki. Na liście były takie conbini jak 7/11, MiniStop, CU czy GS25, które są praktycznie na każdym kroku. A jako, że po drodze do pracy mijam taki sklepik, to spłacanie rachunków nie stanowi większego problemu. Na miejscu dałem rachunek, kasjerka popatrzyła, zeskanowała, zapłaciłem i wyszedłem. Piekielnie wygodne i bez dodatkowych opłat.

Wiem, że w Polsce też można opłacać rachunki w sklepach, ale zawsze kojarzyło mi się z problemami, kosztami i generalnie łatwiej było samemu opłacać lub najlepiej zezwolić na obciążanie konta.

Pozytywna rzecz.

Advertisements

~ by drzejan on October 8, 2014.

6 Responses to “Życie w Korei – 03”

  1. Ciekawy wpis.
    To za co zapłaciłeś te 1.5zł?
    A co do płacenia rachunków w Polsce to nie przesadzaj: też można łatwo je opłacać w sklepach (usługi oferują acquirerzy od kart i same sieci).

    • Ta oszałamiająca kwota była za sam gaz. Jakieś opary były użyte i najprawdopodobniej nawet nie ja je użyłem tylko poprzedni lokator. No, ale przynajmniej teraz nie będą mnie ścigać o jakieś grosze i mam czystą sytuację.

      Co do płacenia – zawsze wybierałem opcję z obciążeniem konta co by w razie problemów na spokojnie użerać się z biurem obsługi klienta z powodu pobrania 5-10x większej kwoty z konta. Natomiast w sklepach zawsze kojarzyłem napis ‘najtańsze rachunki’ – czyli doliczali zawsze jakąś kwotę za wykonanie usługi. Tutaj w sklepach tego nie ma albo jest ale spada na stronę firmy, która wystawiła rachunek.

  2. wiesz co, może pozbieraj tą makuraturę przez ~tydzień, żeby był efekt do zdjątka?
    ale że zapłacenie rachunku bez dodatkowej opłaty w zwykłym sklepie? faaajnie!

  3. tzn. chodziło mi o to, że bez opłat, niemożliwe. w PL ludzie w większych miastach mają sklepy Płazy i agencje Banknotii, ale niestety Polska się nie składa z samych dużych miast; zresztą ludzie mają zaufanie do państwowej poczty mimo wszystko, przecież nie tak dawno były afery, że ludzie dokonywali opłat przez agencje różne takie i pieniądze szły na Kajmany…

    ach i jeszcze mógłbyś zglębić temat, jak to działa z tym brakiem kradzieży poczty i jakie to konsekwencje.
    a sprawdzanie szczelności systemu to zwyczajne peer review xD

    • Makulaturę zbieram, właśnie dokładnie przez tydzień co by w każdy wtorek radośnie zanieść ją na zbiórkę segregowanych surowców i widząc po tym co głównie zalega na stercie papierów dochodzę do wniosku, że inni również mają konkretny przypływ spamu. Zdjęcia nie ma co robić, w przyszłości będzie notka o tym (będzie, będzie – nie tak jak o japońskim Licheniu 2.0 😉 ).

      O tej aferze z opłacaniem Kajmanów to nie słyszałem. W sumie dziwne, że dopiero teraz ktoś wpadł na ten pomysł – kwestia tylko jak szybko i bezboleśnie wyparować z terenu kraju/Unii Europejskiej co by nikt nie wywęszył. Z drugiej strony, mając odpowiednio dużo gotówki jest to na pewno dużo łatwiejsze 😉

      O korespondencje mogę się zapytać, chociaż obstawiam, że usłyszę ‘u nas to się nie dzieje, po prostu!’ i tyle będzie z tematu bo ponoć nikt w Korei nie chce stracić publicznie twarzy. Ponoć, bo na co dzień widzę, że swoimi działaniami skutecznie wyrywają sobie już kawałki czaszki, bo twarzy to od dawna nie mają…

      Szczury też robią peer review pułapek, zwłaszcza te słabsze sztuki w społeczności 😉

  4. No i da się? Da 🙂 Bez problemów, dodatkowych płatności i innych komplikacji. Tylko kurcze w Polsce jakoś się nie da tak prosto i gładko. Owszem płacić w sklepie można (ale zawsze jakąś prowizję doliczą), przelewem też (kolejna prowizja)… Tylko w bankomacie jeszcze się nie spotkałem. Może u nas za 20-30 lat też ktoś dojdzie do tego żeby uprosić nam życie :)a

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: