Wędrówki po Suwonie

Tym razem nie będzie wyjątkowo bo w weekend nie wybrałem się do żadnego konkretnego miejsca. Koledzy z zespołu przyjechali w celach służbowych, zgadaliśmy się i po zakończonym dniu pracy mogliśmy łazić sobie po okolicy. Żeby było lepiej to wylot mieli dopiero w sobotę późnym wieczorem co też dało dodatkowy dzień na zwiedzanie i pogadanie.

przerwa techniczna

Jako, że nie było konkretnych planów co do tego co chcemy zobaczyć to łaziliśmy po najbliższej okolicy hotelu, w którym mieszkali koledzy. Zważywszy na fakt, że spędziłem w tym hotelu 6 tygodni, można spokojnie powiedzieć, że znałem okolice. Zatem, po kolei 😀

Pola ryżowe

To co kiedyś mnie zaskoczyło, że Koreańczycy urządzili sobie pola ryżowe w dolince w środku parku pomiędzy drzewami. Pola ciekawie wyglądały rok temu, teraz też niczego im nie brakowało. No prawie – mogłoby być mniej śmieci bo psują ogólny obraz. Jedyna wada jaką widziałem na miejscu to to, że obok tych pól wybudowano wielkie bloki mieszkalne. Już widzę te chmary komarów atakujących ludzi, którzy zapomnieli naciągnąć moskitiery.

Osiedla mieszkalne

Dalej dotarliśmy do osiedli mieszkalnych. Jeden z kolegów był pierwszy raz w Korei to też zaproponowałem mu wjechanie na ostatnie piętro chyba najwyższego z bloków. Trzeba przyznać, że 20 piętro i otwarty korytarz na zewnątrz budynku robi wrażenie. Niekoniecznie pozytywne dla tych co mają lęk wysokości, ale za to widok zachodu słońca rekompensował wszystko. Szkoda tylko, że te mieszkania wyglądały z zewnątrz na małe klitki w dość paskudnym stylu. Ale ten widok…

Na koniec w skoczyliśmy do HomePlusa po zakupy 😀 (ja wziąłem tylko wodę!)

Twierdza Hwaseong

Mam wrażenie, że ten element Suwonu znam już bardzo dobrze. Ba, nawet bardziej niż bardzo dobrze bo średnio co dwa tygodnie jestem w pobliżu atrakcji. No, ale jeśli jeden kolega nigdy tam nie było to wypadało pokazać mu znane miejsce, niekoniecznie z powodu starych murów (bo tych tu nie ma a to co jest śmierdzi świeżym tynkiem). Standardowo trafiłem na pokaz przy czym tym razem nie było walki tylko tradycyjne utwory, które drugi kolega nazwał kocią muzyką. I coś w tym było, chociaż mnie to nie przeszkadzało. Ot – jestem tolerancyjny 😉

W centrum również trafiliśmy na pokaz niewielkiej grupy, która pełnymi garściami korzystała z japońskiej tradycji (muzyka) oraz zachodnich ruchów. Ale to norma tutaj.

I tak minął czas, który spędziłem z kolegami z pracy. Oni odjechali do lotnisko w Incheon, ja zaś wróciłem do hotelu by myśleć o niedzieli w kontekście spaceru.

Zalew Woncheon

Jeden kolega z pracy polecił mi to miejsce jako cel spacerów i dobry sposób spędzania wolnego czasu. Miałem tam iść w zeszłą niedzielę, ale z powodu przypalenia słońcem po wypadzie do Taean postanowiłem wtedy odpuścić. Co się odwlecze to nie uciecze – teraz poszedłem i muszę przyznać, ze warto było. Chociaż sam zalew jest mocno ucywilizowany to jednak woda pozostaje wodą i przyjemnie chodzi się nad brzegiem. Dookoła widać góry porośnięte drzewami i olbrzymie bloki mieszkalne.

Kiedy dotarłem na miejsce okazało się, że trwają właśnie jakieś zawody, może maraton? Było sporo ludzi, nieco organizatorów oraz rowerzyści. Widać, że w weekend wszyscy próbują odpocząć tak jak najaktywniej się da. Pozytywne.

Po drodze widziałem też bloki, które niespełna rok temu dopiero były budowane. Wtedy jeszcze wszystko w stanie surowym, niedokończonym – teraz używane i niestety, ale zarastające. To jest chyba przypadłość Koreańczyków, że o ile budują coś szybko, to później mają straszne problemy z dbaniem o to.

I tak minął weekend. Sporo chodzenia, bez jakiś szaleństw, ale za to fajnie było. Teraz muszę się zastanowić co zrobić w przyszły weekend 😉

Advertisements

~ by drzejan on July 6, 2014.

4 Responses to “Wędrówki po Suwonie”

  1. kurczę, może zbieraj te wejściówki do twiedzy hłasyn’, to w końcu dostaniesz kartę stałego klyjenta 🙂
    u mnie tylko 4te piętro, ale też zachody sonca mam zajebiaszcze. i wydaje mi się, że głębsze jeżeli chodzi o barwę i mniej przydymione (ale może to tylko wina zdjęcia).

    • Kiedyś myślałem, ze co tydzień będę sobie chodził na spacery dookoła murów twierdzy, ale jakoś teraz, jak mam okazję to przeszła mi ochota na to 😉

      Zachód słońca tutaj na miejscu nie wygląda jakoś super. Jest fajny, ale nie powala głównie ze względu na wilgotność powietrza i smog. Dlatego barwy wydają się co najmniej nienasycone i ogólnie nie robi to większego wrażenia. Jak tam tyle samochodów jeździ, a śmieci spalają na potęgę to nie ma co się dziwić 😉

  2. Bloki mieszkalne obok pól ryżowych…. mam nadzieję, że nie znam na tyle dobrze koreańczyków i wzięli oni pod uwagę to, iż poziom wód gruntowych może tam być wysoki, a przez to budynki mogą stać niestabilnie…. w końcu BE SMART, NOT STUPID….

    • Budynki z tego co widziałem to budują na bardzo solidnych fundamentach. Trzeba pamiętać, że każdy Koreańczyk chce mieć samochód i gdzieś go musi zaparkować pod domem (nawet dosłownie :D). Inna sprawa, że pewnie ich zalewa nonstop, ale o tym się nie mówi 😉

      Jak słyszę słowo SMART wypowiedziane przez któregoś Koreańczyka to mnie skręca…

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: