Szybki wypad do Seulu

Przyszedł weekend i tak zastanawiałem się co by zrobić przez te wolne dwa dni. Z jednej strony będę miał jeszcze wiele okazji by pozwiedzać okolicie Suwonu. Z drugiej zaś, siedzenie w hotelu pozwoliłoby na poświęcenie czasu na naukę, odpoczynek czy też normalną komunikację z Polską. Tak czy owak coś trzeba było zrobić.

przerwa techniczna

I tak zastanawiając się nad planem zszedłem na śniadanie gdzie po chwili dołączyło małżeństwo z Polski oraz sporawa grupka Meksykan. Spokojnie trawiąc jedzenie słuchałem co się działo zeszłej nocy podczas meczu Meksyk-Kamerun. Ekipa wybrała się do knajpy i wspólnie szalała, nie to by jakoś mnie to ruszało, bo mimo wszystko jestem zbyt leniwy by latać po mieście po nocy.

Tak od słowa do słowa wyszło, że planują jechać do Seulu na krótki wypad i przy okazji zaprosili mnie bym dołączył się do nich. Zdecydowanie warto się zintegrować to też godzinę później (dwa odcinki anime dokładniej rzecz biorąc) spotkaliśmy się w hotelowym lobby i wielką grupą wyruszyliśmy do w stronę metra. A grupa była spora, bo było nas jedenastka – w tym dwójka dzieci kolegi z Meksyku. Pewnym wyzwaniem było poruszanie się w zwartym szyku zwłaszcza, że dla części osób była to pierwsza podróż po seulskim metrze. Do tego bardzo długa to też można było spokojnie rozmawiać o wszystkim i o niczym (byle nie o pracy 😉 ).

Na miejscu wylądowaliśmy w Itaewon, który miał być obszarem bogatym w sklepy dla obcokrajowców. Meksykanie chcieli kupić składniki do swoich tradycyjnych/narodowych potrwa. I rzeczywiście było sporo sklepów z rzeczami dla turystów, ale jak na mój gust to nie wyglądało to najlepiej i zdecydowanie cieszyłem się, że szybko poszliśmy dalej. Serio tam nic nie było oprócz tłoku.

Jako, że pogoda była niezła (widziałem nawet błękitne niebo nade mną, co nie jest takie oczywiste w Korei) to udaliśmy się do Seuol Tower, czyli kolejnego przejawu wyścigu pomiędzy azjatyckimi krajami. I rzeczywiście, na miejscu były porównania z Tokyo Tower, Tokyo Skytree czy też nawet z wieżą Eiffela. Miejsce ewidentnie turystyczne, ale zdecydowanie lepsze niż Itaewon bo i można było się wspiąć na górkę na której mieściła się główna atrakcja.

Byliśmy tam w sobotę, weekend, to też standardowo trafiliśmy na pokaz sztuk walk z pewnymi elementami show dla dzieci oraz dorosłych. Praktycznie cała ekipa cieszyła się z tego. Niestety dla mnie to już kolejne tego typu zdarzenie w Korei to też obejrzałem, ale tak jakoś bez entuzjazmu. Zwłaszcza, że ponownie pojawiły się pewne elementy, które robią wrażenie tylko za pierwszym razem. Dodam tylko, że sposób w jaki kibicują Meksykanie zdecydowanie odróżnia się od tego jak zachowują się Koreańczycy czy nawet my. Dosłownie było ich wszędzie słychać 😉

Po pokazie zaliczyliśmy wjazd na wieżę z obowiązkową sesją fotograficzną u podstaw. Fajna opcja, zdjęcie na dole, w kolejce – później można było sobie kupić odbitkę na górze co też uczyniłem (chociaż dziwną minę zrobiłem…). Na górze zaś rzeczywiście bardzo dobrze trafiliśmy – widoczność była odpowiednia, może jak na Polskę napisałbym, że taka sobie, ale jak na lokalne warunki było lepiej niż dobrze. Jak wspomniałem, w Korei rzadko widywałem błękitne niebo, jedynie zamglone coś co skutecznie opala człowieka kiedy ten się tego nie spodziewa.

I tak na spokojnie sobie zwiedziliśmy okolicę wieży by następnie przedrzeć się w okolice Seoul Station, coś tam wszamać (kimchi z ryżem z patelni 😀 ) i wrócić do Suwonu.

Spontan się udał, chociaż nie wszystko poszło jak trzeba – żona kolegi z Polski w pewnym momencie strzeliła focha co nawet Meksykanie zauważyli. A poszło o to, że nie najlepiej się ubrała i na dodatek było jej za gorąco. Tak jest jak zamiast dostosowywać się do lokalnego klimatu, póki jest znośny (30 stopni i średnia wilgotność) to siedzi się cały dzień w hotelu z włączoną klimą zamiast otworzyć okno. No i plan podróży nie trzymał się kupy, tak do końca 😉

Advertisements

~ by drzejan on June 15, 2014.

5 Responses to “Szybki wypad do Seulu”

  1. A jak ci wchodzi ich kuchnia? Jak myślisz sobie o roku z ich żarciem to jakie masz przemyślenia?

    Pytam bo przy każdej mojej wycieczce to był problem. Po prostu dużo rzeczy mi nie wchodzi i kończyło się na fast foodach. Po jednym, kilkutygodniowym wyjeździe, wróciłem wzbogacony o kilka kilogramów – uważaj! 🙂

    • Szczerze to bardzo mi podchodzi to co serwują na miejscu. Zdecydowanie przepadam za pikantną/bardzo pikantą kuchnią przez co omijam szerokim łukiem jakiekolwiek fast foody. Chyba, że jest to jakiś koreański wymysł, ale wtedy jest i ostry i ma sporo przystawek, które powodują, że realnie głównego dania to jest niewiele 😉

      To jeśli chodzi o kuchnię to po kazdym wyjeździe wraca do Polski mniej wykształconego obywatela. Tak jakoś mam w tej Azji chociaż nie pamięam jak to było z Chinami, ale dłuższy pobyt w Japonii i Korei tak właśnie kończył się dla mnie 😀

  2. A propos tych drzewek z kłódkami, to w Paryżu ichni most z kłódkami miał ostatnio jakieś problemy. Za ciężko mu było i chyba kawałek barierki z siatki odpadł.
    Widok na miasto daje radę 😉

    • Fakt, jak pamiętam to na tym moście było tam bardzo dużo tego kłódkowego złomu 😀

      A widok dawał radę, z tak przejrzystym niebem 😀

  3. I wish I was back in Korea! http://backpackerlee.wordpress.com/2014/05/27/gangnam-style/

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: