Smakołyki i nie tylko

Pewne odbicie od tematu, chociaż już zdarzało mi się pisać o tym co upolowałem do jedzenia w Korei. Tym razem jednak skupię się na słodyczach, konkretniej na ciastkach 😀

przerwa techniczna

Nie będzie tego dużo, ot napiszę o jednych ciekawych ciastkach. Bo nie ma co ukrywać, nie samą pracą człowiek żyje (nawet jeśli zajmuje mu ona ponad 60% doby) to też chwilę można spędzić na polowaniu w sklepie.

I tak pierwszą rzeczą, którą upolowałem (w tym wypadku upolowałem = znalazłem, nie kupiłem i nie spożyłem!) było to:

2014_01_Korea_03_zakupy_01_piwo

Chciałoby się wręcz powiedzieć ‘nasi tu byli’. I w sumie są, bo sporo Polaków jest w Suwonie. Przecież muszą mieć coś do picia 😉

Natomiast tematem głównym są ciastka. Wyglądają całkiem nieźle, jeśli chodzi o opakowanie z zewnątrz, nie są najdroższe (ale tanie też nie). Jednak jeśli chodzi o smak to nie jadłem nic takiego w Polsce. Niby to pieguski a jednak czekolada w nich smakuje inaczej, bardziej czekoladowo. Może coś do niej dodają? Tak czy owak, na zdjęciu widać, że zanim złapałem za aparat to zdążyłem rozwiązać problem dwóch ciastek 😉

2014_01_Korea_03_zakupy_03_ciastka
2014_01_Korea_03_zakupy_04_ciastka
2014_01_Korea_03_zakupy_05_ciastka

I tak na zakończenie coś, co mogło mnie już tylko zdziwić. I nic ponad to.

2014_01_Korea_03_zakupy_02_kitty

Advertisements

~ by drzejan on January 24, 2014.

6 Responses to “Smakołyki i nie tylko”

  1. już się nie będę podśmiewywać, że “łohoho, Łomża export”.
    ale hm, mnie ostatnie zdjęcie nawet nieszczególnie zdziwiło. czyżby znieczulica azjatycka?

    • Łomża to jedno, ale ten żubr w tle jest zastanawiający – zwłaszcza podpis ‘czech’ dookoła nazwy piwa.

      Mnie w sumie też szczotka do czyszczenia muszli klozetowej w kolorze i symbolami hellokitty szczególnie nie zdziwiła. Prędzej wypukła deska klozetowa, w tym samym stylu.

  2. i co, już nic nie będzie?

    • Niestety – więcej z pierwszej wyprawy do Korei w 2014 nie będzie. Tak tylko na chwilę wpadłem do Suwonu, na zaledwie 5 dni roboczych + jeden weekend. I weekend na dodatek nie cały.

      Ale warto uzbroić się w cierpliwość bo pod koniec marca ruszę z nowymi wpisami podróżniczo-podróżniczymi 😉

      • skoro tak mówisz, to poczekam. a zdradzisz chociaż: dokąd?

        • Wydaje mi się, że warto będzie poczekać. A co do celu podróży – to póki co niech pozostanie tajemnicą. Po co zdradzać coś nad czym misternie kombinowałem od ponad pół roku 😉

          Tak – to będzie serious business 😉

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: