Atak na sklepy, przynajmniej próba…

Nie ukrywam, że moja praca na miejscu zabiera swoje n-godzin w ciągu dnia. Tym bardziej, że obowiązuje godzinna przerwa lunchowa. Dlatego też dzisiaj po pewnej liczbie (liczba nie cyfra…) godzin przepracowanych poszedłem na miasto. Konkretniej, teren dookoła mojego hotel.

przerwa techniczna

Miałem sprawdzić jedną rzecz. Jak się okazało, było już za późno jak dotarłem na miejsce i nic mi się nie udało załatwić. Natomiast kręcąc się po ulicy doszedłem do jednego wniosku. Mieszkańcy miasta chyba sami już nie gotują. Pełno jest knajp (takich klasycznych azjatyckich, podobne widziałem w Pekinie) w których ludzie po prostu przesiadują. Może to jest element lokalnej kultury?

Co się rzuca w oczy? Pstrokatość reklam naganiających klientów do wnętrz lokali. Jednak na mnie to chyba nie działa. Co innego smakowite zapachy unoszące się dookoła danego przybytku kulinarnego, to co innego. Chociaż nie byłem w ogóle głodny to niewiele brakowało bym wszedł i coś kupił do jedzenia. Chociaż planuje wdrożyć koncepcję nie jedzenia mięsa podczas pobytu w Korei. Tylko warzywa oraz ryż + owoce morza. Może lepiej się od tego poczuję 😀

Wracając do reklam sklepów – jedna rzecz od razu przyszła mi do głowy jak na nie patrzyłem. Blade Runner, przy czym w filmie mnie to przerażało i było niemalże koszmarem tak tutaj… tak to po prostu wygląda. A myślałem, że to było przerysowanie O_o Jak będę miał zdjęcia to wrzucę.

Wspominałem może, że pogoda się popsuła? Do tego jeszcze jedna rzecz się popsuła – mój parasol. Zatem zasuwałem w kurtce z lekka ociekając wodą. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli, ale co zrobić? Parasola nie kupię bo mają tylko takie duże i nie udałoby mi się przewieźć do Polski. I tak szedłem ulicami, lekko zmoknięty. Nie ogarniam tego jak zrobione są markety/centra handlowe tu na miejscu bo w sumie mam trudność ze znalezieniem wejść do nich. Inna sprawa, że nie ma informacji w zrozumiałym dla mnie języku chociaż w Polsce z angielskimi informacjami również bywa trudno.

Wędrując pomiędzy sklepami/regałami sklepów natrafiłem na coś ciekawego. Za około 3 zł kupiłem sobie mleko o smaku karmelowo-kawowym (carmel-macchiato cofee milk) i powiem jedno. Pychota, ja chcę tego więcej 😀 Szybko opróżniłem kartonik, taki niewielki i pewnie w ciągu najbliższych dni kupię co najmniej jeden o tym samym smaku. Inne smaki również wyglądały obiecująco. Słowem – mleko jest git 😀

Advertisements

~ by drzejan on April 24, 2013.

 
%d bloggers like this: