Na nogach przez Suwon

Po przespaniu kilku godzin w dość wygodnym łóżku (mnie tam by nawet i materac na podłodze starczył, ale to detal) z rano udałem się w kierunku pracy. Jako, że wymagało to nieco formalności i papierkowej roboty to w miarę się streszczałem. Ale ciekawie było popatrzeć na żyjące miasto z rana. Chociaż z chęcią robił bym zdjęcia to ze względu na to, iż idę do pracy nie mogę pozwolić sobie na branie aparatu. Niestety, może jak wyjdę któregoś dnia wcześniej to udam się w celu sfotografowania okolicy.

przerwa techniczna

Z rana, jak już było jasno i smog się nieco przerzedził (lub chmury zniknęły) to ujrzałem koło hotelu, w którym przebywam (Landmark – imho spoko chociaż brakuje kilku rzeczy w pokoju) wzniesienie porośnięte drzewami. Konkretniej – wiśniami. Piękne, po prostu piękne. Obok były też śliwy (podejrzewam, że to były śliwy bo kawałek jest do tego ode mnie z okna) oraz magnolie. Zdjęcia w sumie nie oddadzą tego widoku, jak cała góra kwitnie. Jak pisałem wcześniej, uda mi się wyjść za dnia to porobię nieco zdjęć. Gdybym miał więcej czasu – z radością bym zapełnił kartę pamięci. Tak czy owak, ważne że widziałem to, na żywo 😀

Kolejną ciekawostką i zarazem kliszą było to, że z rana przed powiedzmy 7.30 na ulice wyszły uczennice i uczniowie. Wszyscy w mundurkach, różne modele w zależności od szkoły do której uczęszczali. Dla mnie był to niewiarygodny widok, brakowało tylko jeszcze biegnącej uczennicy z tostem w ustach bo widok grupki przemieszczającej się na rowerach mam już odhaczony. Szkoda, że ja nie miałem mundurka w szkole (ma to swoje plusy, duże plusy – nie trzeba kombinować i myśleć w co by tu się ubrać).

Jak napisałem na początku, wypadałoby wyprostować nieco nogi i rozruszać kości po tej wielogodzinnej podróży. Poszedłem do pracy i po drodze mijałem sporo samochodów. Zdecydowana większość była rodzima zaś największym dla mnie zaskoczeniem były jeżdżące sobie w te i we w te Matizy. Zarówno te klasyczne, które znamy u nas jak i modele nowsze. Analogicznie było z Lanosami i Zubirami. Myślałem, że tej marki już w ogóle nie ma na rynku a tu proszę – jest i mają nowe samochody. Z ciekawostek to widziałem też ciężarówki oraz autobusy marki… Samsung. Tzn. autobus to nie jestem pewien, ale ciężarówka jak najbardziej miała na przodzie logo tej firmy.

Miałem dużo swobody w oglądaniu samochodów, gdyż światła w Suwonie bardzo powoli się zmieniają. Większość czasu jaki poświęciłem na dotarcie do celu zajęło mi stanie i czekanie. Do tego okazało się, że część skrzyżowań ma przejścia z każdej strony i nawet przez środek zaś inne mają tylko pojedyncze przejścia przez daną ulicę. Słowem, jak źle poszedłem to się cofałem.

Mając do przejście te kilka kilometrów mijałem kilka warsztatów samochodowych. Niby nic zwyczajnego, u nas też są, to jednak taka jakaś lekkość im towarzyszyła – wszędzie rozwieszone jakieś hasła (może nawet reklamowe), wszystko otwarte, robione na świeżym powietrzu. I nie stały tam jakieś stare 10+ letnie rupcie tylko nowe SUVy czy też inne kobyły.

A jak mowa o pogodzie to tu na miejscu jest ona dziwna. Niby chłodno, niby trzeba mieć kurtę, to jednak słońce lekko świeci i nagle robi się gorąco. Do tego pewnie wilgotność daje mi się we znaki. Słowem – nie wiem jak się ubrać by było dobre.

Jako, że byłem pierwszy dzień w pracy to moi współpracownicy zabrali mnie na obiad. Było fajnie i pewnie zaskoczyłem wszystkich bo dostałem ostrą potrawę i bez problemu wciągnąłem. Dobre było, szkoda, że takich nie jadam w Polsce (pewnie drogie są w naszych restauracjach). Kimchi zaś było smaczne chociaż nie tak ostre jak się spodziewałem, za to było kwaśne. Z trzeciej strony – mnie tam wszystko smakuje o ile nie ma świeżej papryki >_>

Jeszcze co do kimchi to może raz udało mi się osiągnąć podobny efekt więc nie jest źle 😀

Natomiast wieczorem zreflektowałem się odnośnie sposobu transportu pomiędzy biurem a hotelem. Spacer jest ok, ale jak trwa ponad 1h i na dodatek z 15min stoję na światłach to jednak nie jest to co lubię. A jak przebijałem się jakimiś ciemnymi alejkami na szagę, za warsztatami samochodowymi to tym bardziej doszedłem do wniosku że taksówki nie są takie złe 😉

Advertisements

~ by drzejan on April 23, 2013.

 
%d bloggers like this: