20 godzin przeprawy

Właściwie pojawiło się to nieoczekiwanie – proste pytanie w środę. Wstępne potwierdzenie w czwartek i zapięcie wszystkiego na ostatni guzik miało miejsce w piątek by w sobotę wylecieć. Tak się załatwia wyjazdy służbowe do Korei Południowej.

przerwa techniczna

Polska tym razem pożegnała mnie paskudną pogodą. Jak stałem na Widzewie i czekałem na pociąg to zdążyło mnie dość mocno schłodzić. Dobrze tylko, że nie padało ale i tak sam wiatr był już na tyle nieprzyjemny by ode chciało się wszystkiego. Natomiast w głowie miałem wizję tego, że w Korei jest 20 stopni, słońce i piękna pogoda. Nie. Na miejscu – po tytułowych 20 godzinach, jak wyszedłem z terminala, trafiłem do kalki tego co pozostawiłem w Polsce. Może mniej wiało i było głośniej w niezrozumiałym dla mnie języku 😉

Jako, że całość była robiona na szybko to poleciałem innymi liniami niż zwykle. Zatem nie był to Finnair ani też nie było to nic ze Star Alliance. Wybór padł na Qatar Airways. W sumie było mi to obojętne czym polecę, ważne bym dotarł na miejsce. Podczas pierwszego lotu z Warszawy do Doha (Katar) zaobserwowałem coś niefajnego. Klasa ekonomiczna miała swoją toaletę, klasy wyższe swoją. Problem polegał na liczebności tych klas i tak do toalety w części dla oszczędniejszych była bardzo długa kolejka. Zaś do tej drugiej nie było chętnych – niestety nie mogło być tak, że ludzie z ekonomicznej skorzystają z drugiej toalety za potrzebą. Słabe, nie?

Inna kwestia to podróżujący posługujący się językiem rosyjskim lub zbliżonym. Słyszałem wiele złego o nich, ale nie do końca chciałem w to wierzyć. Uwierzyłem jak zobaczyłem to o jakie pierdoły można czepiać się kogoś. Do tego poczucie ‘wyższości’. Może nie czepiałbym się gdyby ni to, że nieco z tych dobrodziejstw spłynęło na mnie osobiście. Ojciec rodziny siedział przede mną, wielki pan – tzn. niewysoki, ale wielki. I jak opuścił fotel to chyba kilka poziomów krytycznych konstrukcji zostało przekroczony i to z łatwością. Nie fajnie, a było gorzej bo nie miał ochoty wyprostować się nawet na czas posiłków, a to, że człowiek za nim siedząc wyprostowanym dotykał głową jego zagłówka to mało ważne. Dobrze, że było i minęło. Jednak negatywne wrażenie pozostało.

Co do odwiedzonych lotnisk to tak – Doha jest duże. Jechałem tym autobusem z terminala do samolotu i jechałem. Na dodatek na zewnątrz było ciepło (około 20 stopni) pomimo tego, że byłem tam mniej więcej o północy. Ale to jedno – lotnisko w Seulu (Incheon) jest chyba jeszcze większe. Wiem, że szedłem… szedłem… szedłem… i w końcu wsiadłem do kolejki która jechała pewien odcinek bym ponownie mógł sobie iść.

Tu tez ważna uwaga dla podróżujących. Jak np. czeka się przed bramką na samolot i maszyna już stoi po rękawem to nie ma co się przyglądać załadunkowi bagaży. Obserwowanie czy nasza torba/walizka została już wrzucona jest złe. Niepotrzebnie się człowiek stresuje, zwłaszcza jak jego walizka jest przedostatnia na ostatniej pace.

Przetrzymałem tą podróż – to się liczy. Lot w samolocie jest jak bombonierka, nigdy nie wiesz co się przytrafi dookoła ciebie 😉

Wrażenia po przejechaniu z lotniska Incheon do Suwonu? Dziwnie to wygląda jak jedzie się i jedzie a po bokach tylko woda zaś po środku ciągnie się most łączący półwysep z wyspą. Ale to też był detal bo dalej, jak już się wjechało na stały ląd, to widać jak bardzo wydzierana jest powierzchnia użytkowa morzu. Widziałem kilka gór częściowo zrównanych i zmielonych oraz artystycznie wyrastające wysokie biurowce kilkadziesiąt metrów od sztucznego brzegu. No i budynki mieszkalne, po 20-30 pięter takie mrówkowce – jeden koło drugiego. Wystarczy popatrzyć na mapę Suwonu by zobaczyć, że w tym mieście również tak to wygląda. Coś zupełnie niewyobrażalnego dla mnie.

Problem tylko w tym, że czekałem godzinę na autobus. Poza terminalem, w kolejce. To było nie fajne :/

Advertisements

~ by drzejan on April 22, 2013.

 
%d bloggers like this: