Chwila refleksji – artyści/humaniści

Wiem, dawno nic tu nie zamieszczałem i jestem w pełni tego świadom. Z drugiej strony – odnoszę dziwne wrażenie, że nie pierwszy raz coś takiego piszę na łamach tego bloga O_o. Detale, detale. Wracając jednak do tematu którego jeszcze nawet nie zdążyłem zacząć – wracając z Lublina w pociągu do Warszawy miałem okazję podróżować z radosną ekipą w przedziale. Aż byłem zszokowany, iż ktoś zdecydował się dosiąść przedziału ze mną zważywszy na fakt, że lekko zarosłem 😉

przerwa techniczna

Zatem kto do wsiadł? Para Amerykanów, dość znanych artystów jak mniemam po dalszych ich rozmowach. Owej parze towarzyszyła starsza pani oraz dwie młode dziewczyny. Jak się dalej okazało – starsza Pani była wykładowczynią na którejś z warszawskich uczelni zajmujących się sztuką. Zaś obie dziewczyny były jej doktorantkami. I naprawdę chciałem spokojnie dojechać do celu, do Warszawy Wschodniej, nie przeszkadzając nikomu – z książką w ręku (konkretniej kundlem), ale po prostu się nie dało. Nawijali jak najęci, nie mogłem pozbierać myśli i w sumie niewiele przeczytałem. Zwłaszcza jak skutecznie mi zakłócali czytanie mówiąc po angielsku, a czytałem tekst po angielsku >_>

Gadali o wszystkim – zwłaszcza użalali się jak to trudno być artystą w dzisiejszych czasach i jak to społeczeństwo nie wspiera ich w odpowiedni sposób. Dodatkowo, głównie doktorantki, narzekały na mechanizmy istniejące w ich środowisku – że trzeba się udzielać, kontaktować z ludźmi i utrzymywać kontakty (networking), lizać po jajach/dupach (ładniej to ujęły) oraz jaki to jest wyścig szczurów (też to ładniej ujęły). Były bardzo oburzone, że jak tak może być. A ja biedny, próbowałem czytać light novele i nie mogłem się skupić. Nie dało się. Zatem jak książka nie wchodziła to zacząłem myśleć dla zabicia czasu – jak bardzo oderwane od rzeczywistości były te dziewczyny. Wyglądało na to, że choć zapewniały się nawzajem (podawały fakty ze swojego życia), że tak nie jest, to jednak żywiły się jakąś nierealną w dzisiejszych czasach wizją artysty. Przez artystę rozumiem malarzy, rzeźbiarzy czy chociażby abstrakcyjnych projektantów mody (chociaż nie wiem czy to można zaliczyć – mam mieszane uczucia) a nie ‘celebrytów’ i twórców pop. Tu chodziło o ‘hoch Kultur’. I tak gadały… i gadały.

W między czasie zdążyły popsioczyć na system edukacji w Polsce. Ostatecznie – jest zły. Dzieci/młodzież powinny być od jak najmłodszych lat kierunkowane w daną stronę, chociażby z pomocą doradców ds. kariery. Nie mogłem się z nimi zgodzić, bo o ile jestem w stanie zrozumieć plusy takie podejścia (naprawdę dobrzy specjaliści w ramach jednej dziedziny) i to byłoby dobre w przypadku gdyby przyszłość była w miarę przewidywalna. Ale tak nie jest i na bazie swojego doświadczenia wiem, że bycie specjalistą w jednej dziedzinie może na niewiele się zdać. Dlatego może lepiej nieco odłożyć decyzje o przyszłości i pobadać teren, a nóż jest coś ciekawego, co mogłoby umknąć gdyby poszło się od początku w specjalizację? Ja tak miałem chociażby na studiach – po trzech latach ogólnego programu liznąłem wszystkiego po trochu i wiedziałem czego nie chciałem 😉

Zatem życie artysty, ba, humanisty jest trudne. Tak samo jak każdego innego człowieka – nawet umysłu ścisłego. I o ile te dziewczyny ogarniały jakoś problem tak ich mentorka wykazywała się sporą dozą ignorancji. Najpewniej była to Pani Profesor z nadania prezydenta (dużo się chwaliła – tym, jak to zapraszają ją do Pałacu Prezydenckiego na spotkania dla osób mocno angażujących się w sztukę i jak to poprzedni Prezydent jej nie zapraszał). Sprawiała wrażenie jakby umysły innych nie stanowiły dla niej tajemnicy. Robi się ciekawie.

Podczas sprzedawania swoich teorii powiedziała owa Pani Profesor coś co mnie załamało/dobiło. Jedna z doktorantek opowiedziała jak to matematyczka w liceum proponowała jej by poszła na matematykę. Czcigodna Pani Profesor dość lekceważącym głosem rzuciła – “Matematyka? Przecież z matematyki nie ma nobla to po co angażować się w to”. Chociaż jestem zwolennikiem przysłowia “mowa jest srebrem a milczenie złotem” to nie wytrzymałem i zapytałem – “A nagroda z Ekonomii?”. Mina bezcenna. Szok, ktoś zakwestionował to co powiedziała. Zaczęła coś tam mówić o teorii chaosu i o tym, że ekonomia w ogóle nie jest połączona z matematyką. Trudno było mi w to uwierzyć zwłaszcza, że w ekonomii siedzi też chyba po trochu teorii gier, nie? Teoria chaosu jest też chyba sporym działem matematyki. Po tym jak wypowiedziała kilka urwanych zdań musiała nagle doczytać do końca ważny artykuł w swoich papierach. Pod nosem zaś rzuciła “ja tam się nie znam”. Taaaak…

Ciekawe zachowanie. Widać bycie wysoko w jakiejś hierarchii psuje człowieka i przestaje on/ona polegać na faktach. Zastanawia mnie tylko to czy te doktorantki też czuły, że ich mentorka mija się z prawdą i milczały czy też przyjęły za pewnik to co im mówiła – wszak to autorytet. Najwyraźniej ja nie uznaje autorytetów lub też nie wyłączam myślenia jak mam z nimi do czynienia. Może też być, że w ‘moim’ środowisku autorytety muszą być przygotowane na trudne pytania, bo każdy doszukuje się nowych pokładów wiedzy i nie boi się zadawać trudnych pytań – pamiętam spotkania na PLDI z Hansem J. Boehmem czy też Doug Lea.

Odniosłem przez to wrażenie, że Pani Profesor, artystka, choć mówiła o humanizmie i jak to jest ważne i jej bliskie – tak miała z nim niewiele wspólnego. Humanizm raczej był definiowany (przez moją polonistkę w liceum) jako otwarcie na wiedzę, nie tylko ‘miękką’. Zaś to co usłyszałem kwalifikuje się do definicji jaką usłyszałem od jednego z prowadzących (swoją drogą – potęga jeśli chodzi o bardzo trudne zagadnienia z sztucznej inteligencji, mam do niego wielki szacunek): “Dzisiaj humanista to człowiek, który nie potrafi rozwiązać prostej całki (i nie chce się nauczyć)”. I tyle.

Advertisements

~ by drzejan on January 27, 2013.

2 Responses to “Chwila refleksji – artyści/humaniści”

  1. Cóż, humanistom psioczącym na matematykę “że nie ma Nobla”, można odparować, że nie ma też nobla z malarstwa, rzeźby, czy architektury. Dodatkowo można zapytać czy mają telefony komórkowe i zwrócić uwagę, że to nie humaniści je stworzyli, tylko inżynierowie, a artysta to mógł co najwyżej obudowę zaprojektować. A z kolei o inżynierii jakiejkolwiek nie da się mówić bez matematyki. Ergo może i Nobla nie ma (za to są inne nagrody), ale współczesny technologiczny świat stoi na solidnym fundamencie stworzonym przez matematyków.

    A tak na marginesie, w ekonomii to jest nie do konca nagroda Nobla. http://en.wikipedia.org/wiki/Nobel_Prize#Prize_in_Economic_Sciences

  2. czytelnik żądny krwi liczy na dramatyczny rozwój akcji (“wbila mi pędzel w oko, a ja ją za to wszystkimi układami scalonymi Kundla w ucho!”), a tu następuje jedynie salomonowe podsumowanie. nie pozostaje mi nic innego, jak tylko cytować przysłowia starożytnych Słowian z kategorii ornitologia:
    1) każda pliszka swój ogonek chwali;
    2) każdy dudek ma swój czubek;
    3) znać się na czymś jak kura na pieprzu;

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: