Stany – dzień trzeci

Dzisiaj niestety trzeba było już wcześnie wstać. Konferencja się rozpoczęła i pierwsze wykłady wystartowały już o 8.30. Zatem nie było innego wyjścia, trzeba było się zerwać i to pomimo relatywnie dużych ilości śniegu za oknem i wciąż trwających opadów. Pogoda ewidentnie nas nie rozpieszcza, ale jak trzeba to trzeba. Po coś jednak przyjechaliśmy do tych Stanów ;). Szkoda tylko, że grubość śniegu nie liczy się już w calach tylko w stopach.

przerwa techniczna

Śniadanie przetrwałem, bo innego wyjścia nie było, zresztą po co się męczyć jedząc coś ciężkostrawnego? Odnoszę po prostu wrażenie, że tutejsze jedzenie mi nie służy. Ale nie ma co się za długo nad tym rozwodzić. Co następne? Do taksówki i w stronę miejsca, gdzie odbywała się konferencja.

Tym razem było jeszcze więcej osób niż poprzednio. Kulturalnie rozdzieliliśmy się na swoje wykłady i tak minął nam radośnie cały dzień. W sumie nie będę pisał co widziałem bo jest to nudne dla niewtajemniczonych. Zaś dla wtajemniczonych jest to jeszcze nudniejsze ;).

Jedno wiem na pewno – od teraz biorę ze sobą przejściówkę do zasilania. W salkach są przedłużacze i pomimo tego, że mój netbook wytrzymał cały dzień to wolałbym być podpięty kabelkiem niż męczyć biedną baterię. Licho wie jak wiele cykli jej pozostało w tym życiu.

Po konferencji koledzy stwierdzili, że są głodni (ja nie byłem). Padło tym razem na chińską restaurację, w której o dziwo nie widziałem żadnego Azjaty lub Azjatki. Ale niech im będzie. Ostatecznie wyszło, że moja lemoniada była najlepsza. Koledzy byli raczej zawiedzeni jakością jedzenia i cenę tego co zamówili. Ich problem. Mając to za sobą, padła ponownie koncepcja szukania czegoś do picia (ja nie piję) – ale to się nie udało (niedziela). Tak jak nie powiodło się poszukiwanie piw tak łapanie taksówki poszło dużo lepiej. Zajęło to nam może z 20 minut, ale później dotarliśmy już do hotelu.

Zatem praktycznie cały dzień zleciał na szkoleniach. Jest nieźle, bo i ciekawe były i sporo się dowiedziałem. Chociaż niektórzy uważają, że akurat nie mam już za wiele do nauki w tej materii. A teraz, w momencie gdy pisze te słowa, widzę, że chłopak siedzący przede mną na konferencji ma na tapecie Totoro 😉

Advertisements

~ by drzejan on November 13, 2012.

 
%d bloggers like this: