Chiny – dzień zerowy, czyli pierwszy

Cześć, po długiej przerwie postanowiłem wrócić z notkami. Konkretniej z notkami będącymi relacjami z mojej podróży służbowej do kraju środka (Chiny jakby ktoś nie wiedział, dokładniej to do stolicy Chin czyli Pekinu). Inne notki wiszą u mnie na dysku i czekają na lepszy czas na korektę oraz ostateczne upublicznienie.

przerwa techniczna

Pewnie niektórzy słyszeli, że niedawno utworzone zostało połączenie między Warszawą i Pekinem? To dobrze, bo nawet w terminalu w Pekinie jest wielka reklama tego połączenia z wielkim logiem LOTu. Niestety nie zrobiłem zdjęcia, szkoda ale byłem już mocno wykończony 14h kręcenia się po lotniskach. W każdym razie, połączenie nie było dla najlepsze ze względu na terminy lotów więc leciałem przez Helsinki.

To był w sumie mój pierwszy lot samolotem. I w nie było to takie dziwne przeżycie jak mi niektórzy wróżyli. Ot, wystartowało, przeleciało i na koniec szczęśliwie wylądowało. O ile połączenie Okęcie-Helsinki było obsługiwane przez mały samolot (4 fotele w rzędzie) i jedzenie było płatne to połączenie Helsinki-Pekin odbyło się na pokładzie wielkiego samolotu, na którym to dali mi obiad i później śniadanie (tak, wiem – jedzenie jest najważniejsze ;)). Robiłem zdjęcie silnika i był olbrzymi,
nawet jak na mnie że tak się nieskromnie wtrącę.

Niestety siedziałem za silnikiem i ciągły huk powodował że nie mogłem skorzystać w tym dłuższym połączeniu (ponad 7h i 45 min) z opcji oglądania filmów. Po prostu nie słyszałem tekstów, a napisy były po fińsku. A chciałem wreszcie zobaczyć Dziewczynę z tatuażem :/

Co ciekawe, siedziałem przy oknie 😀 i to jeszcze z telefonem w trybie lotniczym :> Czyli nieco zdjęć zrobiłem (np. zatokę, przy której jest Murmańsk, wielkie jeziora pomiędzy granicą fińską a rosyjską czy też Irkucka i dalej potężnego jeziora, którego nazwy nie pamiętam i być może jest to Bajkał). Niestety przez większość czasu chmury wszystko zasłaniały i nie zobaczyłem Ułan-Batoru. Natomiast Wielki Mur widoczny podczas lądowania w Pekinie robi wrażenie.

W każdym razie szczęśliwie dotarliśmy do Pekinu, następnie wzięliśmy taksówkę (oczywiście taksówkarz ni w ząb po angielsku) i dotarliśmy po około 40 min do hotelu (jedyne 105 yuanów czyli około 54 zł). I tak mniej więcej skończył się dzień zerowy czyli pierwszy.

Zdjęcia będą później – albo tu, albo w osobnej notce jak już będę mógł wrzucać je ponieważ nie mam stałego dostępu do sieci tu, w Pekinie i na dodatek wordpress najpewniej jest blokowany.

Do usłyszenia/przeczytania później.

(Na komentarze, jeśli takowe się pojawią, odpowiem jak wrócę do Polski, z Chin nie mam dostępu do bloga a notki nie są wstawiane przeze mnie)

Linki do pozostłych relacji z Pekinu

Advertisements

~ by drzejan on June 12, 2012.

 
%d bloggers like this: