O paru rzeczach, coś.

Jak praktycznie co każdą notkę zacznę od tego, ze dawno nic nie pisałem. I jest to prawda, bo nie pisałem nic od niemalże dwóch miesięcy. Nie to, że mi się nie chciało, ale jakoś czasu nie było. Do tego weny brakowało i ogólnie… nie chciało mi się. Bo o czym miałbym pisać? 😉

przerwa techniczna

Studia

Tak jakoś wyszło, że właśnie skończyłem ostatni realny semestr na studiach. Kurcze, ale ten czas zleciał – a dopiero co szedłem na pierwsze ćwiczenia z matematyki dyskretnej na pierwszym roku, pierwszym semestrze pierwszego dnia nauki. Nie będę miał już wykładów, na których będę przeglądał sieć, czytał książki, czytał mangi, pocinał z kolegami po wifi w wormsy/unreal tournament, przechodził Half-Life 2 (i wszystko to na gładziku, bez myszki!). Nie obejrzę też ani jednego odcinka dobrego anime lub początku Ally McBeal 😉

Nie to by rysował się obraz mnie, ignorującego wykładowców. Po prostu niektóre wykłady miały za mało treści by się do nich przykładać. Byłbym zapomniał, grałem jeszcze w Mario oraz Horeosów 3 😉

Cóż, było, minęło – trzeba iść do przodu. Praca dyplomowa sama się nie napisze. No, ale by jeszcze tak ‘stylowo’ skończyć semestr i ogólnie edukację stwierdziłem, że zrobię coś teoretycznie niemożliwego. Tak, tym razem nie miałem żadnego combo-break’a. Na karcie i w indeksie mam średnią 5.0. Na ostatnim semestrze. Jak to ostatnio powtarzam – fukken awusome.

Ścierwoszczury

Określenie, które wymyśliłem na poczekaniu, bo byłem zdenerwowany. Z czasem coraz bardziej mi się podobało. Ale do rzeczy – z natury jestem człowiekiem spokojnym i naprawdę nie mam jakoś wewnętrznej potrzeby gnojenia ludzi. Co innego, jak mam zewnętrzne naciski na moją osobę. Tak jakoś wyszło, że od pewnego czasu starzeję się w jednej firmie w moim pięknym mieście na bardzo odpowiedzialnym stanowisku gdzie wykonuję bardzo odpowiedzialne rzeczy. Czyli niezbyt ważne rzeczy 😉 Robię sobie spokojnie co mi dali do zrobienia, głównie po to by podłapać doświadczenie w obrabianej przeze mnie materii. Fajnie.

A teraz załóżmy, że wiadomość o tym, iż starzeję się w jednej firmie trafia do grupy ludzi, konkretniej współtowarzyszy niedoli na studiach w ramach specjalizacji. Większość z tych ludzi jest w porządku. Nic im do tego, co robi kto inny – sami gdzieś pracują lub kombinują na własny rachunek. Ale są też jednostki, które wciąż nie potrafią sobie załatwić choćby praktyk studencki (wymaganych do zakończenia studiów). Osoby takie często żyją w błędnym przekonaniu, że dookoła nich są życzliwe im osoby – zwłaszcza, jak nie raz jednostki te wywinęły otoczeniu ciekawe akcje. Wydaje mi się, że już mniej więcej naprowadziłem na główny trop.

Zatem taka o to jednostka zaczęła kręcić się niebezpiecznie koło kolegi, który odbył praktyki w tej samej firmie. Jednostka zaczęła się wypytywać o to co JA robię, w czym JA robię i czy w firmie nie jest potrzebna im osoba znająca się w tej materii. Pozostaje kwestia weryfikacji wiedzy owej jednostki, bo śmiem w nią powątpiewać – zresztą jak w wiele rzeczy mówionych przez tą osobę. Oczywiście, pytania do kolegi były kierowane kiedy nie było mnie w pobliżu. Natomiast przy mnie, jednostka co chwila próbowała rozmawiać na temat tego co robię w firmie. Nie wspomnę o jakiś dziwnych pytaniach na komunikatorach internetowych. Była ponoć nawet prośba o ‘polecenie’ jednostki w firmie. Cóż – trzeźwość umysłu i jednak sprzeciw takiemu postępowaniu kolegi przygasiła zapędy. Ale ścierwoszczur pozostanie ścierwoszczurem.

Jestem spokojnym człowiekiem. Całkowicie przestałem wspominać w towarzystwie o tym co w firmie tak właściwie robię czy też całkowicie pomijam aspekt, że cokolwiek gdziekolwiek robię. Na wszelki wypadek. Bo nie lubię jak ktoś mi kombinuje za plecami i w rejonach, gdzie owe plecy tracą swą szlachetną nazwę.

Anime

Szczęśliwe zakończył się poprzedni sezon (Fall 2010), gdzie miałem najwięcej dropów w całej swojej historii oglądania anime. Po prostu tyle serii mnie zawiodło. Ale to już przeszłość. Teraz trwa sezon Winter 2011 i jest on słaby jak ostatni pies z miotu. Jeden dobry tytuł (Fractale), jeden potencjalnie dobry (nie oglądam póki co – Level E), jeden mhroczny (Yumekui Merry) oraz od cholery komedii (Korewa Zombie desu ka?, Infinite Stratos, Beelzebub). Dodać należy coś, co stanowi kategorię samą w sobie – Onii-chan no Koto nanka Zenzen Suki Janain Dakara ne. Pozostawię ten tytuł bez komentarza.

Może później rozpiszę się o tym co aktualnie leci i co oglądam oraz jakie mam odczucia względem tego. Może 😉

Natomiast bardzo mnie zasmuciła wieść o tym, co się dzieje z AG – wygląda na to, że nie uda mi się złożyć kolekcji Evangeliona na blu-ray’ach. Przynajmniej na bazie polskich wydań – zawsze pozostaje import z amazon.co.uk. Szkoda.

VNki

Po zeszłorocznym (ostatnim) Falkonie i prelekcji na nim o Visual Novel’ach dałem im szanse. Ponownie. I muszę powiedzieć jedno – to, że wszyscy traktują je jako porno-gry to jedno. Ale jeśli wczytać się w fabułę konkretnych tytułów to nieźle dają po głowie. Przy jednej (Yume Miru Kusuri) przy pani przewodniczącej (case interpersonal) doszedłem do wniosku, że nie ma good ending’u – jest tylko zły i gorszy…

Póki co na ‘tapecie’ mam E.F ~ A Fairy Tale of the Two oraz Sharin no Kuni. Oba tytuły genialne, ale muszę mieć wenę i być pozytywnie nastawiony do świata, bo jak pisałem – nie spotkałem jeszcze dobrego zakończenia, co zdecydowanie dobija…

Co od razu przypomina mi, że bardzo podeszło mi anime Amagami SS. Szkoda tylko, że VNka jest tylko po japońsku i na ps2 (opierając się na VNdb.org).

Jak będę miał wenę, to opiszę coś jeszcze o tym w co gram, w co zagram i co świadomie ominę (tak Nuku, coś czuje, że jednak nie pogram w to co ty :P). Z trzeciej strony – jak tak patrzę na sieć, to wszystko zostało już powiedziane w tej materia na polskiej scenie 😉

Nerd stuff – czyli to co inni mogą sobie odpuścić

Ostatnimi czasy, po długim okresie pogoni za wydajnością, zacząłem mimo wszystko doceniać fakt, że mój komputer działa relatywnie cicho. Relatywnie. W międzyczasie dorzuciłem mu nieco ramu, bo chwilami brakowało mu pamięci. Skorzystałem też z wyjątkowo atrakcyjnej oferty przejęcie kilku bazowych podzespołów od osoby zwanej w pewnych kręgach mr Czeleńdż (po akcji z czapeczką z Ika Musume). Najpierw zasilacz przyciszył komputer by dzisiaj układ chłodzenia procesora dopełnił transformacji. Nie będę się za dużo rozpisywał – niech zdjęcia przemówią za siebie 😉

Opis:
1. Porównanie radiatora nowego układu do zwykłego pudełka na płyty.
2. Porównanie nowego radiatora do starego układu chłodzenia.
3. Radiator po zamontowaniu na płycie głównej.
4. Założony oryginalny wentylator.

Miałem nieco problemów – np. to, że nie pasowało mocowanie do oryginalnego koszyczka, przez co musiałem całość rozkręcać na płycie głównej. Ale zachowałem oryginalny backplate. Po złożeniu całości… cisza. Komp chodzi, a tu cisza. Jeszcze tylko wygrzanie pasty i wszystko w porządku 😀

Podsumowanie?

Tak zupełnie na koniec. Postaram się częściej pisywać tu, na blogu o tym co się dzieje i co robię lub nawet w jakim jestem stanie. Pomijam pewne kwestia, nad które się żaliłem wcześniej. Nic się nie zmieniło i nie widać na horyzoncie zapowiedzi zmian…

Ot takie moje szczęście…

Advertisements

~ by drzejan on February 10, 2011.

2 Responses to “O paru rzeczach, coś.”

  1. Nie to, że mi się nie chciało, ale jakoś czasu nie było. Do tego weny brakowało i ogólnie… nie chciało mi się.

    haha, mataczysz pan!

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: