Co tam ciekawego z anime w sezonie ‘Fall 2010’?

Daaawno nie pisałem o tym co oglądam jeśli chodzi o anime. Jakoś tak całkowicie przemilczałem sezon Summer 2010, gdzie było kilka perełek. Jeśli starczy czasu i przede wszystkim ochoty – napiszę co było ciekawego i co warto zobaczyć by się dobrze przy tym bawić. Oczywiście, były też poważniejsze pozycje – o których rzecz jasna nie zapomniałem.

Tak przy okazji dodam, że założyłem sobie konto na MyAnimeList. Wynik wrzucenia tego co pamiętałem i co obejrzałem nawet mnie zaskoczyły. Chodzi głównie o ilość…

Zatem co oglądam i o czym mniej więcej wyrobiłem sobie jakieś zdanie?

przerwa techniczna

Bakuman

Streszczenie:

Jest sobie główny bohater, którego wujek tworzył mangi. Bardzo go podziwiał, sam będąc utalentowanym rysownikiem. Jednak tempo jakie przemysł narzucał na wuja spowodowało, iż ten zmarł z przemęczenia. Spowodowało to, że główny bohater odwrócił się od mang. Po latach (patrz trzech o ile dobrze pamiętam) będąc w średniej szkole chłopak z klasy przyłapuje bohatera na tym jak rysował swoją ukochaną – standardowo na lekcji, ona w tej samej klasie siedziała przed nim. Zamiast się z niego nabijać proponuje mu współpracę przy tworzeniu własnej mangi – co jest jego marzeniem. Bohater początkowo nie chce się zgodzić mając w pamięci śmierć wuja, jednak po pewnych dość ciekawych i wyjątkowo ‘przypadkowych’ zdarzeniach przystaje na propozycję. Zatem zaczynają tworzyć własną mangę – by stać się sławnym i by główny bohater mógł wziąć za żonę swoją ukochaną (tak, ciekawy jest ten nieoczekiwany przypadek 😉 ).

Moja skromna opinia:

Koncepcja może się wydawać błahą, ale coś w tym anime jest. Oprócz ‘poświecenia’, ‘dążenia do zrealizowania marzeń’ i platonicznej miłości jest sporo praktycznych rzeczy, które spokojnie mogą ostudzić i pozwolić na uniknięcie wielu rozczarowań. Chodzi o przekazywane wiadomości jak powstaje manga, jakie są wymagania i jak niewiele z tych wszystkich starań jest przedstawiane szerokiej publiczności jako finalny produkt. I to jest to, co mnie najbardziej w tym anime zainteresowało.

Aktualnie strawiony odcinek: 5

Hyakku Ryouran: Samurai Girls

Streszczenie:

Historia alternatywna – Japonia nie otworzyła się na świat, szogunat ma się cały czas dobrze. Jednak by nie było za dobrze, ‘Wielkiej Japonii’ zagraża jakieś ‘wielkie niebezpieczeństwo’ TM, najpewniej oficjalnie z zewnątrz. To tak ogólnie. Główny bohaterem jest mistrz fechtunku z szanowanego dojo – trafia do szkoły (chyba, bo jeszcze szkoły nie widziałem w tym anime), w której szefową samorządu uczniowskiego jest księżniczka z szogunatu. Gdzieś w tam w tle pojawiają się dwie dziewczyny, które należą do ‘ruchu oporu’ walczącego o otwarcie Japonii na świat. I to właśnie na nie trafia główny bohater na początku historii, co bezpośrednio przekłada się na to, iż nieświadoma ochrona szkoły (chyba szkoły) traktuje go jak intruza. Pomijając fetyszystkę-szefową-ochrony-ninja-w-stroju-pokojówki, w trakcie walki zjawia się z nieba roznegliżowana dziewczyna, która nagle zaczyna walczyć ze wszystkim co zagrażało głównemu bohaterowi (którego nazywa ‘braciszkiem’). I w tym momencie pada tekst, który spowodował u mnie zmięknięcie kolan: tekst – tyle, że tu było milion albo sześć milionów. Oh well.

Moja skromna opinia:

Pomijam argumentację w stylu ‘są boobsy to oglądam’… natomiast bardzo przypadła mi do gustu szata graficzna i efekty, w tym głównie chodzi mi o plamy tuszu. Naprawdę fajna rzecz. Do tego podszedł mi opening. Sama fabuła – trudno powiedzieć. Odczuwam w niej głębszą deklarację o bezsensowności nacjonalizmu, który ponoć teraz szerzy się w umysłach Japończyków. Śmieszą nieco dziwne stroje – bo o ile główny bohater nosi w miarę aktualne czasowo ubrania, o tyle większość z otaczających go pań (właśnie sobie zdałem sprawę, że jest jedynym facetem w całym anime… damn…) nosi stroje z wcześniejszych epok – ale z uwzględnieniem jeszcze w miarę akceptowanej dozy golizny. Patrz majtki ze sznura… ogólnie patrz wszędzie majtki…

Aktualnie strawiony odcinek: 5

The World God only Knows (Kami nomi zo Shiru Sekai)

Streszczenie:

Jest sobie uczniak szkoły średniej. Jak to zwykle bywa w przypadku otaku gier – zupełnie nie interesuje go świat 3D, a zwłaszcza dziewczyny. Co lepsze, jest najlepszym graczem (oczywiście gry to wszelkiej maści gry randkowe i inne tego typu produkcje) na świecie. Inni uważają go za boga, któremu żadna wirtualna heroina się nie oparła. Mając niemalże swoich wyznawców dostaje ofertę zmierzenia się z potencjalnie niemożliwym dla niego przeciwnikiem – a wiadomo, jak ktoś jest uważany za najlepszego to jego ego nie pozwoli na odrzucenie propozycji. Przyjmuje ofertę po czym zjawia się dziwna dziewczyna (trupia czacha jako zapinka do włosów, miotła, różowy obłoczek) i przedstawia mu jak wygląda sytuacja – mają wspólnie wykurzyć ‘zagubione dusze’ rezydujace w sercach różnych dziewczyn. W przeciwnym razie… zginą. A jak mają tego dokonać? A no poprzez zajęcie miejsca ‘w sercach’ tych dziewczyn, przez co zagubione dusze opuszczą je.

Moja skromna opinia:

Jak dla mnie ciekawa koncepcja, która tam gdzieś w zamyśle miała otaku i innym odwróconym od realnych dziewczyn pokazać, ze da się przebić trudności, nieśmiałość, bla bla bla. A tak naprawdę podoba mi się to, że główny bohater stosuje na kolejnych wytypowanych dziewczynach techniki z gier. I to, jak takie podejście zawodzi. Chociaż niekoniecznie, ale mniejsza z tym. Zatem do tej pory zmierzył się z typową sportsmenką (na szczęście inteligentniejszą niż główna bohaterka Suzuka…), mała tsundere (ile można…) oraz aktualnie z początkującą ajdolką. Czyli mamy przejście po klasycznych charakterach. Może pachnieć to byle jak, miejscami jest żenujące – ale ogólnie daje sporo frajdy. Dla mnie jest to spory plus.

Zastanawia mnie tylko, że o ile po każdym ‘oczyszczeniu’ wytypowanej dziewczyny ona wszystko zapomina. Ok – jestem w stanie to zrozumieć. Nie rozumiem natomiast dlaczego reszta zapomina o tym, co odwalał główny bohater by zwrócić uwagę aktualnej ‘pacjentki’ na siebie. Najgorzej, imho, było przy tej małej tsundere…

Aktualnie strawiony odcinek: 5

Otome Youkai Zakuro

Streszczenie:

Japonia, mniej więcej okres początku XX wieku, może trochę później – lata 20. Japonia powoli otwiera się na świat, dochodzi do ‘uzachodnienia’ społeczeństwa. Gdzieś tam żyły od wieków bożki i bóstwa, duchy i demony. Tego typu przemiany nie podobają im się, dlatego doszło do porozumienia z rządem ówczesnej Japonii w wyniku czego powstaje instytucja, której zadaniem ma być wspólna praca na rzecz wejścia Japonii w nową epokę, ramię w ramię ludzi i tych istot. Do tej instytucji wysłanych zostało kilku oficerów (w tym syn znanego generała – główny bohater) ze strony ludzi oraz najbardziej ludzkie z duchów/demonów – dziewczęta rzecz jasna. Oprócz pracy na rzecz społeczeństwa, wszyscy muszą się starać, by przełamać dobrze ugruntowaną niechęć pomiędzy ‘gatunkami’.

Moja skromna opinia:

Kolejne anime w tym sezonie, w którym pojawia się problem tradycji, kultury i wpływów zachodnich w Japonii. Czyli jakieś problemy muszą z tym być teraz w Japonii. Samo anime… jest dziwne, trąci nieco Sakura Taisen i oprócz naprawdę pięknych pieśni śpiewanych przez humanoidalne towarzyski bohaterów to niewiele jest tam do oglądania. Dla mnie.

Pewnie ‘porzucę’ tytuł.

Aktualnie strawiony docinek: 2

Shinruaku! Ika Musume

Streszczenie:

To będzie treściwe 😀 – jako, że współczesny człowiek (Japończyk) nie dba o morza i oceny dookoła swoich wysp, zwierzęta żyjące w zanieczyszczonym środowisku zaczynają się irytować tym stanem rzeczy. W sumie nie wiem czemu, ale jedna mała kałamarnica postanawia rozwiązać sprawę przyjmując humanoidalną formę (jej włosy to macki) i podbić ludzi by zaprzestali zanieczyszczać szeroko rozumiane wody i zaczęli dbać o środowisko. Tytułowa Musume zrobiła wszystko na ‘hurra!’ przez co nie wiedziała nawet z iloma ludźmi musi się zmierzyć i ogólnie nie miała informacji o przeciwniku. W pierwszych chwilach po wyjściu na plażę niszczy ścianę w jednej restauracji, co kończy się tym, iż musi odpracować wyrządzone szkody. Czyli plan podboju ludzkości musi zejść nieco na bok.

Moja skromna opinia:

Komedia. Nieco abstrakcyjna momentami, ale dobra. Najwięcej śmiechu jest z tego, jak bardzo przyszła władczyni ludzkości nie rozumie i nie zna ludzi oraz ich zwyczajów. Do tego dochodzą właściciele restauracji – rodzeństwo składające się z dwóch sióstr i młodszego brata. O ile brat traktuje Musume jako towarzyszkę zabaw, średnia z rodzeństwa otwarcie krytykuje główną bohaterkę, ale mimo to jej współczuje (czasem) to najstarsza – z pozoru wyrozumiała i dobra jest wcieleniem zła (wykorzystywanie Musume jako chodzącego źródła jadalnego tuszu… z makaronem?). Warto to obejrzeć, by móc się pośmiać przy całkowicie wyłączonym mózgu 😉

Aktualnie strawiony odcinek: 4

Soredemo Machi wa Mawatteru

Streszczenie:

Jak zwykle średnia szkoła. Jedna z uczennic podejmuje pracę w ‘restauracji’, w której kelnerki przebrane są za pokojówki (tak, typowy japoński fetysz). O całości dowiadują się jej koleżanki z klasy, które odwiedzają ją w pracy (jedna z nich jest normalna, natomiast druga wygląda na taką, która zębami mogłaby spokojnie walczyć z bobrami na ilość ściętych drzew na godzinę). Okazuje się, że wyobrażenia koleżanek o miejscu pracy są zgoła inne od rzeczywistości (no ja nie wiem jak może zwykły bar, z hamerykańskim żarciem mieć jako kelnerki dziewczyny ubrane jako pokojówki…), co niezmiernie bulwersuje jedną z nich (tą nie-zębiastą). Ale… okazuje się, że jednym ze stałych klientów jest wspólny kolega z klasy, który czuję mięte do głównej bohaterki (tej co zatrudniła się). Żeby było ciekawiej, to ta co najbardziej zbulwersowała się rzeczywistością ‘restauracji’ odczuwa mięte do tego chłopaka. Co z tego wynika? A no, ta zbulwersowana postanawia zatrudnić się w tym przybytku. Ja Jan (nawiązanie do Nanami Theme z Win7).

Moja skromna opinia:

Za pierwszym podejściem obejrzałem pierwszy odcinek (i do tej pory nic się nie zmieniło w tej materii) i jakoś nie przekonała mnie całość. Ale dam jeszcze jedną szansę, za namową niektórych 😉 Trochę mnie wkurzało, że główną bohaterkę jej kumpele traktują jak upośledzona umysłowo, której można odwalać paskudne numery. I to główny argument na nie dla kartofla (taki ma pseudonim w pewnych kręgach główna bohaterka, natomiast w Bakuman ukochana głównego bohatera ma code-name morświn). Ciekawostką jest to, że głos pod kartofla podkłada ta sama pani co pod główną bohaterkę z Soul Eater oraz judoczkę z Seitokai Yakuindomo (najlepsze imho anime sezonu Summer 2010). Na chwilę obecną – to nie, nie polecałbym tego tytułu. Czy to się zmieni po kolejnych odcinkach? Się okaże.

Aktualnie strawiony odcinek: 1

Toaru Majutsu no Index II

Streszczenie:

Nie będę tu pisał zbyt wiele. Kontynuacja sezonu pierwszego, jak ktoś nie widział to nie ma co ruszać drugiego.

Moja skromna opinia:

Pierwszy Index był czymś pięknym (pomijając te religijne bzdury w pierwszych 6-7 odcinkach). Miał ciekawie stworzony i kompletny świat, interesujące postacie z jedną z najlepszych postaci drugoplanowych (chyba) – Railgun. Dla niej nawet zrobiono spin-off. Jak usłyszałem, że będzie drugi sezon Index’a to sądziłem, że będzie murowanym hitem. A tu niestety po kilku pierwszych odcinkach nudzą mnie te religijne ‘bla bla’, machloje i inne naciągane rzeczy. Ja wiem, że Japończycy mają fetysz kostiumów, ale tyle zakonnic, różnych rozmiarów, w różnym wieku z różnymi atrybutami i na dodatek odwołania do religii? To sssie. Zawiodłem się, ale póki co jeszcze nie odpuściłem tej pozycji.

Aktualnie strawiony odcinek: 4

Yosuga no Sora

Streszczenie:

Rodzeństwo, chłopak i dziewczyna, wracają do wioski, w której mieszkali dawno temu, po tym jak ich rodzice (chyba lekarze) mieli wypadek samochodowy w którym zginęli. Główny bohater jest ciapą, jego siostra ma sporego bzika na jego punkcie. W samej drodze do swojego domu w pierwszym odcinku widz zapoznany zostaje z wszystkimi taget’ami głównego bohatera. Co już powinno sporo powiedzieć o tym anime.

Moja skromna opinia:

Najczęściej spotykam opinię o Yosuga no Sora: ‘koleś pojawia się w wiosce i zalicza po kolei wszystko co ma tętno i waginę’. Tyle, że w tym przypadku są inni faceci w świecie przedstawionym (nie to co w Samurai Girls, chociaż wolę osobiście to anime od Yosuga no Sora). Zaś moja opinia o tym anime przystaje do tego co napisałem przed chwilą. Fabuła – jakaś tam namiastka jest, chociaż sytuacje do których dochodzi w tym anime są naprawdę żenujące. Bo jak już wcześniej napisałem, to tylko kwestia czasu/odcinków, gdy zawodnik zaliczy wszystko – włączenie z kulminacyjnym rozerwaniem od środka pluszaka swojej siostry… Jak też w każdym tego typu anime, co jakiś czas nagle wszyscy dostają ataku amnezji i zapominają co się wydarzyło. Wygodne, bo bohater może zmienić target.

Ogólnie seria imho najgorsza w sezonie, ale oglądam, by pośmiać się z jej bezsensowności.

Aktualnie strawiony odcinek: 5

Advertisements

~ by drzejan on November 9, 2010.

6 Responses to “Co tam ciekawego z anime w sezonie ‘Fall 2010’?”

  1. Dzińdobry. Przeczytałem conieco, ale że przegadaliśmy 1000 linijek gadu na ten temat to po prostu się odmeldowuję. Pragnę tylko zaznaczyć, korzystając z moich tajemnych mocy jasnowidztwa że zdanie o Kartoflu ci się zmieni… 😉

    • Kartofel obejrzany, rzeczywiście poprawiłem sobie opinię o nim.

      I tak – scena z zachodzącym słońcem w 9 odcinku jest piękna 😀

  2. E tam, obecność boobs to bardzo dobry argument… Czasami niemalże krucjalny.

    • Czasami tak, czasami nie 😉 O ile nie jest to jedyna siła napędowa dla anime, to czemu nie. Gorzej jak poza daleko posuniętym fan-servicem dana seria nie ma nic do pokazania.

      Ale czasem, dla odprężenia i spokojnego odpoczynku szarych komórek – czemu nie 🙂

  3. Och, tak tylko mówisz. To na rzeczy poza fan-servicem trzeba znaleźć odpowiedni moment intelektualnej sprawności.

    • Ciekawa teoria, że jak załącza się na ekranie fan-service to mózg się wyłącza 😉

      Ale i tak uważam, że oglądanie dla samego ecchi-kontentu nie ma sensu 🙂

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: