Nostalgia? Chyba tak… nawet na pewno…

Tak grzebiąc sobie, jak zwykle, w youtubie natknąłem się (nie po raz pierwszy) na materiały związane z tym co leciało na Polonii1 i TVP1 na początku lat 90 ubiegłego wieku.

Oj pamiętam, jak wracało się z przedszkola (tudzież ktoś przyprowadzał z przedszkola). Tak – byłem młodym wyjadaczem, w sumie nie wiem czy nie jednym z ostatnich roczników, które mogły pamiętać to co oferowała Polonia 1 w czasach największego rozkwitu. Ale wracając do tego co pisałem na początku akapitu – od razu lądowałem przed telewizorem, bo leciały bajki na Polonii 1. W sumie dziwne, że oglądałem – przecież wtedy, czyli bardzo dawno temu, w domu był tylko jeden telewizor, a jak wiadomo niektórzy zawsze mają pierwszeństwo w doborze tego co akurat leci w telepatrzydle. Z tego co kojarzę, to po prostu nagrywałem sobie… geniusz ze mnie, że w wieku kilku lat umiałem obsługiwać wideo (dużo magicznych przycisków) bynajmniej nie takie banalne w obsłudze jak te które do niedawna sprzedawali ;).

I co ciekawe, na osiedlu, na którym mieszkam jak tylko zaczynały się bajki w ramach bloku na Polonii 1, cała dzieciarnia znikała z ulic. Później, po skończonym bloku anime, ulice znowu ożywały i co jest dość oczywiste, jedyne o czym się gadało to o dopiero co obejrzanym odcinku ulubionej serii.

Co mi przypomina, że wtedy koledzy duży grywali w piłkę nożną, na co miała zapewne wpływ emisja ‘Kapitana Jastrzębia’. Mnie tam to akurat nigdy nie ruszało ;). No ale teraz, idę sobie z psem i nawet nie widzę by ktoś z piłką wyszedł na dwór… trochę to przykre, mimo iż pogoda jest świetna do gry, lub nawet spędzania czasu na świeżym powietrzu. Zwłaszcza, że kurde wakacje są!

To co kiedyś leciało, jednak było dużo ciekawsze, niż to co teraz można zobaczyć w telewizji. To co serwują dzieciom jako dobranockę to po prostu w większości chłam i tyle (no, są nieśmiertelne ‘Smerfy’) – mutacje Kubusia Puchatka, no i kurcze Garfield. Przecież Garfield raczej celuje w inny target… A to co oferuje taki Cartoon Network to wydaje mi się, że kierowane jest do odbiorców mających najmniej 16, jeśli nie więcej lat.

A pamiętam, jak czekałem cały tydzień na te upragnione 25 minut Gumisiów lub o zgrozo, na Muminki…

I po tym wszystkim nachodzi pewna refleksja… kurde, to było n-naście lat temu, co by nie napisać że niespełna dwadzieścia. Nie jest to pozytywne, człowiek czuje się przez to taki stary. Zatem nie pozostaje nic innego, jak tylko od czasu do czasu odpalić sobie filmiki na youtube, popatrzeć na to co było kiedyś, powzruszać się i przypomnieć sobie jak kiedyś było fajnie.

Szkoda tylko, że Multimedia nie oferuje w swojej ofercie Polonii1, bo oni nadal puszczają te bajki…

I ogólnie miażdzyciel wszystkiego:

Nachodzi mnie jeszcze jedna refleksja – siedzę teraz mniej więcej na bieżąco w tym co leci w Japonii. Pomimo tego, że wszystko wygląda graficznie lepiej, animacje są zdecydowanie na wyższym poziomie – nie widać, by brakowało klatek podczas poruszania się bohaterów to jednak obecne anime wydaje się w większość puste w porównaniu z tym co produkowali w latach 60, 70 i 80 ubiegłego wieku. Szkoda…

Advertisements

~ by drzejan on August 19, 2009.

2 Responses to “Nostalgia? Chyba tak… nawet na pewno…”

  1. Cóż, wyjdę na zrzędę ale na przykład taki Gigi (Dash Kappei) też do najmądrzejszych bajek nie należał, że wspomnę tylko obsesję głównego bohatera na punkcie majtek jego dziewczyny.

    Ale fakt, mnóstwo klasycznych serii wtedy leciało. Daimos, W Królestwie Kalendarza, Yattaman, oj oglądało się, oglądało. Jedynka w sumie też od dawien dawna była za pan brat z anime, z tym, że na przykład przez Wodeckiego dopiero jako dorosły dowiedziałem się, że Pszczółka Maja jest japońska ;). A były też i inne, Pani Łyżeczka (jakoś tak), Cudowna Podróż, Tajemnicze Złote Miasta…

    Co do różnic między produkcją dzisiejszą a ówczesną, to widzę to jako efekt masówki umożliwianej między innymi przez nowe techniki animacji. Przy takiej ilości serii jaką mamy teraz nie dziwota, że trudno odnaleźć w tłumie dobre pozycje.

    • No akurat Dash Kappei to jest oryginał 😉 Tak samo można by było wrzucić do worka Tygrysią Maskę za brutalność. Ale jakby na to nie patrzeć, ten drugi tytuł mimo wszystko coś z sobą niósł (sierota walcząca o to, by innym sierotą żyło się lepiej, bohater starał się postępować uczciwie… no starał się).

      A teraz to głównie mamy fan-service. Serie co ambitniejsze (jak np Sensei) też jakoś nie zahaczają o to ‘coś’ co miały tamte anime. Zresztą, jakby na to nie patrzeć, to o czym napisałem jest nieźle opisane w kinówce do historii pewnego oryginalnego chłopca… tak chodzi o Shin-chana Noharę 😀 Chodzi tu konkretnie o Imperium dorosłych kontratakuje – naprawdę polecam zobaczyć to.

      Może jak przyjedziecie to zapuszczę, zrobimy seans Shn-chana tak jak swego czasu u was 😀

      PS – w tych filmikach, które podlinkowałem to te bajki o których wspominasz się pojawiają. Dla mnie dziwne jest to, że niektóre po latach całkowicie mi z głowy wyleciały – jakby ktoś się pytał co pamiętam z Polonii 1 to bym wymienił zaledwie kilka tytułów. Natomiast jak obejrzałem te filmiki, to momentalnie przypomniałem sobie o nich – co w sumie dobrze mi zrobiło. Inna sprawa, że mimo wszystko jakoś kurcze nie pasuje mi określenie anime do tego co leciało na Polonii 1 – to były bajki i już 😀

Comments are closed.

 
%d bloggers like this: